Drugi fragment powieści


– Chodź, musisz teraz przenieść tę świadomość na pewne zdarzenie, które wciąż tkwi niezrozumiałe w twojej pamięci. – Arsena bierze mnie za dłoń i przenosimy się w zupełnie inne miejsce.

Wibracja wokół mnie zaczyna nagle gęstnieć i odczuwam, jakbym zniżała się do materii. Znajduję się w pokoju. Jest wie- czór. Okna nie są zasłonięte storami i przez chwilę wpatru- ję się w ciemność, która wydaje mi się być bliska i znajoma. W pokoju dostrzegam kilkoro ludzi i kogoś leżącego na łóż- ku. Pamiętam ten obraz. Uciekałam od niego całe dzieciństwo, ale nigdy nie potrafiłam całkowicie wymazać go z pamięci.

Stoję przy łóżku, trzymając za rękę mojego tatę. Wiem, że jest chory. Choć mam dopiero cztery lata, doskonale rozu- miem, co się dzieje. Wiem, że umiera, i bardzo się tego boję. Moi bracia już zdążyli się z nim pożegnać, a ja zostałam z nim i trzymam go teraz za rękę. Jest pod wpływem morfiny, choć odnoszę wrażenie, że wie, iż tu jestem, bo trzyma moją dłoń bardzo kurczowo. W pewnej chwili odwraca się na bok i wi- dzę, jak z jego ust zaczyna wypływać krew. Jego ostatnie spoj- rzenie jest jak pożegnalny list, krótkie, ale dostrzegam w nim ostatnią iskrę życia i jakiś rodzaj uczucia, które stara się mi w nim posłać.

Przenoszę się teraz kilka dni w czasie i stoję obok siebie na cmentarzu, na którym odbywa się pogrzeb mojego taty. Stoję tam sama, nikt nie trzyma mnie za rękę. Wszyscy zajęci są sobą, ale nie czuję się samotna. Znów obserwuję scenę z dwóch per- spektyw. Uczucie jest niezwykłe, wręcz fascynujące. Kładę jej dłoń na ramieniu, przekazując w ten sposób, że jestem obok. Odwraca się do mnie i uśmiecha ciepło. Nawet nie wiedziałam, że mam tak miły uśmiech – pojawia się we mnie spokojna myśl, aby samą siebie otoczyć jak największą, duchową opie- ką. Jest to naturalne i wiem, że potrzebuję samej siebie, swojego własnego przewodnictwa. Staję obok siebie i biorę samą siebie za rękę. Już nie czuję się samotna, jako tamta, mała dziewczyn- ka, czuję obecność kogoś, kto mnie wspiera i się mną opiekuje.

Szok. Ojej, dlaczego nie pojęłam tego wcześniej? – Przecież to byłam Ja. To ja jestem swoim własnym przewodnikiem.

W końcu – słyszę spokojną myśl Arseny.

– Dlaczego mi nie powiedziałaś wcześniej? – mam jakiś dziw- ny żal do Arseny.

– Miałaś do tego dojść sama. Zobacz, czyż nie jest to piękne i wyzwalające uczucie? Dotknęłaś prawdy. Delektuj się tym do- znaniem.

– Ale jak to możliwe, że czuję, że jesteś ode mnie oddzielona? – posyłam jej myśl pełną pomieszania i niepewności.

– Kiedyś też to pojmiesz. Jeszcze nie dotarłaś do tego pozio- mu świadomości.

– Nie mogę się doczekać – uśmiecham się do niej z wdzięcz- nością.

– To tylko zależy od ciebie kiedy staniesz się gotowa wniknąć w ten punkt świadomości.

Już teraz czuję, czuję jej spokój, jakby wypływał ze mnie sa- mej.

– Od dawna jesteś moją przewodniczką?

Od dawna – czuję łagodny przekaz myśli. – Oczywiście, patrząc z ziemskiej perspektywy – śmiech.

– Dlaczego to nie ty mnie trzymasz za rękę, tam przy tacie, na cmentarzu?

– Pomyśl. Zrozumiałaś już, kim jesteś. Teraz czas, byś pojęła i to.

