Głębia wewnętrznego zrozumienia


Uwielbiamy oceniać innych, wydawać na ich temat sądy, wyroki, negować ich poglądy, nie mówiąc o próbach wpływania na nie, uznając często własne zdanie za ważniejsze od zdania drugiej strony. Bardzo też lubimy, gdy nasze zdanie jest ostateczne, a to, co mówimy dociera od razu do drugiej osoby, byśmy nie musieli tego jej drugi raz powtarzać i narażać się na siłowanie z jej oporem. Zdarza się także, iż osoba, którą spotykamy w ogóle nie wywołuje w nas żadnych reakcji i często nie potrafimy wyrobić sobie na jej temat żadnego zdania, jakby nie istniało w niej dla nas nic ciekawego.

Gdy spotykamy na swej ścieżce kogoś interesującego, zwykle od razu rozbudza się w nas energia, która objawia się jako zainteresowanie drugą stroną i potrafimy zrobić wtedy wszystko, by nawiązać z tą osobą jakiś rodzaj relacji, który może stać się ścieżką do głębszej przyjaźni. Oczywiście zdarza się też i to bardzo często, że spotykane przez nas osoby w ogóle nie wzbudzają naszego zainteresowania, co jest w sumie dobre, gdyż, inaczej nasz świat znajomości byłby zwyczajnie przeładowany, a wiadomo, im więcej dusz w naszym kręgu oddziaływania, tym więcej energii oddziałuje w sposób bezpośredni na nas, co może prowadzić do wewnętrznego pomieszania i nie być zbyt miłym fizycznie i duchowo doznaniem. Trzecią grupą relacji, które tworzymy są relacje, które, choć wzbudzają w nas opór, jednak dzieją się niemalże poza naszą wolą i chęcią nawiązywania głębszego porozumienia. I choć możemy stawiać podświadomy opór, coś pcha nas w stronę drugiej osoby i wtedy, nie ważne, co sobie na jej temat myślimy, siła przyciągania jest dużo większa niż odpychania, a to zwykle staje się ścieżką do trudnych zdań, nie tylko tych, które mają w swym celu uzdrowienie czegoś z przeszłości karmicznej, ale także tych, które przygotowaliśmy sobie na chwilę obecną, co może nawet prowadzić do traumatycznych przeżyć.

Spotykając na swej drodze interesującą duszę, zwykle nie zdajemy sobie sprawy z tego, iż jest to dusza, od której pobieramy najwięcej energii motywującej do rozwoju, uczymy się, otwieramy wewnętrznie, poszerzamy swe horyzonty myślowe i duchowe. Takie dusze są przez nas najczęściej odbierane bardzo miło i uwielbiamy wręcz z nimi tworzyć bliską relację. Zresztą, czemu się w takich przypadkach dziwić, przecież kochamy mieć u boku kogoś, komu na nas zależy, kto się dla nas stara i robi wszystko, by wywołać uśmiech na naszej twarzy. A gdy trafiamy na duszę, która nas naprawdę potrafi odpowiednio zmotywować, być przy nas w trudnych chwilach, wtedy i my potrafimy odtworzyć podwoje własnej duszy i obdarzyć drugą stronę energią, która wzniesie taką relację na wyższy poziom.

