Zrozumieć siebie


- Mężczyzna też człowiek – mawia często moja koleżanka, podczas naszych spotkań. – Naprawdę – dodaje po chwili, gdy widzi moją rozbawioną minę. – Oni mają uczucia. 

- A kim są dla ciebie? – pytam, chcąc przesunąć rozmowę na głębsze tory myślenia. – Kogo w nich widzisz?

- W kim?

- W mężczyznach – odpowiadam, samej zadając sobie w duszy to pytanie. – Kogo w nich widzisz?

Pytanie okazało się jednak za trudne, bo nie usłyszałam odpowiedzi. A czy sama na nie odpowiedziałam? Cóż…

W sumie, całą drogę do domu, po spotkaniu, starałam się odpowiedzieć w myślach na pytanie, czy da się zrozumieć mężczyzn? Hmm…, zapewne da, choć pewnie wy, panowie, patrzycie na nas z takim samym niedowierzaniem, z jakim my patrzymy na was, gdy chodzi o zrozumienie siebie nawzajem. Dlaczego? Ano dlatego, że związki budujemy nie na zrozumieniu siebie samych, a bardziej na oczekiwaniu, byśmy byli dla siebie jacyś, byśmy zaspakajali wzajemnie swoje pragnienia i potrzeby, byśmy uzupełniali w sobie nawzajem braki z różnych okresów życia, gdy czuliśmy się mniej kochani lub kompletnie nierozumiani przez naszych bliskich, znajomych, nasze otoczenie.

Podstawą zaś jest zrozumienie siebie samego. Gdy rozumiemy siebie, druga strona nie stanowi dla nas najmniejszych tajemnic, bo widzimy w niej porostu odbicie. I to powinno być celem naszego wewnętrznego rozwoju, skupienie na sobie, chęć poznania swojego własnego wnętrza, które, zapewniam, nie zawiedzie was swoją barwnością. A co my robimy zamiast tego, staramy się zmieniać naszego partnera, dostosowywać go do siebie. A gdy się stawia, krzyczymy, że nas nie rozumie, uciekamy i szukamy kogoś, kto nas bardziej zrozumie. A później, wiadomo, kolejny scenariusz zawiedzenia i kolejny, i kilku by się jeszcze dorzuciło. A przecież odpowiedź jest bliżej niż myślimy, w nas samych. Stąd, po zastanowieniu, skoro piszę jako kobieta, nie należało by zadać pytanie sobie samej, czy Ty Aniu rozumiesz w ogóle siebie?