– O kurczę – doznaję nagłego olśnienia.

– Nie wiem, co ma do tego jakieś kurczę, ale o to właśnie cho- dzi. – Słyszę jej śmiech. – Już rozumiesz?

– Rozumiem – uspokaja mnie ta myśl. – Czy na wyższych po- ziomach odnalazłabym inne nasze postacie?

– Tak.

– Cudownie. – Ta myśl mnie rozświetla. – Czy kiedyś je po- znam?

– Już je znasz. Jesteś częścią każdej z tych postaci, jak je nazy- wasz. Możesz łączyć się z każdym z wyższych poziomów.

– Nawet będąc w ciele?
– To jest właśnie twój cel.
– Super. Już nie mogę się doczekać, gdy wrócę do ciała i za-

cznę nad tym pracować.
– Już to robisz, a pobyt tu to jedna z możliwości, którą wyko-

rzystujesz do rozwoju tej świadomości.
– Czy mogę to rozwinąć dzięki praktykom tantrycznym?
– Między innymi, ale pamiętaj, że świadomością masz ogar-

nąć nie tylko wszystko w aspektach ziemskich doznań, ale także i na subtelniejszych poziomach wibracji. Na razie jesteś skupiona na zmysłowości. To pierwszy etap rozwoju świado- mości. Sprowadzasz swoją uwagę do wewnątrz, by później, już z tej perspektywy, patrzeć na świat.

– Rozumiem – mówię z przejęciem. – Ale będę się mogła jeszcze pobawić? No wiesz? – odrobinę się peszę i zaczynam z nerwów chichotać.

– Pomyśl. – Arsena wydaje się być bardzo rozbawiona moim pytaniem. – Czy ciebie może coś od tego odwieść? Przecież znasz samą siebie.

– Praktykowałaś to już kiedyś? – pytam, szukając gdzieś w niej jej własnych wspomnień.

– Tak – odpowiada krótko.

– I, jak mniemam, dotknęłaś istoty rzeczy, prawda? Pojęłaś, jak to działa?

– Tak.

Zaczynam się uśmiechać w duszy, bo wiem, że i ja dotrę do tego punktu.

– Widzę, że pojęłaś to w końcu.

– Tak. – Zaczynam się śmiać. – Jesteś tym, kim stanę się w przyszłości.

– Staniesz? Jam jest moim Wyższym Ja – dołącza do mnie jej cząstka świadomości. Odbieram je całą sobą, rozkoszując się odczuciem, które przenika całą moją duszę. Jednak po chwili pojawia się pragnienie, aby jeszcze pozostać na moim poziomie i choć chwilę rozkoszować się w materii bliskością cielesną.

– Jeszcze potrzebuję czuć, że podążam normalną ścieżką. – Usprawiedliwiam pojawienie się tak silnego pragnienia.

– Wiem. Nie neguję wcale tego. – Wyczuwam płynące od niej zrozumienie dla mojej potrzeby. – Każdy punkt, w którym tworzysz świadomość, jest ważny. A teraz musimy wrócić na poziom twoich wcześniejszych wyobrażeń. Gotowa?

– Gotowa – kiwam potakująco głową.

Znów przeniesienie w czasie i teraz widzę siebie i mamę, klęczące obok siebie przy bocznych drzwiach kościoła. Widzę bardzo udręczoną twarz mamy, pełną strachu i samotno- ści. Mam ochotę teraz siebie przytulić, ale coś mnie przenosi do wnętrza kościoła. I wtedy dostrzegam mojego tatę. Stoi przy drzwiach. Dziwne, ale nie widziałam go na cmentarzu ani w domu. Nie widzi mnie, tak bardzo jest skoncentrowany na tym, by dać znać mojej mamie, że jest przy niej. Podpływam bardzo blisko niego i staję obok.

– Witaj tatusiu. – Staram się mówić spokojnie, choć czuję, że głos mi drży.

