Dlaczego nie chcesz być taki, jak ja?


Gdy już spotkałaś swojego bliźniaka lub spotkałeś bliźniaczkę, wybierzecie sobie opcję, możesz zrobić kilka rzeczy, które sprawią, że zamiast walczyć, zaczniesz patrzeć na to spotkanie, jak na możliwość, którą niewątpliwe takie spotkanie jest. I to nie byle jaką możliwością. Dzięki temu spotkaniu, w twojej części duszy nastąpi wspaniałe przebudzenie tych esencji, programów, wzorców, wszelkiego rodzaju dziwnych intencji i pragnień, które pozostały do tej pory w uśpieniu lub poza twoim polem świadomości. Inaczej rzecz ujmując, zabrzmisz. Po twojej części duszy przejdzie tak silna fala energii, iż poczujesz ją w każdym, nawet najmniejszym zakamarku. 

W pierwszej chwili możesz poczuć oszołomienie. Duszę przepełni radość, nadzieja, poczucie szczęścia, miłości i wszystkiego, co sprawi, iż poczujesz się zwyczajnie szczęśliwy. Wszystko będzie w tobie krzyczeć, jesteś! Znalazłam cię! Poczucie szczęście będzie zaś tak silne, iż możesz nawet się popłakać, by się uspokoić. I możesz na chwilę ogłupieć. To też się zdarzało. 

Wszystko inne przestanie się na moment dla ciebie liczyć. Wszystko zblednie w obliczu tego, co właśnie doświadczasz i przeżywasz. Poczujesz, że nic nie ma większego sensu, że to jest najważniejsze dla ciebie i jeśli w tym czasie nie narobisz większych szkód, przeżyjesz. 

Nie zapomnij jedynie, by w tym czasie jak najwięcej rozluźniać ciało, choć łatwo powiedzieć, gdy dusza w euforii, a ty masz poczucie ciągłego duchowego orgazmu. Ale spokojnie. Minie. Jeśli nie masz na tyle rozwiniętej świadomości, jak utrzymać ten stan, to minie, przebrzmi w twojej duszy i wcześniej, czy później zejdziesz na ziemię. 

I tu dochodzimy do sedna. Bowiem, im bardziej jesteś nieświadomy tego, co się właśnie zadziało, tym silniej przeżyjesz takie spotkanie i, niestety, boleśniej. Jednakże, jeśli to ty jesteś stroną, która rozwija się duchowo, wygrałeś właśnie los na loterii, bo, o to, przed tobą, otworzyło się właśnie pole wielu możliwości. Ty zaś, możesz spokojnie wykorzystać to, co się właśnie ukazało, do pracy nad sobą, przepracowania wielu wzorców, przeprogramowania wielu programów, zmiany błędnego myślenia, przekonań itd. Tylko błagam, nie próbujcie rozwijać się za swojego bliźniaka, zmuszać go do rozwoju, waszych praktyk, podążania waszą drogą, bez względu na to, jak święcie będziecie przekonani, iż to wasza droga jest ta słuszną i dobrą. Nie jest. Dla was może i tak, ale nie dla niego lub dla niej. Tej duszy dajcie po prostu spokój. Dajcie jej żyć, pozwólcie jej popełniać własne błędy, choćby wam wydawały się najgłupsze, tak jak jej postępowanie. Nie bawcie się też w zbawicieli, co także jest często spotykane u bardziej światłych bliźniaków. Wiem, że jak się łyknęło trochę wiedzy duchowej, to nam się często wydaje, że my to już możemy wszystko i wszystkich, najlepiej ustawić na swoją modłę, dopasować do siebie lub zmusić do robienia rzeczy, które nam akurat przyszły do głowy. Nie róbcie tak, choć sobie mogę tak do was mówić, a i tak zrobicie, co chcecie. Czyż, nie? Ale, jeśli choć jedna osoba zainspiruje się tym, uznam to za sukces. 

Pojawienie się bliźniaka w twoim życiu, to nie przypadek. Wykorzystaj to. Świadomie, traktując wszystko to, co to pojawienie się spowodowało lub wywołało w tobie, jako wspaniałą możliwość ujrzenia, gdzie tak naprawdę jesteś w swoim rozwoju, w swoich zadaniach. To może być piękne lustro dla twojego światła. I pewnie frustracji, gdy dotrze do ciebie, że ta druga strona zamajaczyła w drodze. Że została w tyle lub właśnie upada moralnie lub stacza się w jakimś nałogu. A to może wywołać szok i to naprawdę duży. Gorzej, gdy wy tu już jesteście tacy wypielęgnowani w rozwoju a to okaże się łajzą, bawidamkiem lub lowelasem, jak mawia moja znajoma. I weź tu człowieku sobie z tym poradź. Skoro nie tylko ręce opadają na widok jego upadku. Jaka wtedy potrafi toczyć się walka w naszym umyśle i pragnieniach, by to postawić do pionu, to głowa mała. A potrafi. Nie mówiąc o tym, co potrafi się wtedy w nas zrodzić, w naszych planach i zamiarach. Łącznie z chęcią walki z nim i z tym, co go stacza. Oj potrafi obudzić się wtedy, w nas każda rola, od anioła po misjonarkę. Przecież to trzeba ratować, krzyczy często nasza dusza. Wychować, dodaje w nas rola matki. A ze od słów do czynu niedaleka droga, więc się rzucamy, by ratować, a to zamiast nam dziękować, to zaczyna walczyć lub uciekać. Ależ w nas potrafi wytworzyć się, w takich momentach niezrozumienie. No bo jak to? Przecież to logiczne, że chcemy dobrze. Tylko dlaczego ten idiota tego nie rozumie? Przecież my chcemy tylko pomóc. No czyż nie jest tak? Sami powiedzcie? 

A potem kulimy ogon, gdy ten nasz niewdzięczny bliźniak, ta cholera, nie przyjmuje tego, co oferujemy. Przecież my tylko chcieliśmy pomóc. Chcieliśmy dobrze. Dlaczego on tego nie umie zrozumieć? Dlaczego się broni? Co z nim nie tak, bo przecież nie z nami. A to się broni i to jak się potrafi bronić, aż wióry lecą. Aż wszystko huczy wokół lub wali w posadach. Tylko my w tym jacyś tacy nieszczęśliwi, samotni, opuszczeni, kompletnie nie rozumiejący, dlaczego tak się dzieje? I jak tu odpuścić?



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)