Mądrość płynąca z wewnątrz


Czasami w życiu dzieją rzeczy, które nas mocno zaskakują i nie jesteśmy na nie często przygotowani. Tragedie, które nas dotykają, potrafią zachwiać nawet największą pewnością siebie, danej osoby i wywrócić jej świat do góry nogami, obnażając w bolesny sposób każdą słabość, wyobrażenie i przywiązanie, szczególnie do starych poglądów, które niosą w sobie przekonania, iż nieszczęścia przytrafiają sie tylko innym, ale nie mnie.

Czasami w życiu dzieje się odwrotnie i wtedy to, my sami mamy dość świata zewnętrznego, toczących się wokół walk, konfliktów, kłótni, problemów i to my sami decydujemy się na to, by odciąć się od świata zewnętrznego, choć świat do którego uciekamy, niekoniecznie ma wiele wspólnego ze świadomością. Często jest to świat fantazji i iluzji, świat nierealnych marzeń, które wykorzystujemy, by coś nas oddzielało od problemów.

Tworzenie świata iluzji, dla wielu ludzi stało się sposobem na ucieczkę od rzeczywistości. Szczególnie, gdy rzeczywistość, która nas otacza stała się tak bardzo rozczarowująca. Miało być przecież tak pięknie, gdy planowaliśmy swoje życie. Mieliśmy spełniać swoje marzenia, osiągnąć sukces, wdrapać się na sam szczyt świata, a tym czasem, romantyczną wizję przysłoniła zwykła proza życia, która pozbawiła nas złudzeń, że zajdziemy dalej, niż sobie zaplanowaliśmy.

Oczywiście są tacy, którym się udało dojść dalej, nawet dalej, niż sobie zaplanowali, jednak bilans zewnętrznych i wewnętrznych zysków i strat nie ukazuje często tego, jak wiele dana osoba poświeciła, by tam dotrzeć i jaką cenę musi płacić, by się tam utrzymać.

Zazwyczaj widzimy sukces, jako rzecz zaistniałą już, w swojej finalnej postaci. Nie dostrzegamy pracy, która dana osoba musiała wykonać, by się zbliżyć do upragnionego stanu. Dostrzegamy jedynie moment, gdy coś zostało pokazane, nagrodzone i wielu się wydaje, że wystarczy jedynie wyjść, zagrać, zaśpiewać, pobiec lub w jakiś innych sposób pokazać swój talent i to już, nie trzeba nic zrobić więcej, a sukces przyjdzie sam. Niestety, nie zauważamy tego, co dzieje się za kurtyną, a szkoda, bo dla wielu byłaby to bardzo pouczająca lekcja.

Inaczej niż w świecie sukcesu, dzieje się u tych, którzy za sam sukces uważają już swoją gotowość na to, by dokonać określonych zmian w swojej postawie, poglądach, czy też przekonaniach. Czasami taka decyzja wymaga duże woli i bywa aktem desperacji wobec, ciągu niepowodzeń, doświadczonych w życiu. Dobrze, gdy dzieje się to bez przymusu życiowego, ale mało kto podejmuje świadomą decyzję, że podąży drogą, tworzenia wewnętrznej świadomości.

Dlaczego, tak bardzo bronimy się przed, świadomą podróżą do własnego wnętrza?

Wiele osób nie chce zwyczajnie rozwiązywać swoich problemów, chcą jedynie, by problem zniknął. Dlatego tak wiele osób szuka zamienników, czegoś, co odwróci ich uwagę od własnego wnętrza, gdzie tkwi przyczyna problemu. Może to być cokolwiek, słodycze, kawa, papieros, drink, program telewizyjny, Internet, cokolwiek, byle uwaga była czymś zajęta. Obserwując społeczeństwo ,,obrazkowe", przeładowane energią informacyjną, łatwo można dostrzec, że najbardziej przeraża nas brak świadomości, jakichkolwiek wartości, we własnym wnętrzu. Sami dla siebie staliśmy się niegościnni, a brak świadomości wewnętrznej widać we frustracji i agresji społecznej, szczególnie wobec tych, którzy przejawiają większą pewność siebie niż inni.

Moment, gdy zostajemy sami ze sobą, staje się dla nas często bardziej stresujący niż wyjście, w chwilach stresu na zewnątrz. Chodzenie, dość łatwo wyczerpuje energię ciała, dlatego niektórzy w chwilach podenerwowania zaczynają chodzić. Ruch odwraca uwagę od emocji i pozwala je rozładować, a gdy energii jest dużo, szczególnie tej, nagromadzonej razem z emocjami, ruch ciała staje się jedyną możliwością na jej rozładowanie.

