Wewnętrzny świat zjawisk


Aby nauczyć się przenosić uwagę do świata wewnętrznego, co nie jest naprawdę trudne, wystarczy w nim odnaleźć punkt, z którego dusza będzie mogła obserwować samą siebie. Tym punktem najlepiej, gdy jest świadomość wewnętrznego Ja, ale zdarza się, że tworzymy obserwatora na zewnątrz siebie(swojego Ja), choć wciąż w przestrzeni wewnętrznej, z pozycji którego zwracamy się do swego Wyższego Ja, jakby było czymś od nas oddzielnym i postrzegamy go jako punkt, do którego mamy się zwracać. To rodzi mały konflikt w wewnętrznym systemie postrzegania, gdyż, nie ważne, jak bliski byłby nam obserwator, wciąż jest w swej świadomości oddzielony od punktu z którego postrzeganie daje duszy jednoczesną możliwość być w świadomości z samą sobą. Dlatego też ważnym jest połączenie z samym sobą, a przynajmniej stworzenie świadomości tego momentu, gdyż połączeni jesteśmy cały czas, ale bez świadomości.

Największą trudność w znalezieniu się w punkcie swego wewnętrznego Ja, to pokonanie wszystkich możliwych wyobrażeń, które możemy napotkać na drodze do tego miejsca. Nie mniejsze znaczenie ma także punkt z którego udajemy się w podróż do swego wewnętrznego Ja. Im dalej jest oddalony od wewnętrznej świadomości, tym więcej warstw musi objąć świadomość, by utorować do niego drogę, a że świadomość zawsze rozciąga się z punktu równowagi, im bardziej jest nikła jej świadomość w nas, tym więcej wysiłku musimy włożyć, by odnajdować punkty równowagi, skąd już będziemy mogli rozciągać ją na kolejne warstwy. Tworzy to swoistego rodzaju zależność pomiędzy świadomością a równowagą, gdyż oba elementy rzeczywistości doskonale ze sobą współgrają, a ich punkty styczności stwarzają duszy wiele możliwości do kontynuowania swej duchowej podróży.

Zdarza się, że próbujemy sobie torować tę drogę na siłę, tworząc kanał energetyczny, jednak, trudność tej sztuki polega na tym, że aby utrzymać kanał jego stwórca musi pozostawać w ciągłej koncentracji na jego utrzymaniu w sobie. I nie chodzi tylko o samo jego utrzymanie, w świadomości stwórcy takiego kanału wciąż musi zachodzić proces przemiany, wobec zmieniających się ciągle warunków zewnętrznych i wewnętrznych. Jeśli to się nie dzieje, a stwórca owego kanału nie dostraja się do rzeczywistości jak i nie tworzy świadomości tego, co dzieje się w nim samym, bardzo szybko rozprasza swą energię skupienia, po czasie tworząc wobec tego pomysłu prawdziwą niechęć czując, jak wiele go to kosztuje wysiłku. Można więc powiedzieć, że żywot kanałów energetycznych jest równy długości koncentracji na źródle ich twórcy.

Przełączając się do wewnątrz, gdy dokonujemy tego świadomie czując, że tego właśnie chcemy, że dojrzeliśmy do tego, by z tego poziomu spojrzeć na siebie, dostrzec siebie, jak i wszystko to, co otacza nasze wewnętrzne Ja, tworzymy w sobie punkt równowagi, dzięki czemu świadomość może objąć nasze istnienie, a my sami możemy już swobodnie rozciągać ją z tego punktu na wszystkie warstwy, różnych częstotliwości dookoła nas. Co ciekawsze, na początku, rozciągając świadomość na różne częstotliwości, rozpoznamy w nich i zauważymy elementy zgodne z tym, z czego stworzyliśmy swoją własną substancję duszy. Inaczej mówiąc, zauważymy samych siebie (swój obraz) w rzeczywistości. Idąc dalej za tą myślą można więc rzecz, że tworzymy rzeczywistość na swój obraz i podobieństwo...nie wydaje się wam to dziwnie znajome;).

Dlaczego tak się dzieje? Otóż, z bardzo prostego powodu. Zauważając swoje własne istnienie, jak i elementy, które odbiły pierwsze światło, wysłane z poziomu wewnętrznego Ja, to na nich skoncentrowała się nasza wewnętrzna uwaga, dzięki pierwszym zjawiskom, które zaobserwowaliśmy najbliżej siebie(stwórca najpierw dostrzega swój własny obraz), To sprawia, że nasze Ja wypełnia formę(przyjmuje pierwszy kształt) i staje się Ja Jestem. Od tego momentu możemy zawsze rozpoznać siebie w każdym jednym elemencie, w każdej formie(nasz wewnętrzny wzór zjawisk), w której tworzeniu braliśmy udział. Dzięki temu rozpoznamy zawsze własne dzieło, choćbyśmy powracali do niego po wielu wiekach, gdy tworzone było przez nas w poprzednich wcieleniach lub tym życiu i to dlatego przyciągają nas pewne miejsca, budowle, coś, co sami kiedyś tworzyliśmy i w czym rozpoznajemy nasz unikalny wzór zjawisk, samych siebie. Niektórym wręcz łza się w oku potrafi zakręcić, gdy widzi, że coś, co tworzył dawno temu nadal żyje. Pomyślcie zatem jaką siłą stwórczą potraficie dysponować i jak ogromną trwałość potrafi mieć wasze dzieło.

Niestety, co kiedyś było siłą, teraz jest słabością i wiele dusz przeżywa swoisty dramat pamiętając, jak dużą siłą stwórczą dysponowało kiedyś, jak duża była ich moc kreacji, a teraz...

W takiej chwili nie ma co rozpaczać nad tym, co się kiedyś miało, a co czuje często dusza, że utraciła, co jest przecież normalne, gdy zmierza do biegunów zjawisk, które wcześniej w sobie zaobserwowała. W takich momentach wystarczy jedynie powrócić do punktu równowagi, by móc rozciągnąć na cały ten obszar świadomość, przepuścić przez ten obszar światło, rozpoznać wszystkie znajome elementy, łączące nas z nimi i wrócić do punktu obserwatora - wewnętrznego Ja.

Gdy zauważy w końcu dusza, że może wrócić do swego Ja z każdego jednego punktu oddalenia, z każdego bieguna danego zjawiska, może przestanie miotać się wewnętrznie szukając dróg na skróty a zacznie solidnie pracować nad sobą, by nie tylko wypełnić do końca świadomością daną przestrzeń, ale też, by samej sobie wskazać drogę do swego wewnętrznego Ja, z czasem odwracając percepcję spojrzenia i to już z poziomu Ja dokonywać każdej formy przemiany wewnętrznej, wypełniając całą swoją rzeczywistość świadomością, o czym już napiszę w kolejnych postach.