Wampiryzm energetyczny


Wiele osób pragnie zdolności przekraczających ludzkie pojęcie, co jest bardzo często podsycane przez twórców gier, ludzi zajmujących sie produkcją filmów, książek lub komiksów, gdzie osoby z nadnaturalnymi zdolnościami wiodą prym niszcząc świat lub go ratując przed tymi, co go chcą zniszczyć.

Podobnie dzieje się też wśród osób rozwijających się duchowo, wielu z nas pragnie nadnaturalnych MOCY nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Oczywiście nie ma w tym niczego złego, no chyba, że sami sobie zaczynamy szkodzić lub innych, gdy nasze pragnienie o zwiększeniu swojej mocy zaczyna łamać czyjąś wolę, zaś presja, którą nieświadomie wywieramy na daną osobę, od której chcemy się np. czegoś nauczyć lub podłączyć pod jej rozwój przeradza się w mały terroryzm, gdzie jedynym czasami wyjściem, by uwolnić się od takiej duszy jest zniszczenie takiej relacji.

Wampiryzm energetyczny jest dość powszechnym zjawiskiem w naszym otoczeniu, bowiem, jeśli brakuje nam energii czerpiemy ją zwyczajnie z otoczenia, spożywając to, w czym wyczuwamy, że może być jej najwięcej, ale zdarza się i to bardzo często, że swoje braki energii uzupełniamy, podłączając się pod kogoś, często wbrew woli tej osoby lub z częściową zgodą, jeśli ma wobec nas misję i chce nam zwyczajnie pomóc, podnieść na duchu lub podleczyć nas widząc, iż stan do którego się doprowadziliśmy w jakiś sposób zagraża naszemu zdrowiu lub życiu.

Gdy nasza własna chęć leczenia i pomagania pozwala innym, by czerpali z nas energię, jest to nawet całkiem naturalne, ale bardzo często dochodzi do naruszenia naszej dobrej woli i dana osoba chce np. więcej energii aniżeli chcielibyśmy jej dać, co może prowadzić do walki pomiędzy naszą duszą a duszą danej osoby, siłowania się, próbą zmanipulowania nas, wzięcia na litość, aż po brutalne zawłaszczenie energii i złamanie naszej woli. Dlatego też ważnym jest, by być świadomym tego, komu i w jakim zakresie chcielibyśmy udzielić pomocy i kiedy nasze własne pragnienie zaczyna szkodzić nam samym, gdy doprowadzamy do tego, iż dana osoba straci wobec nas umiar, biorąc naszą otwartość jako przyzwolenie na to, by czerpać z naszej energii do woli.

Czy to oznacza, że nieświadomie sami prowokujemy otoczenie do tego, by traciło wobec nas umiar? Niestety tak, bowiem, jeśli nie wyrazimy w swej postawie jasno woli, iż owszem możemy chcieć np. pomóc, ale tylko raz, druga strona może wziąć za pewnik, że skoro raz jej pomogliśmy, to jasnym jest iż będziemy to robić za każdym razem, gdy się do nas zwróci. Oczywiście, jeśli ktoś ma bardzo otwarte serce, może pomagać do woli i czerpać nawet z tego przyjemność, wtedy przynajmniej następuje jakieś wyrównanie energii, ale to zdarza się dość rzadko, częściej, zarówno my sami, jak i druga strona zupełnie nie jesteśmy świadomi tego, co tak naprawdę nami kieruje. A kierować może wszystko, od chęci zmanipulowania kogoś, by się móc tą osobą opiekować(chęć dotarcia i otrzymania przez wdzięczność miłości), aż po chęć doświadczenia od niej i innych podziwu i sławy za to, co robimy. Co ciekawsze drugą stroną kierować mogą dokładnie takie same intencje.

Czy zatem, mamy otwierać serce i dzielić się energią, czy raczej chronić własną energię, jeśli wyczuwamy, iż ktoś nam może zagrozić?

Gdy nasze serce się otwiera, nie zawsze postępuje w krok za tym świadomość, co niestety powoduje, iż w naszym pragnieniu pomagania i dzielenia się własną energią nie zawsze występuje rozsądek. To zaś prowadzi do tego, iż wiele osób zwyczajnie chce sprawdzić naszą wolę i zupełnie nieświadomie stara się ją nadwyrężyć sprawdzając, czy otrzymają od nas coś więcej, aniżeli chcielibyśmy dać, czy raczej mają trzymać się od nas z daleka.

