Wewnętrzna przemiana


Pielęgnowanie w sobie przestarzałych wzorców, żalu, różnego rodzaju przekonań, poglądów ogranicza nie tylko wewnętrznie, ale przede wszystkim zaślepia i uniemożliwia dostrzeganie możliwości wyjścia z danej sytuacji. Co ciekawsze, potrafimy nie tylko w sobie pielęgnować poglądy, ale i walczyć o ich utrzymanie do ostatniego tchu.

Dlaczego jest nam tak trudno się poddać, skoro poddanie się, oznacza tak naprawdę wolność, wyzwolenie się z przymusu walki i chęci utrzymywania dawnych wzorców. Czy naprawdę to, o co tak usilnie walczymy, by zachowało się w nas w dawnej postaci jest tego warte, by dla tych wartości poświęcać własne życie? Najczęściej nie, ale nie potrafimy przemawiać do własnego rozumu, ani nie pozwalamy na to innym, denerwując się jeszcze, że ktoś śmiał nas pouczać. Sami na siebie też się denerwujemy, gdy dociera do nas prawda ukazując nam coś bardzo niewygodnego, co świadczy zazwyczaj źle o nas, ukazując wymiar pychy lub naiwności, wzmacnianej dodatkowo przez głupotę.

Poddanie się, to pierwszy krok do wyzwolenia. Poddając się przyzwalasz, by to, co w Tobie stare umarło i uwolniło się przez naturalny proces przejścia, czyli śmierć fizyczną i duchową. Poddając się, dajesz sobie wewnętrzny sygnał: jestem gotów do przemiany. To jak znak dla twoje duszy, by nastąpiła wewnętrzna przemiana, uwalniająca cię od Tego, co w Tobie stare i skostniałe.

Gdyby tak porządnie przekopać duszę, znaleźć by można wiele przestrzeni w których widnieją znaki naszego skostnienia. Jednak, do póki da się jeszcze z tym wytrzymać nie pozwolimy ich tknąć, bo są osadzone na naszej wierze, a wiara, to domena naiwności. Ta zaś, tak łatwo nie zrezygnuje ze swoich misji, wobec których tak długo pielęgnowała w sobie swoje przekonania.

Gdy zaczynasz słabnąć, w Twojej duszy rozpoczyna się przygotowanie do duchowej śmierci. Podobnie dzieje się w naszym ciele. Słabość ciała jest zapowiedzią tego, co nastąpi niedługo, śmierć. Nie zawsze się z tym godzimy, ale doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, że to nastąpi. Obserwujemy przecież śmierć i przemijanie w naszym otoczeniu. Nie jest ona dla nas ani żadną nowością ani zaskoczeniem. W nas samych także wciąż dokonuje się proces przemijania, obserwowany przez narodziny, wzrost, dojrzewanie i starość. Przejście przez każdy etap życia jest jak pokonywanie pięter, gdzie na ostatnim piętrze czeka na nas śmierć. Doskonale o tym wiemy i zmierzamy na ostatnie piętro odczuwając coraz bardziej trudy wspinaczki.

To symboliczne wspinanie się, utrata sił, wyczerpanie fizyczne i starość ma nas przyzwyczaić i ukazać duszy proces przemiany, któremu podlega nie tylko ciało, ale i dusza, dla której jest to możliwość odnalezienia wyjścia z każdego jednego stanu do stanu wyzwolenia. Pomaga nam w tym właśnie śmierć, nie tylko w sensie fizycznym ale i duchowym.

Śmierć jest spokojem, stanem wyzwolenia z fizycznej formy i wszelkich stanów ograniczeń, które niosło dla duszy mieszkanie w ciele. Duchowa śmierć wyzwala podobnie jak fizyczna. Jest też nie mniej bolesna, gdy siłujemy się z nią mając nadzieję na przedłużenie życia naszych przekonań na jakimś poziomie.

Gdy umierasz fizycznie pozostaje Ci tylko to, co zrozumiałeś. Pozostanie z Tobą tylko Twoja świadomość. Do póki jednak nie przenikniesz nią każdego aspektu i nie wyzwolisz się w całości, będziesz mógł odwiedzać nawet po śmierci przestrzenie, gdzie odnajdziesz wpływ swoich starych poglądów na pozostałe ciała, w których zamieszkuje twoja dusza.

