W głąb duszy


Wszystko, co jest w nas i wokół nas ulega ciągłym przekształceniom. Część z tego, co się dzieje postrzegamy jako zwykły proces, wobec części musimy się mocno wysubtelnić w swym postrzeganiu, by to w ogóle dostrzec, ale są i takie obszary naszej duszy, które dość długo pozostają poza naszymi możliwościami wglądu. Aby było ciekawiej, wszystko dzieje się na naszych oczach, każde oczyszczenie, uzdrowienie, każda zmiana wewnętrzna lub zewnętrzna, problem jednak w tym, iż nasz wzrok skierowany jest jedynie na sprawy zewnętrzne tego świata. Nie oznacza to, oczywiście, iż mamy stać się nagle ślepcami wobec świata zewnętrznego, by skierować wzrok tylko i wyłącznie w stronę swojego wnętrza. Umiejętność patrzenia, wyraża się zarówno w stosunku do tego, co zewnętrzne, jak i w stosunku do tego, co wewnętrzne. A im mocniej rozciągniemy swą świadomość, zarówno w jedną, jak i w drugą stronę, tym więcej dostrzeżemy szczegółów, tego, co się wokół nas i w nas samych dzieje. Na tym jednak nie koniec, wraz ze wzrastającą świadomością, dostrzeżony proces przemiany, nagle wyda nam się intencyjny. Dostrzeżemy w tym po prostu cel, gdzie wszystko dąży do jedności, wyrażając się wcześniej poprzez każdą z form i możliwości. Po to zachodzi każdy proces, którego doświadczamy, choć my widzimy jedynie ułamek tego, co się dzieje i sądzimy według tego ułamka, myśląc, że wiemy już wszystko. Tymczasem, wystarczyłoby, gdybyśmy dostrzegli prawdziwy cel życia, nie wymyślali go, tylko go naprawdę dostrzegli, punkt, do którego to wszystko dąży, a wszystko by się w nas uspokoiło. Wokół nas nadal będzie tętnić życie, my zaś pozostaniemy w spokoju, osiągnęliśmy bowiem punkt, z którego możemy po prostu spokojnie wszystko obserwować lub świadomie uczestniczyć we własnym procesie przemiany. Co już zależy tylko od nas.