Umówione znaki


Dobór dwóch dusz nigdy nie jest przypadkowy. W chwili zbliżenia się do siebie lub bezpośredniego spotkania uaktywnia się zazwyczaj wszystko to, co ma sprawić, że rozpoznamy się nawet w największym tłumie. Wystarczy wtedy jedno spojrzenie, a już wiemy, że coś jest na rzeczy, że ta osoba ma na nas jakiś wpływ, że pod wpływem jej spojrzenia coś się w nas budzi, coś, co pozostawało do tej pory w uśpieniu.

Czasami wystarczy jedynie, że tylko znajdziemy się obok siebie i tylko o to chodziło naszej duszy, by spotkanie, choć bez dalszego rozwoju rozbudziło w nas jakiś rodzaj wibracji, choć częściej dochodzi tego, że odwracamy się, nawiązujemy kontakt i jeśli to o to chodziło naszej duszy i na to się umawialiśmy, wchodzimy w głębszy rodzaj relacji z osobą, która tak silnie na nas zadziałała. Nie musi to być od razu związek uczuciowy, może to być zwykła przyjacielska relacja, ważnym jest jednak, że się rozpoznaliśmy i tym samym rozpoczęliśmy kolejny etap naszych zadań.

Zazwyczaj, zanim dojdzie do spotkania, dwie dusze, umówione na spotkanie doskonale wiedzą, jak ma wyglądać ta druga strona, jak ma się zachowywać, jakie ma mieć włosy, kolor oczu, jakie wykonywać gesty. Wydaje nam się, że jest to nasz gust, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego, że o tym, iż zwróciliśmy na tę drugą osobę uwagę decyduje coś więcej niż tylko osobiste upodobania.

Zanim dusza zejdzie do ciała najpierw, w centrum przygotowania swojego wcielenia przygotowuje wszystko, co jest jej potrzebne do tego, by nastąpił jej, jak największy indywidualny wzrost. W wyniku takich przygotowań, dusza dobiera sobie najlepsze z możliwych warunki swojego rozwoju, rodzinę, ciało, miejsce urodzenia, środowisko, dzieci, partnera, jeśli uważa, że jest to dla niej ważne i później, gdy ma już to wszystko poskładane udaje się do miejsca, gdzie może obejrzeć film ze swojego życia, od chwili swoich narodzin aż do śmierci ciała fizycznego.

Oglądając film ze swojego życia dusza może, w dowolnym miejscu zatrzymywać go i przyglądać się poszczególnym scenom, by zachować ich obraz w głowie. Im więcej szczegółów zapamięta w danej scenie, tym łatwiej jest jej później rozpoznać zdarzenie, które zbliża ją na przykład do punktu zwrotnego w jej życiu. To znów powoduje u niej wzrost natężenia uważności przed każdym punktem zwrotnym i dzięki temu, że zapamiętała wiele szczegółów, stają się one dla niej drogowskazami, które prowadzą ją przez życie.

To, co często nazywamy przeczuciem bywa po prostu odtworzeniem pamięci którejś ze scen, którą oglądaliśmy tuż przed zejściem na dane wcielenie. Jeśli jest to coś naprawdę dla nas coś znaczącego, możemy zapamiętać cały szereg zdarzeń poprzedzających główne zdarzenie, które ma największy wpływ na nasze życie. Zapamiętujemy wtedy miejsca, ludzi, jakieś zachowania, przynajmniej na tyle dla nas charakterystyczne i odróżniające się od innych zachowań, byśmy mogli je zapamiętać, kolory, dźwięki, kształty. Wszystko może być drogowskazem.

Podobnie dzieje się w odniesieniu do wyboru partnera. Doskonale wiemy w duszy z kim się umówiliśmy na to, że w danym wcieleniu stworzymy związek. Umawiamy się z dokładnością co do wieku, dnia, godziny i wręcz sekundy, że to w tej chwili mamy na siebie spojrzeć, mamy się rozpoznać i odnaleźć w obrazie jak najwięcej znajomych szczegółów potwierdzających znów nam, że to ta osoba.

Nawet jeśli później dochodzimy do wniosku, że to jakaś pomyłka, że nie tego się spodziewaliśmy, to z tą właśnie z duszą się umówiliśmy, a stworzenie związku tylko to potwierdza. Nie oznacza to, od razu, że jesteśmy na siebie skazani do końca życia. Ważnym jest to, by przerobić wspólne zadanie na które się umówiliśmy jeszcze w świecie duchowym, choć jego świadomość bardzo często zepchnięta jest głęboko do podświadomości, bowiem w wielu przypadkach wzięlibyśmy szybciej nogi za pas, aniżeli chcieli w ogóle spojrzeć na duszę, którą właśnie spotkaliśmy.

