Lekcje, które kształtują duszę


Czasami wydaje nam się, że możemy więcej, aniżeli możemy w rzeczywistości. Pragnienie bywa tak silne, iż potrafi zaślepić, gdy chcemy komuś pomóc, a tak naprawdę chcemy jedynie potwierdzić swoją własną moc. Prawda, która wtedy dociera do duszy potrafi bardzo boleśnie obnażyć własne, negatywne intencje, ale jako, że jej rolą jest wyzwalać energię, może stać się cenniejszą nauczycielką aniżeli można by początkowo sądzić, szczególnie dla duszy, która potrafi skorzystać z dobrodziejstwa jej roli.

Gdy wydaje nam się, że kierujemy się czystymi intencjami warto się im przyjrzeć bliżej, by zobaczyć, co tak naprawdę kryje się za najskrytszą z nich i nie bać się jej obnażyć, bowiem nie jest niczym złym, że się jej podlega, gdy spojrzy się na nią, jak na lekcję, która w piękny sposób potrafi nauczyć duszę mądrości, karcąc jej pychę. Jednakże tylko dusza, która nie boi się prawdy i potrafić ją doceniać, bardzo szybko przeobrazi daną lekcję w coś, co pomoże jej wzrosnąć duchowo. Pozostałe dusze wybiorą drugą ścieżkę i wycofają do punktu, gdzie czują się najbezpieczniej, by jeszcze mocniej otoczyć się iluzją do której nie dopuszczą ani prawdy, ani światła, bojąc się, że to za mocno wpłynie na ich samopoczucie.

Cokolwiek dzieje się w życiu ma wpływ na nasz rozwój, ale nie wolno zapominać, że to my sami nadajemy temu czemuś większe lub mniejsze znaczenie, skupiając na nim większą lub mniejszą uwagę. Niestety, im jest większa tym większego też nabiera dla nas znaczenia to, co się dzieje, co nie zawsze niesie ze sobą pozytywny skutek, jednak, dzięki wewnętrznej otwartości na uświadomienie sobie przyczyny dostrzeżenie tego, co się dzieje jako skutku może bardzo pomóc w ogarnięciu sytuacji jako całości i uzdrowienie jej, dostrzegając działanie pierwotnych intencji.

Czy łatwo jest dostrzec działanie pierwotnych intencji? Niestety nie, bowiem skrywać się mogą za wieloma pomniejszymi intencjami i choć może się wydawać czasami, że dotarliśmy do prawdy, gdzieś w zakamarkach duszy może kryć się jeszcze coś, co powoduje nie tylko zaślepienie, ale i, jak się okazuje potrafi mieć silniejszy wpływ na naszą wolę niż nam by się mogło wydawać. To powoduje, iż nawet w chwili, gdy wydaje nam się, że je rozpracowaliśmy i już powinien być koniec, one niczym uśpiony wirus potrafią się nagle przebudzić i zaatakować, kierując naszym zachowaniem w stronę destrukcji i dopiero ból, którego doznajemy, gdy pozwalamy sobie na to, by objawiły do końca swoją moc może nas zatrzymać w podświadomym postępowaniu. Choć i tu bywa różnie, bowiem czasami nawet ból bywa słabym doradcą, by się zatrzymać i zadać sobie pytanie, czy to, co się dzieje jest rzeczywiście tym, o co mi tak naprawdę chodziło i czy rzeczywiście w tym kierunku chcę podążać.

Gdy podążamy w jakimś kierunku, bardzo często, już w trakcie podróży na drodze pojawiają się znaki, które nas ostrzegają, ale potrafimy je ignorować, gdy cel, do którego chcemy dotrzeć wydaje nam się tak ważny, iż przestajemy trzeźwo patrzeć na rzeczywistość i nie dostrzegać nawet wyraźnych znaków, by później, gdy zderzymy się już z rzeczywistością nagle pozbierać całą układankę w jedną całość i dostrzec to, co wcześniej tak skrzętnie omijaliśmy wzrokiem. Niestety, często bywa za późno a koleżanka naiwność potrafi dać surową lekcję pokory, by pomóc duszy się otrzeźwić z wiary, iż uda jej się zrealizować jej misję.

Co to może dać duszy? Oczywiście, oprócz surowej lekcji pokory, może być to wspaniałą bramą do wyzwolenia z naiwności co do wiary we własną moc i możliwości, by pomóc na przykład innej duszy wznieść się na wyższy poziom. Może też pokazać duszy jej prawdziwe intencje, które zatrzymywały jej jakąś cząstkę na niskim poziomie wibracji. Jeśli, w chwili doświadczania lekcji pokory dusza dostrzeże możliwość dla wyzwolenia swojej energii z danego poziomu, to, co wydawało jej się wcześniej porażką stanie się dla niej cudownym doświadczeniem wznoszącym jej świadomość na wyższy poziom. Musi tylko umieć połączyć przyczynę ze skutkiem i jasno określić, o co jej mogło chodzić zarówno wtedy, jak i w tej chwili, by móc oddalić się do punktu wewnętrznego obserwatora i z tego punktu ujrzeć całość zjawiska, które właśnie zaszło w przestrzeni duszy.

Świadoma dusza doskonale wie, co chce przejawiać w swym zachowaniu względem siebie, jak i swojego otoczenia. Jeśli schodzi na jakiś poziom, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, po co się tam udaje i czego chce doświadczyć w bezpośrednim oddziaływaniu energii zdarzeń. Mniej świadoma dusza wchodzi w zdarzenie bez świadomości tego, w co się tak naprawdę angażuje i po co to właściwie robi. Nie rozumie też tego, jakie to ma znaczenie dla jej rozwoju, biorąc wszystko bardzo osobiście, co kończy się dla niej dość dużym bólem, który odzwierciedla zawsze jej stopień zaangażowania w daną sytuację. Dusza świadoma przyjmuje ból jako coś, co ją informuje jedynie o tym, jak mocno zagłębiła się ta energią w substancję jej ciała fizycznego i szybko określa granice swojego bólu. Docenia też samo doświadczenie, jak i wszystkie dusze, które brały w nim udział, by szybko odnaleźć własną w tym rolę i określić swój stopień zaangażowania. To pozwala jej nie tylko podsumować doświadczenie, ale i wznieść się na poziom neutralności, skąd prosta droga do przejawienia wyższej świadomości.

Gdy opisuje się taki proces, może wydawać się łatwy do przejścia, ale, gdy się go doświadcza nie jest już tak kolorowo, szczególnie z pozycji uczestnika. Jednakże każda lekcja jest ważna dla rozwoju duszy i jeśli się zdarza, najlepiej uśmiechnąć się do siebie i przejść ją w całości, wynosząc z niej dla siebie jak najwięcej światła, no chyba, że ktoś potrzebuje ją powtórzyć, ale to już indywidualny wybór.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)