We własnym wnętrzu


Jeśli chcesz zrozumieć świat, najpierw musisz zrozumieć samego siebie. Bez zrozumienia swojej własnej natury nie zrozumiesz natury świata.

To, co widzimy dokoła siebie jest jedynie odbiciem tego, przez co przechodzi światło w nas samych. W ten sposób tworzymy obraz samych siebie na zewnątrz, dzięki czemu możemy widzieć samych siebie patrząc i przyglądając się temu, co nas otacza.

Nie wszystko jednak chcemy widzieć, nie wszystko jest miłe dla naszego oka, a mimo to widzimy to. To także jest nasz obraz, obraz naszej nieświadomości, ukazujący nam stopień naszego niezrozumienia, dla tego, co widzimy.

Światło, które wypływa z naszego wnętrza dąży do tego, by nie znajdować na swej drodze żadnego oporu. To, od czego się odbija, nie tylko zatem ukazuje mu jego własny obraz, ale i każdy stopień zakłócenia.

Światło, które przepływa przez rzeczywistość, bez zakłócania jego przepływu, tworzy czyste pole świadomości, co zatem widzimy, gdy mówimy, iż dostrzegamy świat dokoła nas, ano właśnie zakłócenia, które wytwarzają różne siły, oddziałujące na te pole.

To na czym zatrzymuje się zatem nasz wzrok, tworzy powierzchnię lustra, czyli granicę naszej rzeczywistości. Ale, pomiędzy granicą a naszym wewnętrznym Ja, z którego postrzegamy daną rzeczywistość istnieje wiele płaszczyzn, gdzie możemy dostrzegać różne stopnie zakłóceń.

Zanim jednak nasz rozwój pomoże nam osiągnąć punkt, z którego będziemy mogli swobodnie obserwować samych siebie i rzeczywistość, nasza uwaga doświadcza wielu stanów rozproszenia, czyli, najsilniejszych stopni zakłóceń, które tworzą wrażenie oddalenia od wewnętrznego Ja. I choć cały czas je przecież wypowiadamy, mówiąc: Ja jestem, Ja robię, Ja czuję, Ja widzę, poczucie Ja wydaje się być dalekie, jakby pomiędzy tym, co czujemy a mówimy istniało coś, co nie pozwala nam odczuwać tego całym sobą.

Dopiero w chwili, gdy zaczynamy spowalniać do prędkości tego, co zakłóciło w nas przepływ światła, możliwym staje się zrozumienie zarówno natury światła, jak i tego, co je zakłóca, tworząc rzeczywistość-przestrzeń w której możemy badać owe zakłócenia. Zabawy zatem mamy co nie miara, obserwując siebie, naturę rzeczy, które tworzą rzeczywistość, doświadczając przy okazji całej ścieżki zakłóceń, jak i powrotu do wewnętrznej harmonii, gdy nasze Ja powraca do pierwotnego stanu czystości, co może zająć sporo wcieleń.

Inaczej jednak postrzega się to z poziomu, gdy doświadczamy najsilniejszego stopnia zakłóceń i czujemy się wplątani w koło inkarnacyjne, a inaczej już z punktu, gdy doświadczamy stanów wyzwolenia z karmy. Wtedy też możemy dostrzec sens tego, czego doświadczyliśmy wcześniej, jak i doskonałość każdego ze stanów, którego doświadczyliśmy, ujrzeć jego czystą formę. W ten sposób wracamy do punktu obserwacji, nieangażowania uwagi na to, co zakłóca dany stan. W ten sposób nasz wewnętrzny świat znów staje się czysty, my zaś stajemy się na powrót tylko własnym Ja.