Zamknięta brama świadomości


Poznając poszczególne aspekty samej siebie dusza jak nikt inny potrafi wybiórczo podejść do tematu, jednym aspektom poświęcając aż nadto czasu, pielęgnując je w sobie, ciągle rozbudzając, powracając do ich poszczególnych tematów, inne zaś zaniedbuje jakby chciała, by się niewidocznymi dla niej samej stały i nie raziły w oczy, ukazując za mocno nieporadność duszy.

Czas, który poświęca dusza poszczególnym aspektom zwykle związany jest z przyjemnością, którą przez dany aspekt potrafi czerpać, gdy doświadcza stanów, które przypominają jej o świecie duchowym i choć na chwilę łączą z częstotliwościami, do których w sobie tęskni, a, że tęsknic potrafi i to bardzo, dlatego też i większą wagę przykłada do pielęgnacji tych aspektów, które w jak największym stopniu łączą ją ze sferą duchową, zapominając o innych, co znów przekłada się na zaniedbania, czasami tak duże, iż patrząc na życie danej osoby, można by rzec, że żyje w przedsionku swojego życia, bojąc się choćby krok uczynić w jego głębsze poznanie. Dobrze, że samo życie nie ma takiego samego dylematu wobec duszy, bo by obydwoje unikali siebie nawzajem, jedynie od czasu do czasu dotykając się subtelnie, przekazując sobie nawzajem informację jedynie o najprzyjemniejszych stanach, które się poprzez nie przejawiają.

Wybiórczość duszy wobec poszczególnych aspektów życia tworzy się w zasadzie, od samego początku jej przebywania w materii. Nie wie jednak, że nawet owa wybiórczość pomyślana jest tak, iż w tym, co tak skrzętnie i wybiórczo dusza pielęgnuje odnajdzie również i to, przed czym ucieka. Zaś to, co zaniedbuje szybko doprowadzi do stanu nierównowagi w jej życiu i będzie cofać ją raz za razem na początek drogi, pokazując, że bez uregulowania świadomości na tych poziomach dalej nie pójdzie.

Nie jest to na rękę duszom, które wyrywają mocno do przodu w swym rozwoju myśląc, że nic złego się w ich życiu nie stanie, jeśli wybiorą z życia tylko to, co im pasuje. Patrzą czasami na zaniedbane sprawy ze złością, jakby samo to, że dany aspekt w ogóle istnieje było przyczyną ich problemów, nie dostrzegając przy okazji, że to ich własna postawa wobec tego, co niewygodne i bolesne sprawiła, iż nie chcą się zmierzyć z prawdą i nie chcą zaglądać w przestrzeń, w której się mogło zebrać wiele dokończonych lub zaniedbanych spraw. Inne znów podejmują próby ich rozwiązania, ale szybko przychodzi do nich zniechęcenie, gdy raz po raz docierają do miejsca, które najsilniejszy opór w zrozumieniu stawia i w końcu poddają się nie rozumiejąc dalej, w czym tkwi przyczyna ich problemów. Bywa też i tak, że dusza doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie rozumie przyczynowości tego, co się dzieje w jej życiu i dlaczego pewne sprawy przychodzą jej łatwiej a inne trudniej i podejmują czasami ogromny wysiłek, by do owej przyczynowości dotrzeć. Nie zawsze kończy się to sukcesem, ale już sama próba podjęcia wyzwania może sprawić, że nabiorą większej odwagi i jeszcze większej determinacji, by zrozumieć w końcu to, co sprawia im w życiu najwięcej problemów.

Poziom na którym blokują się najczęściej dusze w danym aspekcie życia, potrafi gromadzić więcej energii, niż by się mogło początkowo wydawać i dotykać większej ilości aspektów, niż dusza myśli, co wysuwa prosty wniosek, iż każdy aspekt przechodzi przez to samo spektrum różnych częstotliwości. Obserwująca zaś go dusza, jednocześnie odbierająca sygnały w sobie, co tworzy w niej odczucie uczestnictwa w doświadczania odbioru różnych częstotliwości podczas badania danego aspektu, może tworzyć w danym obszarze doświadczenia świadomość tego, co się dzieje. Może wydawać się to dość skomplikowane, ale to tak, jakby na drodze każdego aspektu postawić tęczę i trzeba było po prostu przejść przez wszystkie barwy, zatrzymać się w każdej z nich, by zobaczyć, co się stanie, gdy...

Jako, że w materii wszystko przenika się nawzajem, mamy dzięki temu niezliczoną ilość kombinacji, możliwości doświadczeń. Dla duszy, która przyzwyczajona jest do jednostronnej percepcji może wydawać się to dość oszołamiające, ale przez cały okres rozwoju i pobytu w ciele pomaga jej w tym mózg, który rozwija się wraz z nią, gdy jej uwaga kieruje się na coraz bardziej skomplikowane zagadnienia i dzięki jego rozwojowi może zauważyć, co już jest w stanie pojąć, a czego, nie.

Denerwuje to czasami dusze, które pamiętają siebie z obszarów duchowych i stan, gdy wszystko było dla nich możliwe, wszystko rozumiały(tak im się przynajmniej wydawało) i były niczym stwórca, który pomyśli i już się dzieje, a tu nie dość, że gęsto, to mózg nie nadąża jeszcze za ich prędkością wibracyjną, przez co nie mogą ogarnąć czasami nawet prostych pojęć. Ależ to bywa dla takich dusz irytujące, ależ się potrafią wściekać w takich momentach, unosić honorem, obrażać na siebie, wyzywając siebie od idiotów, pacanów i kretynów. Jednak czasu na rozwój świadomości im szkoda, bo po co się rozwijać, lepiej jest złościć się im na siebie, niż usiąść spokojnie na czterech literach, pomyśleć, ustalić jakąś kolejność działań i podjąć naukę. Po co? Przecież one pamiętają, że może być inaczej i jak się uprą, to w końcu zmuszą same siebie do przejawienia pełnej świadomości, potrzebny jest tylko ten mały guziczek, który to wszystko włącza. Ale one są sprytne, spokojnie, w końcu go znajdą...

Potrafią wieki całe minąć, zanim dusza dojrzy prawdę i uspokoi się na tyle, by w końcu zacząć się prawidłowo rozwijać, zgodnie z tempem, które jest przypisane materii, by odkryć, iż jest w tym coś przyjemnego, gdy nie śpiesząc się, ma czas, by przyjrzeć się każdej z energii z osobna, ujrzeć jej oddziaływanie na poszczególne aspekty życia, zobaczyć, co się dzieje, gdy wzrośnie jej natężenie, a co, gdy zmaleje. Tylko...no właśnie, jak myślisz, wieki jeszcze muszą dla Ciebie minąć, zanim się uspokoisz w swym pędzeniu, czy już odpadłeś i nawet myśleć o tym nie chcesz, by wrócić spokojnie na start i jeszcze raz, już teraz świadomie, ustalić czego chcesz i o co Ci chodzi.