Mądra miłość


Czyli o miłości, co rozumu nabierała...

Gdy kochasz całym serce nie zastanawiasz się najczęściej na temat konsekwencji swoich czynów. Po prostu kochasz i dajesz się ponieść temu uczuciu, co nie zawsze bywa dobre dla zdrowia, szczególnie, gdy człowiek buja w obłokach i nie widzi, że mu się chodnik kończy a jezdnia zaczyna, w dodatku dziwnym trafem, stopień niżej. Albo, że idąc tyłem lub bokiem do ukochanego nagle trafia się w żywopłot lub, co gorzej, guza się nabija, bo skąd tam ta lampa uliczna? Chodniki są zdecydowanie nie dla zakochanych...

Niestety problem z miłością zaczyna się w chwili, gdy serce, skupiając całą uwagę na sobie o rozumie zapomina, a ten domaga się uwagi i wciąż upomina, by patrzeć pod nogi, by nie zapominać o śniadaniu, albo zapiąć guziki prawidłowo przy bluzce. No, ale kto by na takie rzeczy zwracał uwagę, jak jedzenie, czy spanie, gdy miłością człowiek żyje?

Osoby zakochane bywają mało kiedy przytomne, co jest w ich stanie normalne, tak silny wytwarza mózg narkotyk, na szczęście ciało potrafi szybko to zniwelować i zwyczajnie wytrzeźwieć, a gdy jeszcze włączy się w to rozum, który potrafi szybko na duszę trzeźwość sprowadzić logicznie do niej przemawiając i argumentując tak, by nie zgłupiała do końca, co się mu chwali, bo gdyby dusza tylko miłości ulegała, to przy braku rozumu szybko narobiłaby sobie ciężkich kłopotów.

Gdy w duszy rozbrzmiewa miłość i tak pięknie płynie przez czarkę serca, łącząc się z sercami innych osób, to jeśli dzieje się to w stanie harmonii jest idealnie, ale to stan do którego dusza dąży w relacjach z innymi, a do tego czasu przeżywa i zmaga się z wszelkimi odchyleniami od normy, zarówno w stronę nadmiaru emocji jak i nadmiaru uczuć. Odchylając się w stronę nadmiaru emocji, dusza staje się naiwna w swej miłości, a, że przy naiwności kręci się zawsze głupota, to i czyny duszy stają się naiwnie głupie. Do czego są wtedy zdolne dusze, opisano w tysiącach książek, nakręcono ogromną ilość filmów, nie mówiąc o ilości wierszy, które napisały osoby zakochane, naiwnie wierzące w to, że ten stan pozostanie z nimi na zawsze.

Nie mniej ciekawie dzieje się też wtedy, gdy dusza odchyla się w miłości w stronę nadmiaru innych uczuć. Nosi ja wtedy na wszystkie strony, nie wie, czy ma się przy okazji śmiać, gdy widzi ukochanego, czy płakać ze wzruszenia, wtulić się w ukochanego i nigdy się nie odklejać, czy tańczyć dookoła niego, bo samo tulenie może tego nadmiaru energii nie uspokoić. Co ciekawsze przy nadmiarze uczuć pojawia się bardzo często pycha, a dusza staje się dumna, że to ona przezywa ten stan. Unosi wysoko głowę i obnosi się często ze swoimi uczuciami, by inni jej zazdrościli. No patrzcie, jakie spotkało mnie szczęście, mówi, gdy wrzuca kolejne zdjęcie z ukochanym, zazdrośćcie mi.

Doświadczając tak dużych odchyleń od normy, zanim wewnętrznie dojdziemy do stanu zrównoważenia, będziemy doświadczać, co takie odchylenia mogą nam zaserwować w swoim zakresie doświadczeń. Ale, że wszystko w przyrodzie dąży do stanu równowagi, tak i w duszy każde odchylenie staje sie z czasem coraz mniejsze, a porywy namiętności, w stosunku do stanów rozpaczy i tęsknoty, gdy nie ma ukochanego u boku z czasem cichną i zamieniają w spokój. To dlatego w długoterminowych związkach wycisza się z czasem cała namiętność początkowego okresu zakochania. Niestety, przyzwyczajeni do tego, że to porywy namiętności są odbiciem stopnia uczuć trudno jest nam taki spokój zaakceptować, bo dusza lubi, gdy coś się w niej dzieje. Ma dzięki temu poczucie, że nadal się rozwija. Tylko dusze, które potrafią skierować wtedy swoją uwagę na inne przestrzenie w sobie i nie uzależniają swojego rozwoju od stopnia natężenia uczuć, docenią spokój, który im daje taki związek. W przeciwnym razie szybko zaczynają się ze sobą nudzić i rozglądają się za innym obiektem, który by w nich znów na nowo rozpalił płomień namiętności. Chociaż, jeśli dusza ma sporo zadań w tym temacie do przepracowania, to będzie tego szukać naturalnie, by nie przerywać pracy nad zadaniami. Oczywiście oceniać to można z boku różnie, ale dla duszy, która robi to świadomie, ma to bardzo małe znaczenie, dla niej samej ważnym jest, by odnaleźć w końcu w tych tematach w sobie równowagę wewnętrzną, a jest ona ważna nie tylko w stosunku do jednej relacji, ważna jest w stosunku do każdej jednej relacji, którą tworzymy, bo każda może się wypełnić miłością i być w efekcie wzniesiona na wyższy poziom świadomości.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)