Jedność z wyborem ścieżki


Wiele osób, które doznają jedności z inną duszą, myli często to doznanie z wyobrażeniem o stanie wiecznej błogości, miłości czy też rozkoszy, z naciskiem na wiecznej. I tu tkwi sedno problemu, który pojawia się często u osób, doznających rozczarowania z powodu długości czasu trwania jedności. A tak się dzieje w niemalże każdym przypadku, gdy w jedność wchodzi dusza, która ma tylko jakiś procent, własnej substancji, gotowej na to doznanie.

Co to oznacza ,,gotowej”? Oznacza to ni mniej, ni więcej, iż aby wejść w jedność, substancja naszej duszy musi znaleźć się na określonym poziomie wibracyjnym. Aby tak się stało, potrzebuje przejść przez całą skalę wibracyjną, by do tego dojrzeć. My to nazywamy ścieżką rozwoju duchowego. 

Gdy jakaś część nas dojrzewa, czujemy wewnętrznie, jak dociera w pewnej chwili do poziomu, gdzie stapia się w jedność z tą częścią naszej duszy, która znalazła się na tym poziomie wcześniej. Jedność zatem możemy odczuwać w sobie, w procesie połączenia własnej substancji duszy lub w podobnym procesie, z esencją innych dusz, o ile do nas pasują te esencje. Nie tylko nasze ciało posiada coś takiego jak kod DNA, nasza dusza także go posiada, dlatego też, nie każdy do nas pasuje. I nie z każdym możemy poczuć, przez to jedność. Oczywiście, istnieje poziom, gdzie wszystkie rodzaje esencji przekształcają się do postaci, umożliwiającej im wejście w jedność, nie na tym się jednak chciałam skupić, by wam to opisać, a na tym, jaki problem tworzy się w chwili, gdy oczekujemy, iż coś będzie trwało wiecznie i już nic nie będziemy musieli więcej robić, by kontynuować proces, a dzieje się coś wręcz przeciwnego.

Doznając jedności z drugą duszą, zawsze trzeba wziąć pod uwagę, jak duży procent waszej esencji duszy, jak i esencji duszy tej drugiej strony, znajduje się na tym samym poziomie, gotowym do takiego połączenia. Jeśli u was jest to 10% esencji waszej duszy, u drugiej zaś strony tylko 5%, nie oczekujcie, że w jedność z drugą duszą wejdzie całe 10%. Nic z tego. 

Oczekując zaś tego, że tak się stanie, doznacie jedynie rozczarowania i głodu, bo jak nic poczujecie tę równicę. Właśnie jako odczucie głodu i gotowość na więcej. A tu nic. Koniec. Nastąpił mały rozbłysk duchowy i klops. Nic więcej się nie zadziało. Oj, wierzcie mi, potrafi to niektórych zdenerwować. I wcale to nie dziwi, kto by bowiem chciał, by mu przerwano orgazm, w połowie odczuwania? A do tego, to właśnie niektórzy porównują. 

Drugim problemem, z którym się borykają osoby doświadczające częściowej jedności, to przekonanie, iż reszta sama się naprawi i uzdrowi, i stanie gotowa do połączenia, i to po obu stronach. A gdy tak się nie dzieje, następuje rozczarowanie, że jak to, przecież już byli gotowi, to, niby, dlaczego mają jeszcze coś robić? 

Otóż, tu znów potrzeba małego sprostowania. 10%, to 10%, nie zaś 100% gotowości, jak niektórzy myślą. I nie nastąpi cud, ani cudowne przyśpieszenie własnego rozwoju. Nie mówiąc o tej drugiej stronie. A tego się większość spodziewa. 

Kolejny problem, to świadomość własnych intencji, jak i chęci, by kontynuować ten proces, z ta właśnie duszą. I tu pojawia się największy problem. Bo, o ile gotować do spotkania z taką duszą, może być wyrażona świadomie, o tyle, zdecydowanie się, by z tą duszą kontynuować podróż, może już nie być tak oczywistą chęcią. A, wierzcie mi, jest to wyzwanie. I to duże.  I są tacy, którzy się na to decydują, by iść właśnie, przez życie, do jedności, z drugą duszą. Przejść z nią przez jej cień, jak i własny przy okazji, co wymaga naprawdę dużej determinacji i zaangażowania. Nie jest to bowiem łatwe wyzwanie. Kto zaś z was szedł przez cień, pomagając drugiej duszy, ten wie, o czym mowa. Z własnym mamy często ogromne problemy i zdarza się, że potrzebujemy pomocy, a co dopiero zmaganie się z cieniem drugiej osoby.

