Tuż pod powierzchnią duszy


Rozwijanie świadomości zapewne, może wydawać się dla wielu  z was czymś bardzo trudnym, ale jeśli przyjrzycie się swojemu życiu, zauważycie, że robicie to w zasadzie od pierwszych jego chwil. I choć dzieje się to przez większość naszego życia na poziomie nieświadomym, mam tu oczywiście na myśli sam proces uświadamiania, dzieje się on niezależnie od tego czy to sobie uświadamiamy, czy też nie. To, dopiero moment, gdy zaczynamy go zauważać, uświadamia nam, sam jego akt istnienia. Jednakże, proces dział się dużo wcześniej, a my jedynie doszliśmy w uświadamianiu do poziomu, gdzie mogliśmy zauważyć sam akt.

Czy to oznacza, że wszyscy jesteśmy tantrykami? W pewien sposób tak, jednakże tantra to coś więcej, niż stwierdzenie faktu, zaistnienia w sobie stanu podniecenia. Oznacza bowiem wejście na ścieżkę, na której nasza percepcja zwraca się w stronę uważności, chęci przyjrzenia się temu, co się dzieje pod powierzchnią naszej fizyczności, dostrzeżenia, gdzie prowadzi dana ścieżka, jak i przyjrzenie się wszystkim procesom, które muszą zajść, by świadomość przeniknęła każdy obszar ciała i duszy. A i tak jest to tylko namiastka tego, co w efekcie możemy doświadczyć i ujrzeć swym duchowym wzrokiem.

Na początek jednak musimy odbyć drogę do swojego wnętrza, by odnaleźć punkt, z którego będziemy mogli rozciągnąć swoją świadomość na kolejne obszary, które otaczają nasze wewnętrzne Ja. A tu już może pojawić się problem, gdyż nasza uwaga jest najczęściej rozproszona przez sygnały, które odbieramy poprzez zmysły ciała. Aby było ciekawiej, sygnały nie tylko pochodzą z zewnątrz, pochodzą też z naszego wnętrza. Nasze ciało także je do nas wysyła, informując o różnym stopniu reakcji na to, co dociera do niego z zewnątrz.

Niektóre z tych reakcji są przyjemne, inne mniej. Ale, pośród wszystkich reakcji możemy wychwycić jeden dźwięk, który powoduje, że energia przedziera się przez wszystkie zasłony i blokady, łącząc energię duszy i ciała w jedność. To dźwięk płynący z samego źródła, wysyłany przez nasze wewnętrzne Ja.

Pewnie nie zwróciliście do tej pory uwagi na ten dźwięk, choć najwyraźniej słychać/czuć go właśnie podczas orgazmu. Kto by sobie jednak zawracał głowę wtedy tym, by usłyszeć głos dochodzący z Wyższego Ja i to jeszcze w tak przyjemnej chwili. Jednakże ta chwila dzieje się właśnie po to, by dusza i ciało weszły w jedność, choć na moment, dlatego jest on tak przyjemny.

Pomyślcie sobie zatem, jak się czują osoby, które doświadczają ciągłego kontaktu ze swym Wyższym Ja zarówno na poziomie duszy, jak i ciała. Tak, dokładnie. Są w stanie ciągłego orgazmu, ale nie takiego, jaki odczuwacie, gdy ciało nie jest w stanie relaksu i wtedy wstrząsają nim dreszcze. Ale takiego, gdzie ciało i dusza wchodzą w ten sam ton wibracyjny, co powoduje, iż to, co nazywa się w potocznym języku orgazmem, odczuwane jest, jako pełny przepływ światła (pulsacji wewnętrznego Ja).

Gdy nic nie zakłóca przepływu energii, płynącej ze źródła (nasze wewnętrzne Ja), nie odczuwa się wcale stanu podniecenia. Odczuwa się jedynie światło, a i nawet tego się nie odczuwa, jeśli nie zwrócimy na to uwagi.

Orgazm jest zatem momentem, gdy światło w końcu przedarło się do naszej czakry podstawy i toruje sobie drogę powrotną, przedzierając się głównym kanałem energetycznym, jak i kanałami bocznymi, zwanymi NADI. W tym momencie energia źródła łączy się z energią życiową, ożywia ją i wypełnia swoim światłem.

Zauważyć to jednak można jedynie, gdy wypełnicie tę przestrzeń świadomością i ujrzycie ten proces, odczuwając go jednocześnie na poziomie ciała, jak i duszy. Będziecie mogli go wtedy doświadczać i przyglądać się mu, obserwując na każdym z poziomów, co się dzieje z energią, jakie procesy muszą zajść, by dany kanał się odblokował, co go zakłóca, w jakim stopniu i co inicjuje proces przemiany, by energia mogła płynąć. Tym jest właśnie Tantra, drogą, gdzie każda z praktyk wykorzystywana jest do uświadamiania sobie tego, co zachodzi w przestrzeni naszych ciał i duszy. Każda praktyka jest zatem ważna i nie ma złych praktyk. Nie w sensie, gdy patrzymy na nie od strony duchowej i widzimy w nich głębszy sens. Nawet, gdy mogą być odbierane w sposób negatywny, prowadzą do zrozumienia. A to jest najważniejsze w rozwoju. Zrozumienie. I do tego warto dążyć, chociaż…,czyż do tego właśnie nie dążymy?