Wstęp


W trzeciej części, bohaterka, po powrocie do ciała, zderza się nie tylko z rzeczywistością, ale i doświadcza skutków i konsekwencji swej nierozważności. I to nie tylko na poziomie fizycznym, gdzie ciało ciągle jej przypomina o tym, iż daleko mu do stanu równowagi, ale przede wszystkim na poziomi emocji i trudnych relacji. Dodatkowo, zdolności, które zdają się wręcz nasilać, nie słabnąć, zaczynają spychać ją w świat wewnętrznej samotności. 

Ten wątek tworzyłam wręcz z premedytacją, odnosząc go do sytuacji wielu osób, które boją się mówić otwarcie o swoich zdolnościach, odczuciach, tym, co naprawdę dzieje się w ich wewnętrznym świecie. Sama także często milczałam, gdyż byłam zwyczajnie nierozumiana, wyśmiewana i patrzono na mnie, jak na dziwoląga. Dziś, staram się być przykładem dla wielu osób, pokazując, jak odważnie mówić o swoich zdolnościach, jak czynić z nich swój atut i jak wieść normalne życie z takimi zdolnościami. Bowiem, nie to, jakie zdolności tak naprawdę posiadamy, a to, jak umiemy z nich korzystać i nie sprawić, by stały się problemem w życiu, jest ważne. Jeśli zaś popatrzymy na nie, jak na coś, co może nam posłużyć do poprawy jakości naszego życia, wtedy i ich rozwój wyda nam się sensowny. 

Powróćmy jednak do powieści i tematów, które starałam się w niej poruszyć.

Jednym z głównych tematów, które poruszam w powieści, jest temat przyjaźni między mężczyznami, ale, nie zwykłej przyjaźni, tylko przyjaźni z różną orientacją seksualną w tle. Czy takie coś jest w ogóle możliwe w życiu? Czy sam fakt, że jedno lubi taką samą płeć, wyklucza od razu możliwość przyjaźni? 

Jak, sama się przekonałam w życiu, jest to nie tylko możliwe, ale i byłam świadkiem takiej przyjaźni. Zresztą, ja także mam, od bardzo wielu lat, przyjaciela. Takiego prawdziwego, z którym omawiam każde wydarzenie, z którym dzielę się przemyśleniami, z którym wspieramy się nawzajem, jak trzeba stawiamy do pionu i jesteśmy sobie wierni. I jest to mężczyzna. Ale mam też przyjaciółki, które lubią kobiety, co mi w ogóle nie przeszkadza w przyjaźni. Dlaczego? Bo wykształciłam świadomość własnej woli, jak i tego, czego chcę i o co mi chodzi i potrafię to jasno, i wyraźnie wyrażać. Dzięki temu, w mojej postawie nie ma najmniejszych niedomówień, dziewczyny zaś wiedzą, że uwielbiam energię męską i w tę stronę jest skierowana moja uwaga. I koniec problemu. Co do, zaś, męskiej orientacji, skierowanej w tę samą stronę. Myślę, że sprawa przedstawia się podobnie. Mam wielu znajomych mężczyzn, o męskiej orientacji seksualnej i myślicie, że oni są jacy inni? Mają dokładnie te same problemy, jak reszta, tak samo przeżywają miłość, wzloty, upadki. Tak samo kochają, pragną i tak samo przeżywają rozstania. Skoro jakaś dusza tak wybrała, cóż, nie mnie oceniać jej wybór. Mnie bardziej ciekawi, jak sobie taka dusza radzi z problemami, jak je rozwiązuje, ciekawi mnie jej rozwój, otwartość duchowa, jej życie, które zawiera wiele inspirujących wątków i historii. Dlatego też, tak ważnym stało się dla mnie, by to pokazać w powieści. Iż wystarczy własna świadomość, jasno wyrażona wola, jasno postawione granice, by daną relację skierować na inne tory niż seksualne, co może skutkować bardzo ciekawymi projektami, wspólnie podejmowanymi działaniami, otwartością na dzielenie się pomysłami, inspiracją. Wystarczy nie zamykać serca na drugiego człowieka, by móc się wzbogacić o wartości, które taka osoba ukaże, gdy nasze serce będzie na nią otwarte.

Kolejnym tematem, który chciałam poruszyć w powieści, jest zaborczość. To temat, z którym zmagałam się sama wiele lat. Nie, nie ja jestem zaborcza, no może czasami wobec chwil, które fotografuję. W tym jednak przypadku, zaborczość, której doświadczałam, sprawiała, iż latami wyrywałam się z niektórych relacji. A im bardziej się szarpałam, tym mocniej byłam kontrolowana. Aż nauczyłam się iść własną drogą, do innych uśmiechać, a jednocześnie, cały czas mieć przed oczami swój własny cel. Nazywa się to ,,BYCIEM OBOK”.

Jak zauważyliście, w książce poruszam wiele problemów emocjonalnych: alkoholizmu, pychy, dumy, niecierpliwości, nadmiernej ambicji, walki z samym sobą, samotności, pragnienia miłości i akceptacji. I to nie koniec. W kolejnych częściach chcę ukazać całe spektrum emocjonalnych wpływów, nie tylko na nasze ciało, ale i na nasz sposób myślenia, uczucia, wspomnienia, relacji itd. 

Jako ludzie, jesteśmy naprawdę barwnymi istotami. Ci zaś, co mnie dobrze znają, wiedzą, iż właśnie tę złożoność kocham w człowieku najbardziej. To zaś sprawia, iż dla mnie, nigdy nie kończy się podróż, do możliwości poznawania innych dusz. Każdy jest dla mnie ciekawy, jedyny w swoim rodzaju, niezwykły, barwny, pełen nieodkrytych możliwości. Co zresztą słyszycie w sposobie, w który z wami rozmawiam. Mój zachwyt nad skomplikowaniem sobie przez daną osobę, swojego życia, nigdy się w zasadzie nie kończy. Tu jesteście prawdziwymi mistrzami.