Całkowite wyzwolenie oznacza dla duszy całkowitą śmierć, całkowicie przejście na każdym z poziomów przez proces przemiany. Gdy jest na to gotowa, gdy przestaje się siłować odkrywa radość wyzwalania się z każdego stanu i może wręcz poczuć coś na kształt zdziwienia, że czekała na to tak długo, jednak sama w sobie wie, że wszystko dzieje się w najwłaściwszym czasie i to, czego doświadcza w chwili obecnej jest tym, do czego dojrzała. Ale, gdy doświadcza już tego momentu, w końcu odkrywa sens swojego istnienia.

Żyjąc w świecie pełnym przekonań wydaje nam się, że musimy być jacyś, aby coś zyskać. Iluzja tych przekonań wydaje sie być jednak dla nas na tyle atrakcyjna, że ulegamy jej i zaczynamy w nią wierzyć. Miło jest przecież czuć, że nasze życie ma jakiś sens, choć niekoniecznie zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to tylko przekonanie i stanowi dla nas centralną bazę dla pierwotnych intencji, które nami kierują. Do póki nie dotrzemy do chwili, gdy ujrzymy prawdę o tychże przekonaniach, wiele razy musimy umrzeć fizycznie, sprawdzając każdą opcję możliwości, by udowodnić, że ta wiara nie mogła być aż tak bezpodstawna i na pewno musiała mieć jakiś głębszy sens.

Po drodze do świadomości tego stanu, możesz wielokrotnie kapitulować, poddawać sie innym, ale poddanie się komuś jest tylko potwierdzeniem, że wciąż nie rozumiemy, o co tak naprawdę chodzi. Oznacza to także, że nasza wiara wzmocniła się jeszcze, a naiwność stała panią naszego życia.

Pamiętaj, że inni też nie wiedzą, jak to ma wyglądać i też kierują się przekonaniami, że tak ma być. Poddając się komuś oddajesz mu pełnię władzy nad sobą. Nie uwalnia Cię to jednak od odpowiedzialności za wcześniej dokonane wybory, ani od przekonań, które Cię w to wpędziły. Poddając się komuś jedynie myślisz, że uciekasz od odpowiedzialności a tymczasem kontynuujesz swój proces przekonywania się, jakie skutki niesie w sobie to, co pokierowało Tobą w chwili pierwotnego decydowania.

Gdy poddajesz się w sobie, doświadczasz natychmiastowej wolności. Zaczynasz doskonale widzieć rolę każdej z dusz, która kiedykolwiek brała udział w twoich zadaniach karmicznych i uwalniasz także ich energię widząc równowagę pomiędzy swoim udziałem a ich udziałem. To proces wyzwalania, przez wybaczenie, ale wybaczasz nie tylko innym, ale i sobie samemu udział w tym, co Cię wplątało w karmę.

Śmierć duchowa jest niezwykłym doświadczeniem. Kto raz doznał tego stanu, wobec choćby jednej ścieżki przekonań już zawsze będzie dążyć do jego powtórzenia, bo jak tu nie powtarzać śmierci, gdy doznaje się tak cudownego wyzwolenia, a z czasem, chce się tego doznawać już w całej, duchowej pełni. Jako, że ten proces jest niczym nie ograniczony, w miarę wzrastania świadomości, odczuwanie śmierci duchowej będzie odbywać się na coraz głębszych płaszczyznach i będzie towarzyszyć wzrostowi Twojej świadomości podczas całego jej rozwoju. Przygotuj się więc na wielokrotne śmierci, nie tylko na płaszczyźnie fizycznej, ale i duchowej.

...

Jam Jest świadomie wyrażoną gotowością, na doświadczenie w sobie procesu transformacji przez śmierć.

Jam Jest świadomością procesu, który odbywa się na każdej płaszczyźnie, fizycznej i duchowej, poprzez śmierć.

Jam Jest świadomie wyrażoną gotowością na wyzwolenie poprzez transformację śmierci.

Jam Jest świadomością wyzwolenia, którego doznaję poprzez śmierć moich wszystkich przekonań i poglądów.

Jam Jest świadomością wyzwolenia ze stanu każdego skostnienia w sobie, zarówno w ciele fizycznym, jak i na każdej innej duchowej płaszczyźnie.

Jam Jest świadomie wyrażoną gotowością do śmierci moich przekonań.

Jam Jest świadomością całego procesu przemijania, którego doświadcza na płaszczyźnie fizycznej moje ciało.

Jam Jest świadomym przygotowaniem do chwili, w której doświadczę procesu śmierci.

Jam Jest świadomością mojego życiu i wszystkiego, co w nim następuje, co w nim kreuję aż do chwili transformacji, a także i po niej.