Zrównoważona świadomość


Pragnienie, by przeżyć życie w taki sposób, by zawierało jak najwięcej spełnienia wewnętrznego towarzyszy duszy od samego początku jej pobytu na Ziemi, gdy zaczęło do niej docierać, iż na to, by doświadczyć tu określonych stanów ma tylko kilkadziesiąt lat. Pragnienie doświadczenia spełnienia jest niejako wkomponowane w świadomość duszy, a ona sama zaprogramowana tak, by dążyć do świadomości wobec wszystkiego, czego doświadcza w sobie i na zewnątrz. Dzięki temu, naturalnym jej się wydaje dążenie do ciągłego polepszania warunków swojego życia, jak i jakości swych doświadczeń. Zaś pragnienie, by wzrastać wewnętrznie i zewnętrznie wyznacza jej cel, który objawia się jako chęć, by kierować się w stronę, gdzie dusza uzyska zawsze jak najwięcej informacji lub odnajdzie to, czego szuka. Do pewnego momentu nieświadoma swego podążania, potrafi jedynie porównywać się z otoczeniem, co pozwala jej wykształcać świadomość rozróżniającą, objawiającą się jako chęć lub niechęć wobec tego, co do siebie przyciąga.

Wraz ze wzrostem świadomości, dusza szybko uczy się rozróżniania tego, co sprawia jej większą, a co mniejszą przyjemność i wiedziona dalej swymi pragnieniami podąża za ową przyjemnością, tworząc własną ścieżkę rozwoju. Nadal jest jednak nieświadoma tego, że się rozwija, może zauważać już jakieś zmiany, wzrost jakości życia, ale nie uważa tego jeszcze za rozwój duchowy. Skupiona na zaspakajaniu swych podstawowych potrzeb, jak i na tym, by przetrwać w środowisku, które wybrała na swe życie, dusza całą swoją uwagę kieruje w stronę tych aspektów, których rozwój pomoże jej wykształcić podstawowe zdolności, dzięki którym, z czasem zaczyna czuć się coraz swobodniej w środowisku naturalnym, jak i otoczeniu, które wybrała pośród innych dusz do tego, by wymieniać z nimi energię, dzieląc się naturalnie tym, co sama wie i ucząc się od innych tego, co pomoże jej wykształcać nowe umiejętności. To ważne etapy w rozwoju świadomości duszy, choć na niektórych etapach potrafi zatrzymać się dłużej, gdy ogarnięta jakimś rodzajem emocji, utyka na przykład w żalu bądź w lęku przed podejmowaniem jakichkolwiek działań.

Czasami zdarza się, że dusza wyrywa się z danego środowiska i podąża tam, gdzie ma nadzieję na lepsze życie, poznanie nowych dusz lub osiągnięcie tego, co czuła, że nie może osiągnąć w miejscu swych narodzin. Jest to normalny etap, który ma jej pokazać, czy jej pragnienie, wola i chęć działania są zgodne z tym, co chciała osiągnąć. Zdarza się bowiem, że dusza rozczarowana miejscem swych narodzin lub środowiskiem, w którym wzrastała, rozczarowuje się także szybko miejscem, w którym szukała lepszego życia, a znalazła dokładne odbicie tego, od czego uciekała, zaś otoczenie nadal ukazuje jej jak w lustrze jej własny, wewnętrznie niepoukładany świat.

Nie da się uciec od tego, co zawsze zabierzemy ze sobą, czyli naszego wnętrza. Czasami może się wydawać, że zmiana otoczenia, inni ludzi lub nowe idee zmienią nas jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale nic z tego, po jakimś czasie zacznie wychodzić z nas nasza prawdziwa natura, zaś to, co nieuzdrowione szybko zacznie szukać luster, prowokując otoczenie do ukazania nam naszego prawdziwego oblicza. Szybko też zacznie irytować nas w otoczeniu to, co na początku mogliśmy zbywać, bojąc się odrzucenia, a wobec czego stoimy często, w wewnętrznej sprzeczności.

Brak równowagi wewnętrznej odbije się wcześniej czy później na każdej duszy i nie ważne dokąd pojedzie, jak często będzie zmieniać miejsca zamieszkania myśląc, że tam dokąd się udaje odnajdzie raj lub spokój wewnętrzny. Oczywiście może się zdarzyć, że w nowym miejscu spotkamy ludzi, którzy nas zainspirują do rozwoju, ale nie tyle ich postawa, ile to, czy będziemy na tyle otwarci, by to przyjąć i z tego skorzystać zadecydują o tym, czy dokonamy na podstawie tego jakiejś zmiany w sobie lub naszym życiu. Inspirację można w zasadzie odnaleźć w każdym jednym miejscu i nie trzeba przemierzać pół świata, by zrozumieć, że jej prawdziwe źródło znajduje się w nas samych. Jednakże, aby dotrzeć do tego poziomu, gdy zaczniemy dostrzegać ją w sobie i we wszystkim, co nas otacza trzeba odrobiny wysiłku i czasu, choć jest to jak najbardziej możliwe i taki punkt znajduje się na ścieżce rozwoju każdej jednej duszy, zaś to, czy dotrzemy do niego już teraz, czy później zależy od nas samych.

Stan zrównoważenia wewnętrznego osiąga się w bardzo prosty sposób. Wystarczy tylko określić poziom, na którym utknęła dusza w danym aspekcie, przejść całą ścieżkę w dół, do poziomu, gdzie świadomie wyrazimy gotowość na zmianę, podjąć naukę od podstaw i już świadomie dojść do poziomu, na którym chcemy się znaleźć. Dla ambitnych dusz, to żaden problem. Nie trzeba się także martwić samotnością na takiej ścieżce, bowiem zawsze towarzyszy nam własny rozum, a tego na pewno u ambitnych duchowo dusz nie brakuje. Własna mądrość prowadzi naprawdę idealnie i zawsze do celu, a, czy po drodze damy trzy kroki w bok, czy będziemy kombinować, by skrócić sobie trasę, to już mało ważne dla duszy i tak w końcu zawróci, znów stanie w punkcie, gdzie ponownie będzie musiała określić poziom, z którego będzie musiała ponownie przejść ścieżkę w dół i znów będzie musiała pokierować się własnym rozumem, ale jaki to dla niej problem, by powtórzyć proces i dziesięć razy. Tyle razy rodzimy się ponownie, że, czy to wcielenie, czy inne...nie ma się w zasadzie czym przejmować. Istnieje taka dowolność żyć i miejsc narodzin, że w końcu, w którymś na pewno się zdyscyplinujemy.