Odpuszczenie


Czasami wydaje nam się, że jesteśmy tak mądrzy, iż wystarczy, że tylko zechcemy a stanie się po naszej myśli i tak się rzeczywiście potrafi dziać, a im wyżej wzrastamy duchowo, tym dzieje się coraz częściej i taka kreacja przychodzi nam coraz łatwiej. Niestety dużo częściej bywa tak, że i owszem chcemy i wyrażamy wolę i pragniemy z całych sił, modlimy się, afirmujemy a tu nic. Nasze pragnienia się nie spełniają, nie pojawia się upragniona miłość, nie doznajemy w życiu szczęścia, nie pojawia się bogactwo, ani nie osiągamy sukcesu, który czasami jest miarą tego, co nazywamy spełnieniem.

Mądrość jest piękna, ale, gdy jest tylko własnym przekonaniem, na nic własne twierdzenie, iż przeczytaliśmy ileś tam książek. Owszem potrafimy być dzięki temu bardziej elokwentni i nawet dość sprawnie posługiwać się taką wiedzą, jednakże, wystarczy sytuacja, dla której nie znajdujemy książkowego wytłumaczenia, a już się gubimy, nie wiemy co mamy zrobić i wpadamy w bezradność. A dzieje się to dość często i czasami nawet własne tłumaczenie nie wystarcza, by komuś lub czemuś odpuścić, by coś zaakceptować, by przestać przejmować się tym, co się dzieje. No bo jak tu odpuścić, gdy ktoś nas na przykład obraża, gdy ze strony bliskiej nam osoby doświadczamy przykrości, gdy ktoś, komu ufaliśmy nas zawodzi. I jak poradzić sobie z problemem, gdy na wszystko przecież znamy odpowiedź i według naszej teorii coś z tego, co sobie przyswoiliśmy z książek musi przecież działać.

Czy to oznacza, że trzeba przestać je czytać? Wcale nie, wręcz przeciwnie, wiedza, którą nabywamy doskonale służy duszy do tego, by konfrontowała się z tym, co już sama wie, co umie i co rozumie i nabierała świadomości wobec tego, co jeszcze musi zrozumieć. Choć tu może pojawić się mały problem, bowiem dusza, która opiera swoje przekonania głównie na przyswojonej, cudzej wiedzy będzie miała ogromny problem, by zwrócić się do własnego wnętrza i zaufać temu, co płynie do niej poprzez intuicję. Co ciekawsze ta, potrafi wydawać jej się wręcz głupia, co sprawia, iż dusza potrafi odrzucać to, co płynie poprzez nią i wracać do swych ulubionych cytatów, haseł i powiedzeń, które wręcz pielęgnuje w sobie, uważając to, co powtarza za mądrzejsze od tego, co płynie z jej własnego wnętrza.

Na niższych etapach rozwoju, gdy z ogromną łatwością poddajemy się niskim wibracjom, wiedza, którą przyswajamy od innych dusz potrafi wręcz zastąpić nam kontakt z własną intuicją, ale z każdą chwilą, gdy wzrastamy duchowo i nabywamy coraz większej świadomości, układ proporcji się zmienia i w końcu dochodzimy do poziomu, gdzie każdej odpowiedzi szukamy już w sobie. Nabywając zaś zrozumienia, już na średnich etapach swojego rozwoju potrafimy inspirować się tym, co płynie od innych dusz zarówno poprzez słowo mówione, jak i pisane, a z czasem nabywamy także tych umiejętności wobec każdej jednej postawy, jak i wszystkiego, co płynie do nas zarówno z własnego wnętrza, jak i ze świata, który nas otacza.

Gdy tworzymy przekonania o sobie samym, czy też o własnym poziomie inteligencji poniekąd zapędzamy się w kozi róg, gdyż, głupio jest czasami przyznać się przed sobą, że czegoś się nie rozumie, gdy ma się jednocześnie o sobie tak wysokie mniemanie, nie mówiąc już o tym, jak głupio jest przyznać się przed kimś innym do jakiegoś problemu, gdy wszyscy dokoła nabrali przekonania, iż nam się nigdy nic złego nie przytrafia i kto jak to, ale my na pewno nie mamy żadnych problemów, a przynajmniej mieć ich nie powinniśmy, bo nam zwyczajnie nie wypada ich mieć przy tak wysokim poziomie inteligencji.

