Gdy słowa bolą, trochę o klątwach


Nie każda postawa naszego otoczenia wpływa na nas tak, byśmy poczuli ją aż w ciele, ale bywają takie słowa, które potrafią trafić nas w samo serce, wywołać niemiły skurcz, ścisnąć wewnętrznie do tego stanu, iż możemy zareagować na nie bardzo intensywnie, odczuwając ich skutki jeszcze przez długi czas w ciele i swoim życiu.

Nikt nie lubi być raniony przez innych, szczególnie przez bliskich. Nikt nie chce słyszeć przykrych słów od nikogo, a szczególnie od tych, na których nam najbardziej zależy, ale choć tego nie lubimy, to nie tylko taka energia towarzyszy nam na co dzień, ale także i sami się nią posługujemy w nadmiarze, przyjmując częściej raniącą dla innych postawę, niż bym się nam wydawało. Rzucanie przykrym słowem lub przeklinanie też jest nam nie obce, bowiem środowisko, w którym się wychowujemy często, też temu sprzyja i mało kto zwraca uwagę na to, jak się wysławia ani na to, co mówi do innych, nie mówiąc już o tym, by ktoś był świadomy postaw, które przyjmuje na co dzień wobec innych.

Tego, co sami robimy innym mało kiedy chcemy dostrzegać. Wydaje nam się to normalne, bo robimy to na co dzień i tacy po prostu jesteśmy lub takimi życie nas ukształtowało. Szybciej jesteśmy za to w stanie dostrzec wady, w postawie innych, wobec nas, gdy pewne zachowania wręcz nas oburzają. No bo jak to, tak, by ktoś śmiał do nas niemiło się odezwać, albo jakim prawem osoba, którą obdarzamy uczuciem(tak nam się przynajmniej wydaje), nas rani swoją postawą.

To, co robią inni wobec nas, mamy przed sobą, jednak to, co robimy sami nie jest już dla nas tak łatwo widoczne, a przecież coś musiało doprowadzić do tej sytuacji, jakiś bieg zdarzeń zapoczątkowany jakąś intencja doprowadził do chwili, gdy hamulce puszczają którejś ze stron lub obu na raz. To, że nie jesteśmy świadomi tego, że gdzieś się rozpoczął proces, który w skutkach doświadczamy jako coś, co nas rani nie zwalnia nas z odpowiedzialności za stworzenie jego przyczyny. Doświadczany skutek jest jedynie potwierdzenie tego, że coś sami zapoczątkowaliśmy. Oczywiście, może nam się nie podobać, ale jakie to ma znaczenie, stało się, doświadczyliśmy tego i marudzenie nad tym, że się czegoś nie wiedziało niczego nie zmieni, doświadczyliśmy tego.

Bardzo rzadko zadajemy sobie sprawę z tego, jak wielką siłę mają, wypowiadane przez nas słowa. Jeszcze rzadziej myślimy nad tym, by pomyśleć o ich jakości. Mówili często byle co, wypełniamy to byle jaką energią bez kompletnej świadomości co mówimy i do kogo. Przy tak dużej nieświadomości siebie i tego, czy się wypełniamy, nie trudno o sytuacje, gdy za pomocą słów, chcemy spowodować określony skutek. Nam się nawet może wydawać, że my się tylko bronimy, albo odgrywamy na kimś, kto na to zasłużył i wcześniej nam zrobił krzywdę, jednak druga strona może mieć dokładnie takie same odczucia względem nas i ona też może powiedzieć, że czuje się zawiedziona naszą postawą, zraniona jakimś rodzajem zachowania, czy też usłyszanymi od nas słowami. Czy, zatem, w tej sytuacji własne prawo do odczuwania zranienia jest wyższe, od prawa drugiej strony? Jak się okazuje, nie, bowiem, w odpowiedzi słyszymy najczęściej równie bolesne słowa, którymi i my raczymy naszych bliskich i otoczenie, jednakże cudze bolą nas o wiele bardziej niż własne, bowiem własne, wydają się nam jak najbardziej słuszne. I tu tkwi problem, bowiem własne prawo i żądanie do szacunku nijak ma się do tego, że go najczęściej sami nie przestrzegamy. I tu, nawet tworzenie prawa, które miałoby nam, ów szacunek innych zagwarantować, nie pomoże. Nie to bowiem decyduje u ludzi, że go przestrzegają, że jest stworzone, a własna świadomość na odpowiednim poziomie sprawia, iż go w ogóle dostrzegamy, jako coś, do czego sami dojrzeliśmy.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)