Niektóre zadania dotyczą spraw karmicznych, ale to w odniesieniu tylko do dusz, które spotykają się już po raz kolejny i przy wcześniejszych spotkaniach namieszały już tak w relacji, że teraz, dając sobie w końcu kolejną szansę mają w zadaniu naprawić swój, najczęściej chory stosunek do siebie nawzajem, który utworzyli w przestrzeni swoich przekonań. Przy tym zadaniu, bardzo często dusze, które umówiły się na to, że wejdą ze sobą w związek, bardzo długo zagłębiają się w świat uczuć. Dzieje się to po to, aby więź uczuciowa była silniejsza aniżeli emocje, które pojawią się w chwili, gdy któremu z partnerów nagle, po długim czasie bycia ze sobą, odbije palemka. Tak się dzieje w przypadku związków, gdy przez wiele lat jest wszystko w porządku, a przynajmniej tak się wydaje i nagle któryś z partnerów popełnia czyn, który szokuje drugą stronę, zdradza, podnosi rękę, albo nawet robi coś gorszego.

Czas, w którym panuje cisza w związku, także jest ustalany przez dusze między sobą na długo przez zejściem do ciała. Ma to im pomóc wejść na poziom, gdzie sięga energia, która dotyczy wspólnego zadania. Będzie to później ważne dla nich podczas wykonywania kolejnych zadań, gdy będą uzdrawiać energię na poszczególnych poziomach ciał wyższych.

Patrząc zatem na swojego partnera lub na byłych partnerów, spróbuj zadać sobie odpowiednie pytania, które pozwolą Ci rozpoznać cel zadań, które sobie wyznaczyłeś w obrębie tej relacji.

1. Po co tak naprawdę wybrałem tę duszę?

2. Co chciałem uzyskać przez wejście w tę relację?

3. Czego chciałam się nauczyć od mojego partnera lub partnerki?

4. Czym się chciałem zainspirować w postawie mojego partnera lub partnerki?

5. Gdzie chciałam/chciałem doprowadzić nasz związek lub relację.

6. Do czego jest mi potrzebna ta relacja? Co chcę sobie za jej przyczyną udowodnić?

7. Czego tak naprawdę oczekuję od mojego partnera lub partnerki, by co zrobił, jak się zachowywał?

8. Czego tak naprawdę chcę od mojego partnera lub partnerki, by co mi dał?

Możesz rozszerzyć pytania i dodać kilka od siebie. Im więcej ich zadasz, tym głębiej dotrzesz do swoich prawdziwych intencji.

Twój partner nie znalazł się w Twoim życiu przypadkiem. Jego cechy, sposób nastawienia, przekonania, poglądy i wiele innych cech było dla Ciebie ważne, bo tylko ta dusza odpowiadała temu, z czym chciałaś się zmierzyć i tylko ta zgodziła się wziąć udział we wzajemnym zadaniu, w odniesieniu do tego, co sobie sama przygotowała na ścieżce swojego rozwoju.

Po co się zatem dusze dobierają w związek?

Zdziwisz się, wcale nie dla miłości. Ona jest tylko pragnieniem, by z każdego jednego stanu do niej powracać i niektórym nawet się to udaje, przez moment, ale udaje. Stany odczuć zmieniają się, niestety, tak szybko, że tylko dusze, które potrafią łączyć się ze źródłem istoty miłości są w stanie, promieniować przez tę częstotliwość na swojego partnera bez względu na to, co się z nim dzieje i jak się zachowuje w chwili obecnej, ale to dotyczy znów nielicznej grupy dusz.

To, co Cię naprawdę przyciąga do Twojego partnera, to zadania i możliwość wzrostu duchowego.

Partner jest jak stopień w rozwoju lub możliwość wzniesienia się przy nim o kilka stopni.

Wiem, że ta idea może psuć wielu duszom koncepcję o możliwości doświadczenia wiecznej miłości, ale nie muszę nic udowadniać, życie robi to za mnie lepiej i tu, sami możecie sobie potwierdzić lub zaprzeczyć, że to jest możliwe lub nie.

