Kiedy myślisz, że masz w sobie moc


Istnieje ogromna różnica pomiędzy świadomym odczuwaniem własnej mocy, która wzrasta wraz z nami, naszym rozwojem, gdy, nabywając świadomości samych siebie uczymy się ją nie tylko w sobie odczuwać, ale i rozumieć jej istotę, a wmawianiem sobie, że ją mamy, gdyż wtedy jedynie posługujemy się siłą czerpaną z wyobrażeń a te potrafią uczynić z niej coś bardzo złudnego, co na długo ustawia nas w przekonaniu, iż dostęp do niej mają tylko nieliczni lub tylko wybrani.

Moc płynąca z własnego wnętrza czyni nas spokojnymi, pewnymi siebie, świadomymi jej źródła. Moc czerpana z wyobrażeń, kończy się wraz z chwilą, gdy wysycha jej źródło, w postaci wizji jego twórcy. Można siebie wtedy jeszcze dopingować, wmawiać sobie, że dam radę, jeszcze trochę wytrzymam, na pewno wytrzymam, jednakże już w chwili, gdy dusza sięga po tę siłę wie, że czerpanie z niej nie potrwa długo, ma jednak nadzieję, że jej źródło nie wyczerpie się tak szybko, jak sama przypuszcza, ale obawy potwierdzają się zwykle szybciej, niż by chciała i następuje rozczarowanie, że pod wpływem owej siły nie uruchomiła w nas jakaś moc sprawcza, która by uruchomiła dodatkowe pokłady własnej siły lub wskazała nam inne źródło, z którego moglibyśmy ją czerpać. Dlatego tak szybko następuje wyczerpanie lub rozczarowanie tym, w co wkładamy nadzieję, że nam pomoże, nas uratuje, zbawi, podniesie naszą wartość wyżej lub ukaże nam drogę do szczęścia.

Własne źródło mocy jest niewyczerpalne, nie ma także granic w jego odczuwaniu po za tymi, które sami mu stworzymy, nie daje także odczucia nadmiaru we własnym przepływie, gdyż bardziej mamy odczucie świadomości połączenia z jego źródłem, aniżeli skupiamy się na sile jego przepływu. Daje to duszy dużą swobodę bycia, zmieniając jej postawę w lekką i bardziej naturalną, gdyż ta wie, że wszystko, czego potrzebuje do życia znajdzie sama w sobie.

Siła czerpana z otoczenia daje inne odczucia, musi najpierw pokonać drogę do naszego źródła mocy, a gdy do niego nie może dotrzeć, staje się sama źródłem obwarowanym lękiem, że zaraz się wyczerpie. Niekiedy przybiera straszniejsze formy, w postaci wampiryzmu lub presji, którą wywieramy na otoczenie, by te ciągle nas motywowało, budowało w nas siłę, poczucie własnej wartości lub nas wspierało wtedy, gdy tracimy wiarę, sami w siebie.

Nie jest niczym złym czerpać siłę z otoczenia, ani z cudzego wsparcia, gdy ktoś nam takiego udziela, oczywiście do chwili, gdy nasze wymagania nie wzrosną i z czasem, nie domagamy się tego już nachalnie, a nawet brutalnie potrafimy wyrazić gniew, że ktoś, od kogo tego wsparcia oczekiwaliśmy, nam go nie udzielił, ani nie jest niczym złym wspierać innych w otoczeniu, o ile nie robimy tego, chcąc jedynie podnieść własną wartość, albo umocnić się w przekonaniu o swojej wyjątkowości(wyjątkowej mocy lub misji). Siłę, którą czerpiemy z otoczenia potrafimy równoważyć tym, co sami dajemy, choć ta równowaga bywa częściej zachwiana, niż nam się wydaje, gdyż zazwyczaj nie znamy własnych, ani cudzych intencji i nie wiemy, co, kim i kiedy kieruje. Owszem, intencje, które ktoś okazuje zewnętrznie łatwiej jest rozpoznać, ale nie zawsze potrafimy tego dokonać nawet u siebie. Bywa to tym trudniejsze, że często kierujemy się naiwną wiarą, iż inni nas lubią i na pewno nie chcieliby dla nas źle. Zawód, którego doznajemy, gdy przerastają nas własne oczekiwania wobec otoczenia bywa ogromny i potrafi spowodować znaczny ubytek owej wiary, a nawet, nas na długo jej pozbawić.

Najlepiej oczywiście mieć taką moc, by nikogo o nic nie musieć prosić, ani oczekiwać, że nam pomoże w biedzie, nie mówiąc o tym, by lepiej sobie tej biedy nie kreować, bez względu na intencje. Tyle, że, to ,,mieć", w naszym pobożnym życzeniu to jedno, a być jej świadomym w sobie, to coś zupełnie innego. Mieć, to wszyscy pewnie byśmy chcieli i to ile, nie mówiąc o tym, co byśmy chcieli mieć lub kogo. A jak się często okazuje, to z tego, ile lub co posiadamy, potrafimy złudnie czerpać moc myśląc, że to jest jej potwierdzenie: bo mnie stać na to lub tamto, bo ja mogę sobie pozwolić na różne rzeczy, gdy tymczasem inni mogą sobie jedynie o tym pomarzyć.

Gdy dociera się do własnej, wewnętrznej mocy owo posiadanie staje się nagle mało istotne. Przedmioty samoistnie tracą na wyimaginowanej wartości, gdyż widzimy wtedy ich prawdziwą wartość, w postaci siły, którą obdarzył je ich stwórca. Widać wtedy także, jak głęboko ich stwórca dotarło do własnej mocy, co pięknie odbija własną świadomość tego, gdzie dotarliśmy my sami.

Warto zatem budować jej świadomość w sobie, szukać do niej dojścia, szukać informacji na ten temat, gdyż Ci, którzy do niej dotarli chętnie się taką wiedzą dzielą i nie ukrywają jej przed całym światem, obwarowując inicjacjami. Nie ma w niej nic wyjątkowego, by ją ukrywać bowiem, każdy ma w sobie dostęp do jej źródła, więc, co niby miałoby by, być w tym wyjątkowego, skoro ma ją każdy, nie każdy jest jej jedynie w sobie świadomy i tylko to czyni różnicę w jej postrzeganiu pomiędzy duszami. Każdy jednak kiedyś dotrze do jej źródła, a to, kiedy to nastąpi zależy od nas samych, bo to w nas rodzi się chęć jej poznania, co jest naturalną częścią tej gry i podróży, którą odbywa tu dusza.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)