Lekcje życiowej pokory


Mogłoby się wydawać, że wielu z nas chce zmiany w swoim życiu, choć niewielu przy okazji chciałoby, by zmieniło się cokolwiek w nich samych, szczególnie na poziomie przyzwyczajeń, czy upodobań, a już na pewno nie tych, które przynoszą nam najwięcej przyjemności. Owszem chcemy, by zmienił się świat zewnętrzny i tu jak najbardziej, zawsze wiemy, co jest nie tak, co nam się nie podoba w cudzych zachowaniach, poglądach czy upodobaniach, ale trudniej już o odwrócenie własnego systemu postrzegania, by dostrzec w sobie to, co sprawiło, iż nasze postrzeganie stało się w konkretny sposób wybiórcze. Nawet jeśli nasze życie obfituje w ogromną ilość negatywnych doświadczeń, często bardzo bolesnych, to nawet i to nie jest w stanie nas zmienić, a upór lub przyzwyczajenie do własnych poglądów sprawia, że potrafimy zignorować każdą lekcję pokory, raz za razem powracając do tych samych doświadczeń, kreując je przy tym z namiętnością, godną wręcz mistrza.

Przyzwyczajenie do własnej wiary i poglądów bywa często tak duże, iż zdarza się, że niektóre osoby prędzej życie są gotowe poświęcić niż z nich zrezygnować. A nawet poświęcić życie tych, którzy im owe poglądy podważają, wierząc w ich moc i słuszność ich podtrzymywania. I niby powinno się wydawać, że życie uczy pokory, ale czasami i trauma nie wystarczy, by zmieniło się cokolwiek, a już na pewno nie nasze nastawienie do siebie samych lub otaczającego nas świata. Te same błędy powtarzamy raz za razem, a gdy zdarzy się coś, co sprawia, że się zatrzymujemy, to najczęściej tylko na chwilę i do czasu, gdy nie odetchniemy z ulgą, by znów wrócić do tego, co wcześniej doprowadziło nas do owej sytuacji.

Mało kto zwraca wtedy uwagę na to, iż tkwiąc w swoim świecie przekonań, nie tylko sami wybieramy poziom naszego życia, ale też czynimy je takim, jakiego właśnie doświadczamy na co dzień. Nie chcąc nic zmienić w swoim sposobie postrzegania, dzień w dzień ustawiamy się do różnych sytuacji dokładnie z poziomu, gdzie utknęliśmy w naszych przekonaniach i nie ważne, czy jest to lęk, czy opór lub poczucie winy. Tam, gdzie umiejscowiliśmy własną świadomość, z tego punktu zawsze będziemy postrzegać otaczającą rzeczywistość. Nie dziwmy się zatem, że inni, ustawiając się na podobnych poziomach nie są w stanie wykazać wobec nas zrozumienia, jakiego oczekujemy, gdy my sami go nie wykazujemy, choć oczekujemy, by najczęściej inni byli mądrzejsi od nas, szczególnie w trudnych sytuacjach.

I nawet, gdy spotykamy w życiu osobę będącą już na wyższych poziomach świadomości, będziemy na nią patrzeć z poziomu, gdzie utknęło najwięcej naszej energii lub poziomu, który jest w nas najbardziej aktywny wibracyjnie. Lokując się zatem na poziomie lęku, będziemy patrzeć na daną osobę poprzez swój lęk i widzieć w niej wręcz zagrożenie dla nas samych, a niżeli inspirację. Patrząc na daną osobę z poziomu agresji, będziemy się złościć i chcieć ją wręcz zranić słownie lub jakikolwiek inny sposób dotknąć, by poczuła to, co my czujemy i prędzej ściągniemy ją na nasz poziom, aniżeli zrobimy cokolwiek, by zrozumieć zaistniały stan rzeczy i samemu dojść do jej poziomu.

Nie lubimy się zmieniać, dlatego też, to my najczęściej chcemy, by świat dostosował się do nas i do naszych potrzeb tak, by nasze poglądy pozostały nietknięte, aniżeli wejrzeć w nie i zmienić swój punkt widzenia, dostrzegając na przykład w tym, co uważamy za złe dobro. To, co potrafi dziać się w duszy, gdy ma zmienić swój punkt postrzegania rzeczywistości potrafi przerodzić się w regularną wojnę, gdzie na obronę własnych poglądów potrafi wysłać wszystkie siły, co sprawia, że zmiana przekonania doprowadzić ją nawet może do wyczerpania wszystkich wewnętrznych sił. Ale i wtedy potrafi nie odpuścić i dalej iść w zaparte, bo jak to, tak, by poddawała się bez walki.

Bolesne potrafią być lekcje, gdy dusza uczy się mądrości życiowej, wędrując ścieżką oporu i potrzeby cierpienia, ale skoro tego potrzebuje...cóż...trzeba jej na to zwyczajnie pozwolić i dać szanse, by tego po prostu doświadczyła, inaczej, inaczej niczego się w życiu nie nauczy.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)