Dla osoby rozwijającej się duchowo, jednym ze sposobów na rozładowanie energii emocjonalnej, jest medytacja. Niestety, nasze czasy nie sprzyjają wewnętrznemu wyciszeniu, wszędzie zachęcają nas byśmy byli otwarci, kreatywni, byśmy byli sobą, tworzyli, inspirowali innych i dzielili się swoimi pomysłami, ale, jeśli dana osoba ma bałagan w swoim własnym wnętrzu, to jakim sposobem może wyrazić siebie? Chyba tylko przez ten bałagan. Może się oczywiście starać, chcieć, szukać wspomagania w kawie i innych używkach, jednak brak energii twórczej, prędzej, czy później każe jej powrócić do swojego wnętrza i zobaczyła, że tą drogą daleko się nie zajdzie.

Żyjąc w ciągłym biegu, łatwo zapominamy o sobie, czując przymus nadążania za, coraz szybciej rozwijającym się społeczeństwem. Aby nie wypaść z obiegu, musimy myśleć coraz szybciej, reagować niemal natychmiast i wyprzedzać innych w pomysłowości. Ci, co pozostają z tyłu, przegrywają. To sprawia, że wiele osób czuje się wyalienowanych, a ich frustrację i brak powodzenia w życiu łatwo odczytać w ich wpisach internetowych.

Osoba, która jest świadoma siebie, swoich wartości nie musi nikogo obrażać, aby się dowartościować. Nie szuka możliwości podważania wartości innych, byle tylko wynieść siebie na piedestał. Niektórym osobom, które to robią wydaje się, że nikt nie widzi ich prawdziwych intencji i wystarczy, jak będą atakować innych, starając się zaniżyć ich publiczne osiągnięcia, albo ich wewnętrzną wartość, aby samemu zająć ich miejsce.

To nie tylko czasy, przeładowania energią obrazu, ale też czasy braku jakichkolwiek skrupułów i pozbawiania się wszelkich zasad w drodze na szczyt.

Patrząc na tę sytuację od strony duchowej, łatwo jest dostrzec mechanizmy destrukcyjne i prostą ścieżkę do konfliktu na skalę masową. Ludzie zaczynają mieć zwyczajnie siebie nawzajem dość. Nie tylko rzeczywistości, w której żyją, ale przede wszystkim siebie nawzajem. Natura też zaczyna mieć nas dość, co oznacza, że docieramy jako społeczeństwo do końca ścieżki, gdzie kresem jest rozładowanie energii. W jaki sposób to rozładujemy? Cóż, pewnie wiele osób będzie chciała uczynić to poprzez gniew i agresję, ale może przyjdzie zawczasu otrzeźwienie, gdy zabraknie tego, co doprowadza do frustracji. Historia już wiele razy pokazywała odrodzenie społeczeństwa, gdy stawało w obliczu wspólnego zagrożenia. Pokazywała także, że wiele da się zmienić, dzięki myśleniu. Tylko, czy w społeczeństwie, gdy wszystko przychodzi tak łatwo poza kształtowaniem wewnętrznej świadomości, jest jeszcze miejsce na myślenie?

Popatrzcie, gdzie jest dziś filozofia. Kto dziś korzysta z mądrości innych?

Nie mówię, że nie ma ludzi, którzy by się temu nadal oddawali i nie stanowiłoby to dla nich pasji. Wszystko zależy od duszy i jej wewnętrznego umiłowania dla wiedzy i mądrości. Chodzi mi bardziej o kierunek, który obrało społeczeństwo, by dojść do własnej granicy, pozbawiając filozofię jej pierwotnego znaczenia.

Dziś w małym stopniu ludzie chcą korzystać z wewnętrznej mądrości, bo na wszystko jest pigułka lub zamiennik w postaci jakiejś gry, jedzenia lub innego rodzaju używki. Nikt nie chce zastanawiać się nad sobą i rozwijać wewnętrznej świadomości, bo ludzie wolą mieć, niż być. Tu, nikt nie ma do nikogo pretensji, bo taki jest wymóg rozwoju cywilizacyjnego tylko, gdy umiera mądrość, która podtrzymuje rozwój cywilizacji, w jakim kierunku ma szansę podążać cywilizacja, której nie przyświeca żadna idea?

Człowiek, który podąża drogą środka, potrafi w łatwy sposób dystansować się od tego, co dzieje się wokół niego, nie pozbawiając się jednocześnie żadnej z możliwości, twórczego oddziaływania na otoczenie. Potrafi także korzystać z mądrości innych, dostrzegając w niej źródło inspiracji dla siebie, jednak, gdy nie ma z czego korzystać, bo odrzuca wszystko, co mogłoby być jego siłą przewodnią, kierunek jego ścieżki zmienia się i odchodzi daleko od drogi środka, zastępując mądrość przekonaniem, że wszystko sobie, w razie co znajdę w Internecie.

