O pogardzie, która chciała być szanowana


Trudno jest wymagać od naszych bliskich i od naszego otoczenia szacunku, gdy sami siebie nie potrafimy szanować, a wymagamy tego od innych i potrafimy się tego, na przykład domagać i wręcz wywierać presję na otoczeniu, by nas szanowało, choć nie dostrzegamy, że równocześnie sami także nie potrafimy szanować tych, którzy sami siebie nie szanują. W naszym jednak przypadku wydaje się to uzasadnione, no bo jak tu szanować kogoś, kto sam siebie nie szanuje, jednak, gdy chodzi o nas samych, wtedy jest już gorzej i częstokroć wywołujemy prawdziwą wojnę, by wymusić na otoczeniu i najbliższych to, czego nie chcą nam okazać.

Problem wymuszania na otoczeniu pewnych zachowań, które byłyby odpowiedzią na nasze oczekiwania, jest jednym z podstawowych, z którymi przychodzi nam się zmierzyć, gdy osobisty rozwój wymaga od nas, byśmy zwrócili uwagę na to, co do nas przypływa ze świata zewnętrznego, w jaki sposób jesteśmy traktowani i w jaki sposób na to traktowanie sami zapracowaliśmy.

Nie jest dla nas miłym, gdy musimy przebywać w miejscu, w którym jakaś osoba źle nas traktuje lub nie tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, ale jeszcze trudniej jest nam przebywać w otoczeniu, gdzie w jakiś sposób już się z nim zintegrowaliśmy i nagle doświadczamy sytuacji, w których jesteśmy jawnie z tego otoczenia wykluczani lub ktoś, kogo znamy już jakiś czas nagle zaczyna zachowywać się tak, iż mięlibyśmy wręcz ochotę zrobić tej osobie krzywdę. Jeszcze gorszym jest, gdy doświadczamy złego traktowania od naszych bliskich, gdy nie szanuje nas nasz partner, ani dzieci, gdy własna rodzina patrzy na nas tak, że czasami pot spływa nam po plecach, a pogarda, którą nam okazują staje się niemalże jawna.

Takie sytuacje mogą naprawdę zaboleć, a gdy dochodzi do tego zły sposób traktowania w pracy, gdy nagle ktoś, z kim współpracujemy latami, publicznie zaczyna się z nas wyśmiewać, albo kpi z nas, starając się podważyć nasz autorytet, zaboleć to może dużo bardziej, zaś pozbawieni wsparcia rodzinnego, w pewnej chwili możemy dojść do mementu, gdy poza nami i naszym własnym wsparciem nie zostaje nam w zasadzie nic.

Moment to bardzo trudny dla duszy, która traci zewnętrzny autorytet, na który czasami pracowała całe wcielenia i przeniosła na obecne życie przekonanie, iż jej siła wewnętrzna lub zewnętrzna, jej charyzma, przebojowość, autorytarny sposób bycia powinny w naturalny sposób wymuszać na otoczeniu szacunek i ten szacunek powinien jej być okazywany niemalże naturalnie, gdyż przecież wciąż nosi w sobie majestat dawnej chwały i powinno być to dla innych widoczne, a przynajmniej wyczuwalne. Niestety, jak się okazuje, sama pamięć karmiczna nie wystarczy czasami, aby inni nas szanowali. Co ciekawsze, nie wystarczy także własne mniemanie o sobie, o swojej wielkości i o tym, co nam się należy od innych. Obojętność wobec roszczeń potrafi być bardzo dotkliwa i nie ważne, jaką sprawujemy funkcję, jak wielki zgromadziliśmy majątek, jak dużą stworzyliśmy firmę, albo piękny wybudowaliśmy dom. Nie to decyduje o tym, czy ktoś nas chce szanować lub nie. Możemy się oczywiście tego domagać, wręcz żądać od naszego otoczenia, ale jeśli ktoś nie będzie nas chciał szanować, to i tak tego nie wymusimy.

Niestety, żyjemy w czasach, gdy już naprawdę jest trudno zyskać szacunek publiczny, nie mówiąc o tym, którego nie potrafimy nawet zyskać we własnym domu, gdy osoby które kochamy czasami potrafią zachowywać tak, iż zastanawiamy się, z jakiego to świata przybyło na Ziemię, z jakiego powodu tak nas nienawidzi i co się stało z osobą, która jeszcze nie tak dawno wyznawała nam miłość, a teraz patrzy na nas tak, iż momentami możemy się jej bać. Niestety, bywają i sytuacje, gdy to od osoby ukochanej doznajemy największej agresji, nienawiści, pogardy i odrzucenia. I bywa to naprawdę bolesne i to do tego stopnia, że może nam to wręcz zaniżać wolę życia, szczególnie wtedy, gdy to w tej duszy ulokowaliśmy największe nadzieje na szacunek i miłość.

Co ciekawsze wyobcowanie we własnym domu jest czasami częściej doświadczane, aniżeli wśród naszych znajomych, gdzie już prędzej otrzymujemy życzliwość, akceptację, zainteresowanie naszymi sprawami i inspirację, jak sobie radzić z niektórymi problemami. A zdarza się i to coraz częściej, że to obcy ludzie stają się nam bliżsi niż nasza własna rodzina, bo to oni potrafią pamiętać o naszych urodzinach, dzwonić do nas, pytając, jak się czujemy, chcieć spędzać z nami swój czas i robić wszystko, by na naszej twarzy gościł uśmiech.

Rodząc się w określonej rodzinie, nie trudno jest znaleźć powiązania karmiczne, ale trudniej jest nam odnaleźć powiązania z innych wcieleń wobec osoby, z którą tworzymy uczuciowy związek i nagle wychodzi, że ktoś, kogo kochamy nieźle się nad nami znęcał w innych wcieleniach. Oczywiście nie ma dymu bez ognia, co oznacza, że my też nie byliśmy niewiniątkami, jednak, może to być naprawdę szokujące, gdy odkrywamy mroczną przeszłość naszych relacji i wychodzi na to, że to niemalże cud, że byliśmy w stanie się w sobie, w tym wcieleniu w ogóle zakochać.

Nie przypadkiem piszę o takich sytuacjach, gdyż jest to coraz częstszy problem, a skrajność opowieści o tym, czego potrafimy doświadczać od swoich bliskich, jakiej brutalności, obojętności, pogardy, bywa wręcz bardziej naturalna, niż historie o tym, że wszystko jest w porządku a nasze związki kwitną.

Brak szacunku, to problem naszych czasów, ale problem ważny też i dla samej duszy, która w ten sposób jest zmuszona do zmierzenia się z tematem, od którego mogła uciekać całymi wcieleniami. Nie jest bowiem problemem to, jak traktują nas inni, bo to tylko skutek. Większym problemem dla nas samych jest to, jak my sami traktujemy siebie i w jaką grę gramy z naszym otoczeniem, że pozwoliło sobie wobec nas na taki, a nie inny rodzaj zachowań. To tu należy szukać przyczyny, w nas samych, w naszych intencjach, dlatego też zastanówcie się, jeśli reakcja otoczenia jest tylko skutkiem, to jaka myśl o sobie samym mogłaby być przyczyną?

Pozostawiam to do przemyślenia, ale od razu zapowiadam, że będę kontynuować temat.

Miłego dnia kochani.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)