Misja zbawiania dusz


Trzymanie się kurczowo jakiejś energii bywa dla duszy bardzo męczące, choć puszczenie jej i pozwolenie, by opuściła naszą przestrzeń, bywa o wiele trudniejszym zadaniem, niż by się mogło wydawać.

Uwielbimy trzymać przy sobie energie, które do niczego nam nie są już potrzebne i odkładać je na później w nadziei, że się jeszcze do czegoś przydadzą. Podobnie traktujemy też ludzi zatrzymując ich na siłę przy sobie, choć wielu z nich nie tylko ma na nas negatywny wpływ, ale też często zdarza się, że hamują nas w rozwoju i działają na nas destrukcyjnie. W drugą stronę dzieje się dokładnie tak samo. Trzymamy się energii, które wydają nam się w jakiś sposób potrzebne, choć często nie wiemy nawet, do czego moglibyśmy je wykorzystać, nie mówiąc o tym, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, po co ta energia jest nam w ogóle potrzebna i jaką rolę odgrywa w naszym duchowym rozwoju. Czasami jest to, tak bardzo zawikłane, iż wydaje nam się, że bez tych energii nie moglibyśmy dosłownie żyć, albo, że, gdy odejdziemy, im się stanie jakaś krzywda, będzie im smutno bez naszej obecności w ich życiu, co znów prowadzi do fizycznych uzależnień, które mogą przekładać na inne rodzaje destrukcyjnych zachowań, a nawet kończyć dla nas chorobą lub śmiercią.

Mało kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, jak wiele naszych negatywnych zachowań i stanów generuje środowisko w którym żyjemy lub pracujemy. Otaczamy się duszami, nie mając świadomości tego, iż są one odzwierciedleniem naszych podświadomych intencji wobec energii, którą dla nas reprezentują. My widzimy tylko ludzi, z którymi obcujemy na co dzień, z którymi się spieramy, walczymy, kłócimy lub kochamy, ale nie widzimy tego, co kryje się za każdym ich gestem, zachowaniem, postawą własną lub danej osoby i najczęściej nie chcemy tego widzieć wierząc, że wystarczy, iż będziemy obok lub pozwolimy komuś, na kim nam zależy na dużo więcej niż innym, a uda nam się tego kogoś zmienić, naprawić lub spowodować, by ta osoba zrozumiała, co jest z nią nie tak i zmieniła wobec nas swoją postawę.

Czasami zdarza się, że tak bardzo zapędzamy się w naszych pragnieniach, iż nie dostrzegamy, że hodujemy sobie obok pasożyta, kogoś, kto zwyczajnie na nas żeruje lub robi wszystko, aby zatrzymać nas przy sobie jako źródło darmowej i łatwo dostępnej energii, a my na to nie tylko pozwalamy, ale wydaje nam się, że pomagamy w ten sposób tej osobie, pozwalając czerpać z osobistego zasobu energii. Problem pojawia się w chwili, gdy zaczyna nam się wydawać, iż nasze starania powinny przynieść już jakiś efekt i zaczynamy wypatrywać w danej osobie jakiś zmian, a tu się okazuje, że ta osoba nie tylko się nie zmieniła, ale też pogłębiło się u niej lenistwo i chęć korzystania z naszej dobroczynności w jeszcze większym zakresie. Taki moment bywa bardzo trudny dla naszej duszy, gdyż wtedy właśnie doświadczamy ogromnej sprzeczności i pomieszania uczuć wobec emocji.

Z jednej strony możemy czuć, że nam na tej osobie bardzo zależy i naprawdę chcemy dla niej dobrze, a że mamy dobre serce, najczęściej nieba byśmy jej uchylili, tylko, coś jest nie tak z jej postawą i nagle możemy zacząć dostrzegać, iż ta osoba nie tylko chce, byśmy jej tego nieba wiecznie uchylali, ale też nie zamierza nic zrobić sama ale też nagle zaczyna robić wiele rzeczy, by jeszcze pogłębiać w nas poczucie winy, ewentualnie, by nam się wydawało, że coś w ogóle robi.