Wstyd, który się potrafi wtedy uzewnętrznić bywa ogromny, ale, aby tego było mało, w okresie, gdy przeżywamy jakiś problem, albo mamy depresję, nasi bliscy potrafią się nas zwyczajnie wstydzić i potrafią pomijać milczeniem naszą osobę, gdy ktoś ich o nas zapyta. Co ciekawsze sami też nie bywamy lepsi, bowiem też nie lubimy, gdy inni mają problemy i wstydzimy się bliskich, gdy ktoś z naszej rodziny walczy, na przykład z jakimś nałogiem. Często zdarza się, że eliminujemy się z życia towarzyskiego takiej osoby lub eliminujemy tę osobę, aby przypadkiem się od niej nie zarazić jej stanem. Niestety, taka postawa wcale nie rozwiązuje ani naszych ani cudzych problemów. Bywa wręcz, że zachowanie naszych bliskich potrafi wpędzić nas w jeszcze większą depresję, gdy na przykład zamiast udzielić nam wsparcia, potrafią mieć do nas jeszcze pretensję, że mamy problem i nie potrafimy sobie z nim poradzić. Co zresztą nie dziwi, bowiem najczęściej wolimy, gdy nasze otoczenie jest raczej pozytywnie nastawione do życia, aniżeli depresyjne, czy też obarczone jakimiś problemami. A to się niestety zdarza i to coraz częściej, choć też i my dużo lepiej potrafimy nasze problemy ukrywać, nie chcąc innych nimi obarczać. Nie jest to oczywiście zbyt dobre dla naszego zdrowia, ale póki mamy jakąś tam wytrzymałość, póty możemy przynajmniej próbować daną rzecz w sobie tłumić. I czasami nawet się to udaje, choć na dłuższą metę, raczej nie da się wiecznie nadmuchiwać balonika. W końcu pęknie i wtedy może już być dla nas za późno.

Czy da się zatem odpuścić problem, bez pomocy własnej lub innych? Niestety, nie, bowiem bez zrozumienia, które przychodzi, gdy pozwolimy działać prawdzie, można sobie i wieki powtarzać: przestań, odpuść, zaakceptuj to, nie przejmuj się już tym więcej i...i można tak jeszcze długo. I nie ważne, jak jesteśmy inteligentni i ile książek przeczytaliśmy, w niczym nam to, w takiej chwili nie pomoże, no może w tym, że powiemy to naprawdę elokwentnie lub jakimś pięknym, kwiecistym językiem, okraszając wypowiedź filozoficznym cytatem, zamiast używać dosadnego języka.

Co zatem możemy zrobić? Otóż wiele, choć najlepiej nauczyć się samemu pracować nad sobą tylko, najlepiej to zrobić jeszcze wtedy, gdy problem jest jeszcze w miarę do opanowania, inaczej, będzie nam niestety przeszkadzać w koncentracji na tym, by zapamiętać, jaka jest w ogóle procedura postępowania w takiej chwili. Nie radzę także upierać się na jedną metodę, gdyż, im bardziej jesteśmy elastyczni, tym więcej możemy stworzyć dla siebie możliwości wyjścia z danej sytuacji. A im więcej stworzymy możliwości wyjścia, tym większe prawdopodobieństwo, że dany problem rozwiążemy. Metod zaś jest już tak dużo, że na prawdę możemy wybrać coś dla siebie. Dlatego też, nie bójmy się uczyć samodzielnej pracy ze sobą, gdyż, nie zawsze Ci, którzy nam pomagają bywają dostępni w chwili, gdy akurat potrzebujemy ich wsparcia i nie zawsze mogą uważać, że nam się ich pomoc należy, bowiem oni także mogą mieć chęć w danej chwili na odpoczynek lub na własne zajęcia, a bywa to czasami mocno niezrozumiane przez kogoś, kto domaga się uwagi. Zaś samodzielność jest na tyle cenna, iż, jeśli nie teraz, to na pewno z czasem ją docenicie, gdyż nie ma jak własne prowadzenie duchowe, gdzie nikt tak was nie zrozumie, jak wy sami.

Powodzenia.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)