Gdy chcę przed tobą ukryć moją duszę…


Niektóre więzi są tak słabe, iż już po chwili nie pamiętamy o ich istnieniu. Inne są na tyle silne, że pozostają w naszej pamięci nieco dłużej. Są też takie, które trwają latami, tak silnie wniknęły w siebie nawzajem, tak silną stworzyły strukturę, niemalże wydającą się nie do rozerwania. Ale są też takie relacje, które czynią w naszej duszy największe zamieszanie a wręcz spustoszenie, wyrywają nas ze struktur, które do tej pory stworzyliśmy w swoim umyśle, wstrząsają nami lub sprawiają, iż długo musimy się po tym zbierać. I choć każdy rodzaj tworzonej więzi jest dla nas ważny, to dziś chciałabym dotknąć tych szczególnych relacji, których więź potrafi sięgać najgłębszych poziomów, przed którymi najtrudniej jest nam się schować, ukryć, uciec przed nimi i mamy wrażenie, że nie ważne, gdzie się inkarnujemy, zawsze nas odnajdą. Na widok których, zawsze powiemy, o nie, to znowu Ty. Bo takie relacje także posiadamy i są one dla nas jednymi z najtrudniejszych, gdyż, to właśnie przed jednością z tymi duszami bronimy się najmocniej. I tu staczamy największe bitwy, nie chcąc tych dusz dopuścić w żaden sposób do siebie. Jakbyśmy chcieli się wręcz bronić swoją odmową, nie chcąc, by przy nas wzrastały. Tak bowiem są trudne, tak wiele potrzeba czasami energii, by móc z nimi wytrzymać lub je ułożyć. Tak silnie potrafią nas wybić z równowagi, zwyczajnie wykurzyć, pisząc prostszym językiem. A jednocześnie, tak ważne są dla naszego rozwoju. Bo pokazują nam najwięcej. I to nie tylko, jeśli chodzi o stany nierównowagi czy niestabilność emocjonalną, której zwyczajnie nie jesteśmy często świadomi. Te dusze pokazują nam, na co tak naprawdę jesteśmy gotowi, jeśli chodzi o przyjmowanie energii i wchodzenie z nią w jedność. I to jest piękne, ten stan, w który nas wprowadzają, choć samo doznanie tego stanu…no…niekoniecznie. Ale takie dusze, właśnie takie, spotkane na swojej drodze, są najcenniejszym testem. Bo co mi po stwierdzeniu, jestem już spokojem, skoro pojawia się taka dusza i…no właśnie, i wszystko nagle wywraca się do góry nogami. Ale, za to, gdy już się z ułożę taką duszą, gdy wymiesza się nasza energia, gdy i ona się przy mnie uspokoi i wejdzie w mój ton…hm.. jakaż to piękna staje się relacja. 

I takim relacjom chcę zadedykować ten post. Tym najtrudniejszym, najbardziej wybuchowym, wstrząsowym, tym, które wprowadzają do naszej duszy najwięcej zamieszania. Tym, na których możemy sprawdzić, jaka jest naprawdę siła naszego spokoju, wiedzy i świadomości. Tym z serca mówię, Dziękuję.

Oczywiście, każdej duszy wnoszącej spokój, każdej wnoszącej swoją wiedzę i mądrość również dziękuję. Wam jednak zadedykuję osobny post.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)