Pomyślcie jednak, gdyby ktoś o was dbał, tak, jak wy potraficie dbać o innych i zapewniać wam byt, ewentualnie być na wasze skinienie, chciałoby wam się rezygnować z takiego raju? Wątpię.

Uwielbiamy, gdy ktoś o nas nie tylko dba, ale daje nam też to, czego pragniemy lub się odwdzięcza wobec nas w sposób, w który i my byśmy się odwdzięczyli. Taka postawa sprawia, że się najczęściej otwieramy wewnętrznie i wzrastamy przy danej osobie, zachęcając ją wręcz do tego, by nas ciągle motywowała i wpływała inspiracyjnie na nasz rozwój. Sami też się staramy odwdzięczyć i zmotywować wtedy tę osobę, by ona sama przy nas wzrastała, jednak tak się dzieje jedynie w przypadku dusz, które osiągnęły już pewien poziom rozwoju duchowego. W innych przypadkach, to my się najczęściej staramy, nie otrzymując nic w zamian(a przynajmniej nie to, czego oczekiwaliśmy) lub otrzymując energię, która ściąga nas na niski poziom wibracji, co też jest ważne, jednakże, jeśli nie potrafimy nic z tym zrobić, najczęściej doświadczamy zatrzymania na danym etapie rozwoju, ugrzęźnięcia w danym środowisku dusz lub upadku, gdy szukamy drogi wyjścia i wybieramy ścieżkę destrukcji lub autodestrukcji.

Co z tym możemy zrobić?

Cóż, tu już dużo zależy od naszych własnych intencji, choć możemy z tym zrobić naprawdę wiele i wykorzystać ten stan do tego, by się wyzwolić z jakiegoś wewnętrznego świata, w którym tkwimy od wieków, ewentualnie wykorzystać to do rozwinięcia świadomości w danym obszarze. Cokolwiek w takim przypadku nie wybierzemy jest oczywiście dobre, przynajmniej patrząc na to z duchowego punktu rozwoju, duszy jednak nie chodzi o wybór czegokolwiek, a o to, by jej wybór był świadomy, dlatego też każda z dusz dąży do tego, by sobie w końcu uświadomić, co się dzieje i dlaczego dokonuje tak dziwnych wyborów otaczając się duszami, przy których nie może wzrosnąć duchowo. Tu jednak na tym jej praca się nie kończy, bowiem świadomość nie kończy się na stwierdzeniu, że takie dusze mnie otaczają lub pracuję w dołującym mnie środowisku.

Samo stwierdzenie, że dostrzegam już wokół mnie, iż otaczają mnie dusze, które najchętniej wyssałyby ze mnie całą energię, ewentualnie zdominowały lub ściągnęły na swoje dno i zatrzymały na swoim poziomie to dopiero początek zabawy. Dusza nie tylko musi zrozumieć, po co jej energia dominacji lub po co tkwi w misji oświecającej inne dusze, ale też jasno ustalić, jakimi duszami chciałaby się otoczyć, by wzmóc swoją motywację do rozwoju, na co musi wyrazić świadome zapotrzebowanie, inaczej, znów zadziała nieświadomość, która nie zapyta, po co nam te dusze? Przyciągnie do nas wszystko, czym chcemy się otaczać, nie pytając nawet o to, czy jest to właściwe, czy nie. Dlatego też warto spojrzeć czasami świadomie na własne intencje i przyjrzeć się swojemu otoczeniu i zadać sobie szczere pytanie, czy naprawdę tego chcę? Czy naprawdę chcę się otaczać duszami, które mnie ściągają w rozwoju w dół? A jeśli już, to jakimi duszami chciałbym się zatem otoczyć, nie mówiąc o tym, gdzie chciałbym dotrzeć w tym swoim rozwoju?

Pomyślcie nad tym.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)