Im zatem niższa jest własna świadomość tego, co tak naprawdę kieruje naszymi intencjami, w chęci leczenia lub dzielenia się własną energią, tym większych szkód możemy doznać w kontaktach z innymi ludźmi, gdzie ich chęć poboru będzie po prostu pokazywał nam, na co tak naprawdę pozwalamy innym względem nas. Ale, że wszystko dzieje się w dwie strony, tak i nasze zachowanie względem niektórych ludzi, szczególnie tych z nadmiarem energii lub tych, których energia jest w miarę czysta, nie zawsze bywa czyste intencyjnie i my także nieświadomie wykonujemy próby podłączenia się pod innych, co jest zwyczajnie wpisane w nasz stwórczy program, bowiem, wszystko wzrasta w nas i wokół nas właśnie poprzez wymianę informacji na poziomie energetycznym. Do pewnego momentu dzieje się to poza naszą świadomością, ale, gdy zaczynamy ten proces zauważać, zaczynamy także widzieć, że poza tym, co wymienia się pomiędzy nami a otoczeniem, na poziomie dla nas nieświadomym dokonuje się przy okazji szereg testów, w których nasze i cudze intencje odgrywają ogromną rolę pokazując nam, co się dzieje, kiedy zostaje zachwiana równowaga w przepływie energii.

Dziać zaś się potrafi dużo, bowiem i owszem, do pewnego momentu możemy się na to zgadzać, ale istnieje pewna granica, gdy czujemy, iż nasz zasób własnej energii zbliża się do punktu granicznego i wtedy włącza się w nas alarm, iż nasze poczucie bezpieczeństwa może być zagrożone, co wywołuje najczęściej bunt powodowany strachem przed tym, że może nam zabraknąć tego, czym się podzieliliśmy z innymi. Tu trzeba pamiętać, że druga strona czerpie energię do chwili, gdy nie poczuje się zaspokojona, co oznacza, iż wcale nie musi być tego tyle, ile my chcielibyśmy jej podarować i to właśnie bywa najczęściej przyczyną naszych konfliktów na poziomie energetycznym, bowiem druga strona nie zawsze może rozumieć, iż pobiera od nas za dużo i nam samym zaczyna brakować energii. Skoro się z nią dzielimy, to oznacza przecież, że może brać do woli, tak jej się przynajmniej może wydawać i skoro się z nią dzielimy, to chyba powinno nam zależeć, by jej było dobrze i dzielić się z nią nawet tym, czego już nam nie wystarcza dla siebie.

Gdy zaczynamy się rozwijać duchowo, wiele osób wpada w małą euforię odkrywszy, że tak naprawdę każda dusza ma dostęp do energii źródła, co oznacza dostęp do niewyczerpalnych zapasów energii. I tu często pojawia się problem, bowiem nie zawsze potrafimy z tych informacji korzystać, blokując ten dostęp jeszcze na wielu poziomach, a jednocześnie stwarzać stan pozornej otwartości, który inni mogą odczytać: bierzcie i jedzcie/pijcie ze mnie wszyscy. No i lgną do nas dusze, złaknione światła, tylko nam jakoś z czasem przestaje to pasować, bowiem, czym innym jest, gdy coś płynie od nas naturalnie i to my się dzielimy tym z otoczeniem, a czymś innym przekonanie, iż trzeba dawać więcej niż przepływa przez nas samych, albo brać ponad to, czym chce się podzielić druga energia. Stąd pewnie powiezienie, daj palec, to Ci zeżre całą rękę. Na szczęście wraz ze wzrostem świadomości znika w nas pragnienie, by dochodzić do spełnienia poprzez rozdawnictwo własnej energii, a pojawia się rozsądek i świadomość tego, na jakich zasadach opiera się w tej rzeczywistości wymiana energii, kiedy i co ją zakłóca, jak i to, czym jest świadomie stymulowana motywacja, gdy dzielimy się własną energią, np. poprzez inspirację otoczenia.