Przy obojętnych dla nas i naszego rozwoju duszach, w sumie, też się możemy rozwijać, głownie wewnętrznie, choć nie w takim tempie, jak przy duszy przewodnika duchowego, który potrafi przejrzeć nas na wylot, jednak robi to jedynie wtedy, gdy sami mu chcemy coś pokazać. I robi to po to, by nam ukazać jakąś prawdę, do której nie mamy dostępu. Oczywiście obojętne(neutralne) dusze lub prawie na nas obojętne są nam także potrzebne do życia, jako uzupełnienie i wyciszenie świata, w którym potrzebujemy miejsca dla siebie. Bez tego, gdybyśmy mieli przy sobie jedynie duchy karmiczne lub samych przewodników, intensywność doznań byłaby prawie nie do zniesienia. Choć i tak, patrząc na ilość dusz karmicznych, które potrafimy przy sobie zgromadzić, czasami nasze życie zamienia się w małe piekiełko, gdzie z każdej strony płynie ogromna ilość sygnałów, z czym bardzo często nie potrafimy sobie poradzić, co znów wprowadza w nas tak duże zamieszanie, iż mamy wrażenie, że za chwilę eksplodujemy. W takiej chwili obecność przewodnika duchowego jest wręcz niezastąpiona. Nie tylko jest nas w stanie uspokoić, ale i potrafi wyciszyć naszą energię, chłodząc rozgorączkowany umysł, wprowadzając do niego światło, które stanie się ścieżką do zrozumienia tego, co się w danej chwili dzieje.

Czy można sobie taką duszę przyciągnąć?

Pewnie, tylko trzeba być na nią i na jej obecność we własnym życiu naprawdę otwartym i gotowym na rozwój, bowiem jeśli zaczniecie wobec niej kombinować, szybko zobaczy wasz świat prawdziwych intencji i opuści waszą przestrzeń bez względu na to, jak bardzo sami będziecie chcieli ją przy sobie zatrzymać. Najlepiej jest pozostawać gdzieś w zasięgu oddziaływania takiej duszy i czerpać z jej ścieżki inspirację, ale gdy staniecie się naprawdę gotowi, jej przewodnictwo stanie się wspaniałą możliwością do tego, by uzdrowić w sobie wszystko, co zalega na najgłębszych poziomach podświadomości.

Nie należy też własnej gotowości przyśpieszać, gdyż, próbując biec za przewodnikiem szybko zgubicie krok. Jego tempo rozwoju jest zupełnie inne od tempa rozwoju innych dusz. To, co u innych ciągnie się latami lub wcieleniami, u niego trwa tylko chwilę, by przyjął pełne zrozumienie wobec tego, co się dzieje, poznał smak esencji, jak i wszystkie formy zakłóceń, które w jej zakresie występują, gdy oddziałują na nią wszystkie rodzaje częstotliwości. Nie bądźcie też źli na taką duszę, jeśli jej postawa będzie odbiegać od waszych oczekiwań, bowiem takie dusze same tworzą swój stan wolności i nie ważne, jak mocną będziecie chcieli założyć tej duszy smycz, próbując ją zdominować lub zatrzymać przy sobie na siłę, sama odejdzie, gdy uzna, że jest ku temu najlepszy moment, a im większa próba zatrzymania jej, tym boleśniej może odciąć zatrzymującą ją energię.

Poczucie straty po opuszczeniu naszej przestrzeni przez przewodnika duchowego bywa ogromne, jednak, jeśli zamyka się jedna brama, otwierają się inne możliwości rozwoju i dusza musi otworzyć się na nowe energie, z których przyjmie inspirację. Co może być wręcz zbawienne dla jej rozwoju, jeśli dostrzeże, że to, na co się otworzyła stanowi dla niej na przykład szereg lepszych możliwości, niż te, na które otwarta była wcześniej.

Wszystko dzieje się w naszym życiu tylko przez chwilę, dlatego też warto celebrować jest każdą z nich, wypełniać ją światłem i posyłać to światło innym duszom, tworząc we własnej substancji stan, który to będzie umożliwiać. Warto też pozostawiać to, co już jest nam do niczego nie potrzebne i oddawać to dalej, innym duszom, by i one mogły czerpać z tego inspirację. I na koniec, warto jest być przewodnikiem dla siebie i innych, łączyć się w sobie z poziomem swego Wewnętrznego Ja i z tego poziomu patrzeć na siebie i świat zewnętrzny, dostrzegając każdy element, który wypełnia duszę i wszystkie ciała, w których zamieszkujecie zarówno na wyższych jak i niższych poziomach świadomości. Warto tu być...świadomie.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)