Oczywiście istnieje zadanie, chęci udowodnienia sobie, że można przeżyć miłość swojego życia i to przez całe życie. Dusze, które wybrały to zadanie, wchodzą jednocześnie na etap kształcenia w sobie cierpliwości, wytrwałości i świadomości tego, co tak naprawdę decyduje o trwałości związku, co to niesie w korzyściach dla dwóch stron, jaki wpływ ma to na ich indywidualny rozwój i co sobie dzięki temu mogły udowodnić, albo innym.

Jeśli duszom uda się przejść przez całe życie razem i dotrzeć do punktu, w którym odczują zrozumienie dla sensu tworzenia tak długich relacji, wykorzystując jednocześnie tę możliwość do własnego rozwoju, wtedy brawo, ale to się zdarza niezwykle rzadko, a w dzisiejszych czasach jest prawie cudem, by ktoś wytrzymał ze sobą całe życie.

Mój znajomy, który zbliżył się do sędziwego wieku, mówił często do mnie, gdy rozmawialiśmy o różnicy pokoleń, że kiedyś się rzeczy naprawiało, teraz się je wyrzuca. Dbało się też, by rzeczy były dobrej jakości i piękne. Teraz, wydaje się, że nikomu już na niczym i nikim nie zależy. I tu się z nim zgadzam. Bieg życia, zawrotne tempo zmian wniknęło także i do przestrzeni związków. Nie staramy się nawet naprawiać naszych relacji, tylko chcemy je ciągle wymieniać myśląc, że nowe będzie lepsze. A, tymczasem, nawet nie zauważamy, że cały czas dokonujemy wyboru, posługując się tymi samymi kryteriami. Wciąż szukamy podobnych do siebie dusz, bo tak naprawdę nie o dusze nam chodzi, nie o związek, a o chęć udowodnienia sobie jakiejś racji.

Związać się z drugą duszą nie jest trudno. Możemy to zrobić na wiele sposobów, choć, najlepiej wiążą energie emocjonalne i przekonania, a raczej, chęć udowodnienia sobie jakiś przekonań. To, że nazywamy to związkiem, to także nie przypadek, bo jak sama już nazwa wskazuje, wiążemy się z daną osobą, splatamy niewidzialną nicią na bardzo wielu płaszczyznach i to, ta nić sprawia, że później, każde jej zerwanie odbierane jest bardzo boleśnie.

Gdy rozumiesz swoje pragnienia, rozumiesz sam siebie i To, czym się kierowałeś względem tworzenia relacji. Twoje zrozumienie sprawi też, że każdy splot się rozluźni, a Ty nie będziesz musiał niczego zrywać, aby wydostać się z danego związku. Musisz jednak znaleźć pierwotne intencje, które tobą kierowały i nadal kierują względem tej osoby, choć to już może być trudniejsze, bo wcale możesz tego nie chcieć, bo, po co Ci prawda, albo, możesz nie czuć się gotowy na prawdę lub możesz mieć jeszcze wiele innych powodów, by tam nie zaglądać.

Niestety, im dłużej będziesz się splatać w różnych związkach, im więcej będziesz szukać doświadczeń chęci potwierdzenia sobie swoich racji, tym więcej węzłów będziesz musiał później rozpleść.

Z punktu świata duchowego nie ma to dużego znaczenia, czy zejdziesz raz, czy będziesz musiał powtarzać lekcje wiele razy. Grę możesz rozpoczynać od nowa w dowolnie wybranym momencie, ale w końcu sam dojdziesz do wniosku, że czasami trzeba cofnąć się do samego początku i rozplątać węzeł, który wszystko zapoczątkował, aby móc przejść na wyższy poziom gry.

Podejmując pracę nad rozplątaniem swojego stosunku do partnerstwa, związku, mężczyzn(kobiet), siebie jako kobiety(mężczyzny), siebie jako żony, kochanki, matki, partnerki, czy jakiegokolwiek innego układu energii w relacji, musisz odbyć podróż nie tylko do chwili waszego spotkania w tym życiu, ale udać się dużo dalej, by odnaleźć to, co sprawiło, że sam stałeś się taki, a nie inny wobec siebie i wobec płci, z którą tworzysz związki. Tam, u źródła czeka na Ciebie sporo niespodzianek, bo odkryjesz to, co stanowi zarówno niewygodną prawdę jak i to, co sprawia, że wciąż czujesz się niespełniony, ale tam czeka też na Ciebie prawda, która pozwoli Ci wydostać się z niejednego zaplątania i do niej postaraj się dotrzeć.