Duchowa misja


Czasami pośród dusz, które wstępują w materię rodzi się nadzieja na szybszy powrót do stanów wysokich wibracji, co prawie że natychmiast rodzi w nich pragnienie, by się na ten poziom dostać jak najszybciej i jak najkrótszą ścieżką. Nie dzieje się tak przypadkiem, gdyż dusza, pamiętając wciąż swój wysokowibracyjny stan sprzed zejścia w materię, od razu rozpoznaje wszelkie jego symptomy w świecie materialnym, co znów, przy jej nieświadomości tego, co się naprawdę dzieje, otwiera połączenie pomiędzy jej odczuciem, a fizycznym(zmysłowym) doznaniem. Więź, która się wtedy rodzi pomiędzy pragnieniem powrotu, a zmysłowym jego odbiorem zaczyna wyznaczać duszy kierunek, wobec którego nabiera przekonania, iż właśnie to zaprowadzi ją z powrotem do miejsca, za którym tęskni.

Tęsknota za stanami wysokowibracyjnymi jest u dusz bardzo często spotykana i tylko w części zależna od stopnia uświadomienia duszy, bowiem nawet na niskich poziomach świadomości dusza może doznawać stanów tęsknoty, nie wiedząc jedynie, po co się to dzieje, a dzieje się nie przypadkiem i po to, by odkryła, że to, do czego chce wrócić ma sprowadzić tak naprawdę w materię i umożliwić by ta wibracja przepłynęła poprzez nią i substancję każdego z jej ciał, do rzeczywistości w którą się zanurzyła. Nie jest to bynajmniej dla niej łatwym zadaniem, bowiem od samego początku męczy się dusza z postrzeganiem zewnętrznym, skupiając za bardzo na tym, co ją w rzeczywistości ciągle rozprasza. Trudno jest jej przez to się skupić choć na chwilę na sobie i swoim wnętrzu, chociaż, gdy się temu przyjrzeć bliżej to, też nie dzieje się przypadkiem, gdyż takie skupienie na elementach zewnętrznych tworzy możliwość zakotwiczenia świadomości duszy na tych elementach świata zewnętrznego, wobec przejawu których ma ją przejawić. Problem pojawia się dopiero w chwili, gdy dusza zaczyna się szarpać sama ze sobą i otaczającą ją rzeczywistością, próbując oderwać świadomość od elementów, które ją rozproszyły. I tu, można by wręcz powiedzieć, że zaczyna się jej najlepsza zabawa w materii, bowiem to, co potrafi wymyśleć dusza, by się od czegoś lub kogoś odciąć, by zerwać jakiś rodzaj więzi, przechodzi czasami ludzkie pojęcie, nie mówiąc o tym, co potrafi zrobić w drugą stronę, by się do kogoś podczepić widząc w tej energii nadzieję na szybszy powrót do świata duchowego. A jako, że fantazja nie zna granic, tak i dusza odkrywa całe spektrum możliwości wykorzystania pewnych energii, które sprawiają wrażenie kompetentnych w blokowaniu świadomości więzi z drugą energią.

Schodząc na samo dno pierwotnych intencji, gdzie trzeba się w takim momencie udać, o czym wiele dusz zapomina myśląc, że wystarczy zadziałać w chwili, w której się coś dzieje i problem zniknie lub zastosować jakąś technikę odcinającą, a rozum sam wróci do stanu równowagi, dusza ma zrozumieć, iż ma jedynie dotrzeć do prawdy, która jest jedyną energią, która wyzwoli ją z tamtego stanu, w którym formowała swoje pragnienie i tworzyła cel powrotu do świata duchowego. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż po drodze można trafić na stany wyższowibracyjne, choć nie te najwyższe i uznać, że to o to chodzi, co bardzo zmyla duszę, która odkrywszy prawdę o swoich intencjach może się zdziwić i najczęściej dziwi się, że chodziło o coś zupełnie innego niż jej się wydawało. W tym momencie trzeba by było docenić samego siebie w swojej fantazji, w ukrywanie prawdy, ale lepiej może nie dobijać duszy, chwaląc ją, że jej spryt okazał się tak skuteczny, iż sama zapomniała, o co jej tak naprawdę chodziło.

Kamuflowanie własnych pierwotnych intencji to proceder dość powszechny w zachowaniach dusz i to na każdym jednym poziomie, bowiem trudno jest tak zaraz się przed wszystkimi obnażać i ujawniać, o co nam tak naprawdę chodzi...nie lepiej wymyśleć sobie argument, który uspokoi sumienie i dla otoczenia wyda się słuszny? No przecież, że lepiej i dusza doskonale wie, że gdyby otoczenie poznało jej najskrytsze marzenia, oj posypały by się na nią gromy i krytyka, że zadufana w sobie i prawie stwórcę chce zastępować w jego dziele. A chętnie by go i czasami zastąpiła widząc, jak dziwne się tu czasami rzeczy dzieją w materii.

Odkrywszy już prawdę o swych intencjach, co wcale nie jest takie łatwe, nie mówiąc o uznaniu tej prawdy, bowiem do końca potrafi dusza walczyć przed jej ujrzeniem, coraz lepsze argumenty wysuwając, by samą siebie usprawiedliwić i resztki jakiejś godności zachować. W takich momentach dusza po prostu musi samą siebie obedrzeć ze złudzeń, dostrzegając w pragnieniach te elementy, które miały jej właśnie pomóc skrócić drogę do świata duchowego, a które okazały się w efekcie pułapką. Bolesny jest to moment i wstyd potrafi spłynąć po duszy, ale tylko obdarcie ze złudzeń uczyni ją wolną i to nie zewnętrznie, a wewnętrznie, bo to tej wolności musi czasami poszukać i prawdy, która jej pokaże, iż nie ważne, co zrobi i tak musi spowolnić, zatrzymać się, spojrzeć uważniej na samą siebie i na świat, który ją otacza, by dostrzec to, co naprawdę musi uczynić, by nabrać duchowej świadomości.

Gdy w końcu zda sobie dusza sprawę z tego, o co jej tak naprawdę chodziło, czego się bała, czego nie potrafiła uznać i z powodu czego zaczęła kombinować, obdarta ze złudzeń, ale wolna może w końcu określić świadomie, czego tak naprawdę chce, o co jej tak naprawdę chodzi i wyrazić gotowość, by to osiągnąć, nabierając sił do działania. W tym momencie rozpoczyna się jej prawdziwy rozwój, a jej wewnętrzne światło w końcu zaczyna przebijać się do rzeczywistości, układając jej życie tak, jak tego chciała od samego początku, o czym już opowiem w kolejnym poście.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)