Pisałam wam już wcześniej o małym eksperymencie, który prowadziłam nad samą sobą przez ostatnie dziesięć lat, powoli odnajdując w sobie każdy rodzaj uzależnienia i świadomie rezygnując z usług obecności danej energii na poziomie, na którym wyczuwałam uzależnienie. W ten sposób badałam moją wolę i jak się okazuje, był to jeden z ciekawszych eksperymentów, które przeprowadziłam nad kształtowaniem mojej wewnętrznej świadomości.

Z niektórych produktów rezygnowałam bez trudu, nie znajdując żadnego usprawiedliwienia, wobec potrzeby ich spożywania i zapominałam o tej energii już po kilku dniach, ale, gdy przyszło mi rzucić cukier, odczułam tego skutki na poziomie każdego z ciał. Okazało się, że ta energia potrafi dotrzeć aż do najwyższych poziomów wibracji uczuć. Uzależniło się od niego nie tylko ciało fizyczne i mózg, ale też łączyłam tę energię z emocjami, myślami i uczuciami.

Słodycze, to nie miłość.

Podobnie, mogę powiedzieć o innych używkach, na przykład soli, która kojarzyła mi się z przyjemnością i podkreślaniem smaku. Oczywiście w minimalnej ilości nie była szkodliwa, ale jeśli ktoś wszystko chce w ten sposób podkreślać? Tu już może pojawiać się problem, bo wszystkie produkty przetworzone mają albo nadmiar soli, albo nadmiar cukru.

Wspomaganie rozwoju i utrzymania własnej emocjonalności, przez różne formy, uzależniających praktyk, od żywnościowych po umysłową rozrywkę może prowadzić do poważnych chorób, a nawet śmierci. Człowiek, podjął jednak tę ścieżkę i zatwardziale nią kroczy, nie patrząc na konsekwencje. Nawet ból i śmierć już niczego nie uczą, nie mówiąc o cierpieniu, na które świat patrzy z coraz większa obojętnością.

Taki jest po prostu wybór ścieżki większości ludzkości, ale nie musi to oznacza, że ktoś nie zechce pójść inną drogą i spróbować zwrócić się, wbrew panującej modzie, do własnego wnętrza i tam poszukać spokoju i odpowiedzi, na dręczące go pytania.

Wolności nie znajduje się na zewnątrz, uciekając jedynie z jednego świata w inny świat. Wolność znaleźć można tylko w sobie samym, w swojej wewnętrznej przestrzeni. Tam nikt nigdy nie wejdzie i tam można odnaleźć to, czego tak usilnie poszukujemy w świecie zewnętrznym, a co ma nam to zstąpić.

Największa przyjemność możemy znaleźć jedynie we własnym wnętrzu. Tam też jest ulokowany spokój i świadomość. To, czego szukamy u innych, w zewnętrznym świecie rozrywek, w narkotykach, alkoholu i innych używkach a nawet, w przypadkowym seksie, to wszystko można odnaleźć w sobie, tylko trzeba najpierw chcieć wejść do środka, zrobić tam porządek i rozgościć się, jak w dobrze posprzątanym mieszkaniu.

Jeśli sami się tam nie skierujemy, z czasem pomoże nam w tym życie i pewnie bolesne doświadczenia, jednak, jak bardzo będą musiały już być bolesne, by nas zmienić, o tym zadecydują Ci, którzy sobie tę rzeczywistość wykreują i to oni poniosą tego konsekwencje.

Poniżej znajdziecie afirmacje, które ułożyłam dla osób, które chciały w bardziej lub mniej świadomy sposób rozpocząć prace z tym tematem.

...

Jam Jest wewnętrzną gotowością do skierowania mojej całej uwagi w stronę mojego wnętrza, posprzątania w nim i udania się w stronę wewnętrznej świadomości.

Jam Jest energią, która mnie do tego zainspiruje.

Jam Jest inspiracją samą w sobie.

Jam Jest otwartością na przyjęcie inspiracji, prowadzącą mnie w stronę mojej, wewnętrznej świadomości.

Jam Jest energią przemiany, wprowadzającą świadomie porządek do mojego wnętrza.

Jam Jest energią stanu, porządku, do którego chcę dotrzeć w procesie wewnętrznej przemiany.

Jam Jest gotowością na przyjęcie każdej formy, płynącej inspiracji z zewnątrz i wewnątrz mnie.

Jam Jest gotowością na przyjęcie i przejawienie każdego stanu spokoju i świadomości wewnętrznej.

Jam Jest spokojem wewnętrznym, który tworzę w sobie.

Jam Jest świadomością wewnętrzną, którą w sobie tworzę.

Jam Jest moją wewnętrzną mądrością, którą przejawiam w każdej mojej postawie.

Jam Jest moim wewnętrznym światem, porządkiem w nim i harmonią. Jam jego błogością i przejawem naturalnego piękna i przyjemności.

Jam Jest świadomością tego, co w sobie szukam i co w sobie odnajduję.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)