Wiele osób, które docierają do tego punktu, doświadczają czegoś w rodzaju rozdarcia wewnętrznego: kontynuować proces jedności, czy porzucić tę drugą stronę, w tym miejscu i iść dalej samej lub samemu? To naprawdę nie jest łatwe. Bowiem, jakaś część nas zawsze będzie chciała kontynuacji tego procesu. Inna zaś będzie chciała wolności. I, tu, najczęściej, wiele osób ma dylemat, co zrobić? Zostawić i zająć się sobą, czy jednak pomóc tej drugiej stronie, bo, wiecie, jak pomożemy, to zawsze się może zdarzyć, że te brakujące 5% może dojrzeć pod naszym okiem, co oznacza dopełnienie orgazmu. Zostawiać zatem czy jednak, nie?

Tu wam, niestety, ale nie podpowiem, bo to zależy tylko od was i od waszych sił. Jeśli nie czujecie się na siłach, by kogoś prowadzić przez cień, nie angażujcie się w ten proces u drugiej osoby, bo oberwiecie. Jeśli czujecie, że macie tyle sił, myślę, że decyzja będzie dla was prosta. Ale, może się też zdarzyć tak, iż to, co zrobicie dla drugiej strony, pomoże przede wszystkim wam i jeśli, oczywiście, będziecie umieli to wykorzystywać dla własnego rozwoju, brawo, naprawdę wielkie brawo za to. Jeśli zaś nie, trudno. Nie wszystko musi się przecież udać za pierwszym razem lub przy użyciu tylko jednej metody. 

Nie miejcie zatem dylematu, gdy przyjdzie ten moment, bowiem, to tylko proces. Doświadczenie. Ono tylko wam coś pokazuje. Co? Ano właśnie to, czym to jest? Jak się do tego dochodzi? Co się wcześniej musi stać, by to osiągnąć? Jak i to, jaką drogę musimy przejść, by dojść do tego miejsca, gdzie będziemy mogli tego doświadczyć. 

Takich procesów doświadczycie, w pewnej chwili, na swojej duchowej ścieżce wiele. To nic wielkiego. Takim się to tylko wydaje, gdy doznajemy tego po raz pierwszy lub wtedy, gdy czujemy, że jesteśmy blisko tego doznania. Potem zaś, gdy wasza esencji duszy dozna w większym procencie gotowości i znajdzie się na tym poziomie częstotliwości, sami zobaczycie, jak naturalnym doznaniem się to dla was stanie, zarówno wewnętrznie, jak i w połączeniu z innymi duszami. 

Jaka zatem rada na koniec? Nie panikujcie. Nie denerwujcie się proszę, że to koniec i nie trzymajcie się tej drugiej duszy na siłę. Jeśli doznała z wami jedności, wróci. Kto tego naprawdę doznał, zawsze będzie chcieć więcej, aż do doznania pełni. Tak to jest bowiem zaprogramowane. Nie róbcie też niczego na siłę. Pracujcie nad sobą, wznoście swoją wibrację duszy coraz wyżej, a doznanie samo przyjdzie. 



Ostatnio dodane

Wiele osób, które doznają jedności z inną duszą, myli często to doznanie z wyobrażeniem o stanie wiecznej błogości, miłości czy też rozkoszy, (...)


Cudownie, jesteś w tym gronie osób, które nie maja konfliktu z bliźniakiem. Lubicie się, a nawet więcej, kochacie, szanujecie nawzajem, swoją drogę (...)


Jakże często słyszę od którejś z części połówkowej duszy: w nikim się więcej nie zakocham, nikogo już nie zechcę, moje życie (...)


Można to powtarzać w nieskończoność. Odpuść. Daj sobie spokój. Idź własną drogą. Zajmij się sobą. Tylko…jak mamy odpuścić? Przecież to (...)


I tak by było najlepiej. Tylko, komu by się chciało czekać?  Niecierpliwość, to jeden z najczęstszych problemów, z którym muszą (...)


Ktoś zapytał mnie ostatnio, dlaczego tylko z połówką można doznać jedności?  Byłam mocno zdziwiona tym pytaniem, choć to nie (...)


Tak, wiem, przeżywasz właśnie swoje WOW! Zaczęło się i nie do końca wiesz, co się z Tobą dzieje, a zapewne dzieje i to (...)


Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)