Nie zwraca na mnie zupełnie uwagi.
– Tato?
Znów nic. Jest pochylony nad klamką, jakby chciał skoncen-

trować się na tym, aby nią poruszyć. Przez moment stoję obok niego, nie wiedząc, co mam zrobić, ale w pewnej chwili wpa- dam na pomysł, aby podać mu wędkę. Szybko materializuję ją w moich dłoniach. Pamiętam, że uwielbiał chodzić na ryby.

– Masz ochotę pójść na ryby? – podaję mu wędkę.

Jego własna świadomość zaczyna się w tym momencie bu- dzić. Odwraca się w moją stronę i widzę, że mnie rozpoznaje. Uśmiecha się ciepło na mój widok.

– Córeczko. To ty? – słyszę, jak bardzo drży mu głos.

– Tak, tatusiu. Masz ochotę pójść na ryby? – uśmiecham się do niego z miłością. – Pamiętasz, jak mnie zabierałeś na polanę na końcu cypla?

Szybko przenoszę nas w znajome mi z dzieciństwa miejsce. Znów jestem małą dziewczynką i siedzę u taty na kolanach, a on plecie mi wianek ze stokrotek. Jesteśmy na spacerze. Przyjechał ktoś z rodziny i poszliśmy wszyscy razem na spacer, nad jezio- ro, tam, gdzie dziś jest moje ulubione miejsce. Tata staje nad brzegiem wody i pokazuje mi, jak zarzucić wędkę. Śmieję się na głos i klaszczę w rączki, gdy udaje mu się bardzo szybko złowić pierwszą rybę.

Znów zmiana. Stoję teraz obok, obserwując całą scenę. Zaczynam się zastanawiać, jak ją ułożyć, by tata chciał odejść do światła. Wpadam na pomysł, aby przywołać jego rodziców. W końcu dzieje się to wszystko, gdy gościmy członków rodzi- ny. Dlaczego nie poszerzyć grona odwiedzających? Nie znałam moich dziadków, ale sama myśl od razu wywołuje poruszenie za mną. Odczucie jest bardzo subtelne, ale miłe. Odwracam się i dostrzegam za sobą dwie postacie. Tata też je dostrzega i uśmiecha się na ich widok. Wiem, że zmarli, gdy był jeszcze dzieckiem, ale wyczuwam, że to za nimi bardzo tęskni. Posyłam im myśl, aby zaprosili go do siebie w odwiedziny. Wszelka po- moc bardzo mi się teraz przyda. Podchodzą do niego i choć nie słyszę ich przepływu myśli, widzę, jak tata się uśmiecha. Jego uwaga jest teraz skoncentrowana na nich i już zauważam, że pojawił się ktoś jeszcze, za kim tęsknił i kogo rozpoznał. Z radością przyglądam się, jak jego uwaga skoncentrowana jest na tym, aby popłynąć za własnymi rodzicami. Nie odwraca się, aby się ze mną pożegnać. Ja też nie chcę się z nim żegnać. Nie chcę, aby poczuł tęsknotę za światem żywych. Zbyt dobrze pa- miętam, jak straszne to było dla nas doświadczenie.

– Pięknie sobie z tym poradziłaś – Arsena pojawia się nie- malże znikąd, ale ja doskonale wiem, że jest przy mnie i była tu przez cały czas.

– Wiem. Dziękuję za tę możliwość. Było to dla mnie ważne. – Patrzę na nią ze smutkiem, nie mogąc odpędzić złych wspo- mnień. – Tata dał nam się naprawdę mocno we znaki i cieszę się, że w końcu zaznał spokoju.

– To było twoje pragnienie, Aniu.
– Naprawdę? – spoglądam na nią zdziwiona.
– Naprawdę – uśmiecha się, odpowiadając na pytanie.
– Dziękuję za możliwość jego spełnienia.
To było dla mnie ważne. Bardzo ważne doświadczenie i bar-

dzo dziwne zarazem.
– W takim razie mam dla ciebie nowe zadanie.
Czuję się nim podekscytowana. Nie wiedziałam, że tak mnie

to wciągnie.
– Jestem gotowa – uśmiecham się bardzo pewnie, oczekując 
zmiany wibracji.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)