Najdalsza podróż


Obserwując samych siebie, nie tylko możemy odkryć, kim jesteśmy, ale także to, kim się staliśmy w chwili, gdy najdalej odeszliśmy od swej wewnętrznej świadomości. Zaś to, kim się staliśmy odsłoni nam najdalszy moment naszej duchowej podróży.

Żyjemy w tej chwili, w niej właśnie nasza świadomość skupiła się na doświadczaniu tej rzeczywistości, ale schodząc tu zabraliśmy cząstki wspomnień każdego z przodków, którego cechy wciąż brzmią w naszej postawie, w sposobie traktowanie siebie, swojego ciała, bliskich i otoczenia. Nie chodzi mi o przodków rodziny, w której się urodziliśmy, bo te brzmią w naszym ciele i jego uwarunkowaniach.

Schodząc do ciała składamy samych siebie z części naszej duszy, które schodziły do innych ciał, w innym czasie niż teraźniejszość rodząc się w miejscach odległych od tego, które my wybraliśmy teraz. Dzięki temu nasza postawa od małego potrafi ukazać to, czego byśmy się nawet po sobie nie spodziewali, gdy tak spokojni, nagle ukazujemy bojowego ducha. Gdy pośród dzieci nagle, w trakcie najlepszej zabawy wychodzi z nas dawny król lub wojownik.

Wydaje się, że wspomnienia są nasze, bo to nasza karma, ale przecież Ty żyjesz tu i teraz, a ta część duszy, której wspomnienia wciąż w Tobie brzmią jedynie ich echem ci o tym przypomina, opowiadając Ci swą historię. I jeśli jej posłuchasz...

Patrz, mówi w Tobie król, wziąłeś część moich wspomnień i choć to ja nosiłem koronę, spójrz jak dumnie potrafisz unieść głowę.

Patrzysz zdziwiony na siebie i choć korony nie nosisz, nadal Ci ciąży na głowie, gdy pod jej ciężarem, unosisz dumne spojrzenie, surowym i groźnym wzrokiem wodząc po otoczeniu.

...odnajdź mnie proszę w sobie...jak echo brzmi jego prośba... i zobacz, kim Ciebie nadal to czyni.

Ciekawy tego głosu, nieświadom w co wstępujesz, podążasz jego ścieżką, czując, że twój los splótł się z tamtym, że wciąż się królem czujesz, choć w domu zwykłym mieszkasz i zwykłe życie wiedziesz.

I gdy już pojmiesz rolę, gdy ścieżkę już zakończysz, inna część twojej duszy, spokojnie w myślach rzecze, byś nie zstępował z drogi, bo teraz jej już kolej, opowieść swą rozpocząć.

Znów nasłuchujesz w sobie i nagle widzisz, że nie koronę, a mnisi habit nosisz, a wiele cech i postaw, których od dawna nie znosisz, w usłużność Cię wpędzają, wmawiając Ci, że musisz nawracać i tłumaczyć, cierpliwie znosić razy i nie unosić czoła, bo tylko poprzez małość, duszę swą na wyżyny wzniesiesz.

Ale nim wybrzmi pieśń tej duszy, już inna przystępuje i już nie habit mnisi a kiecka podskakuje i nagle czujesz w sobie, jak swe pragnienia wznosi, byś pognał na kraj świata, bo tak już Ciebie nosi. I ledwie ją dostrzegłeś, a już się zbir odzywa i tak by chętnie palnął, dał w ryja, nawyzywał. A po nim złodziej, leń i dziwka i przodków nagle wiele, a każdy dał Ci siebie, jak dobrzy przyjaciele.

I choć wspomnienia zblakły, choć czas zagoił rany, ty nadal dumny kroczysz lub nadal rozczochrany. Bo czy żeś król, czy żebrak, czy wiedźmą dawniej byłeś, dziś tylko echo słyszysz, bo taki wtedy żyłeś.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)