Odwaga i jej cienie


Nie wszyscy ją mamy, a jeśli już się pojawi, nie zawsze potrafimy z niej mądrze korzystać. 

Odwaga. 

Niby to takie proste, gdy słyszymy: nie bój się, odważ, zrób to, do dzieła, dasz radę, a w nas wszystko się skręca ze strachu. Żołądek podchodzi nam do gardła i robimy krok w tył. Nie zawsze oczywiście, bowiem zdarza się, że kieruje nami brawura i wtedy robimy coś bez zastanowienia, ale wystarczy, iż mamy w pamięci choć jedno zdarzenie, gdy dostaliśmy odmowę, gdy nas odtrącono, gdy nam się nie udało czegoś dokonać, a nasza reakcja już nie jest tak pewna, zaś to, co się pojawia działa jak sygnał alarmowy, który mówi: uważaj, to znów może się powtórzyć.

Ci, którzy doświadczyli odmowy lub przegranej po wielokroć i się nią przejęli, w swojej postawie zachowują w późniejszym okresie dużo więcej ostrożności aniżeli ci, którzy potraktowali to jedynie jako wyzwanie dla swojej mocy. Nikt się przecież nie chce po raz kolejny sparzyć, choć, jeśli na coś się rzeczywiście uprzemy, to i nie straszna nam odmowa. Zależy też, gdzie i w jakich okolicznościach jej doświadczamy. 

Ktoś. Kto podchodzi do egzaminu na prawo jazdy po raz kolejny, a jest uparty, będzie traktować to, jak wyzwanie. Gorzej, gdy sprawa dotyczy bardziej osobistego życia i uczuć. Odmowa przyjęcia pierścionka zaręczynowego przez kobietę, może zrazić mężczyznę do małżeństwa i to na całe życie. Co nie oznacza, że dla kobiety, ta sytuacja, też nie mogła nosić traumatycznych znamion. Mogła i kobieta, nosząca w sobie pamięć złych doświadczeń, związanych z małżeństwem, nie tylko z obecnego wcielenia, może zwyczajnie nie chcieć już ich powtarzać. 

Co nas zatem może pozbawić odwagi? Ano wszystko, czemu dajemy do tego prawo. W zasadzie, w grę wchodzi każda okoliczność, w której bierzemy udział, gest drugiej osoby, słowa, postawa, mimika, zachowanie, a nawet spojrzenie, wszystko, w czym ulokowaliśmy jakąkolwiek nadzieję. Sami także możemy się jej pozbawić, gdy widzimy na przykład, jak wielu przed nami się nie udało. Na szczęście dysponujemy energią, którą nazywamy determinacją. A im więcej w nas determinacji, tym większy upór i silniejsza wola, by przełamać wszelki opór i lęki. Oczywiście, nie oznacza to od razu, że przybyło nam rozumu, czasami wręcz przeciwnie, nasz upór, gdy nie uczymy się na cudzych błędach, prowadzić może nas prosto do porażki, jak tych przed nami. Kto by jednak zwracał uwagę na cudze błędy. My jesteśmy przecież mądrzejsi? Prawda?

Podsumowując. Czegokolwiek byśmy nie napisali o odwadze, naszym zadaniem jest ją kształtować w sobie mądrze, mądrze też wypełniać jej przestrzeń świadomością. Bo jak się okazuje, nie jest wcale tak łatwo się nią posługiwać. Potrafi bowiem współdziałać z każdą inną energią i działa zarówno wtedy, gdy kieruje nami głupota, jak i wtedy, gdy kieruje nami rozsądek. Co oznacza, że potrzebujemy jedynie wzmocnić swoją wolę, świadomie ustalać intencje i do dzieła. 



Ostatnio dodane

Cudownie, jesteś w tym gronie osób, które nie maja konfliktu z bliźniakiem. Lubicie się, a nawet więcej, kochacie, szanujecie nawzajem, swoją drogę (...)


Jakże często słyszę od którejś z części połówkowej duszy: w nikim się więcej nie zakocham, nikogo już nie zechcę, moje życie (...)


Można to powtarzać w nieskończoność. Odpuść. Daj sobie spokój. Idź własną drogą. Zajmij się sobą. Tylko…jak mamy odpuścić? Przecież to (...)


I tak by było najlepiej. Tylko, komu by się chciało czekać?  Niecierpliwość, to jeden z najczęstszych problemów, z którym muszą (...)


Ktoś zapytał mnie ostatnio, dlaczego tylko z połówką można doznać jedności?  Byłam mocno zdziwiona tym pytaniem, choć to nie (...)


Tak, wiem, przeżywasz właśnie swoje WOW! Zaczęło się i nie do końca wiesz, co się z Tobą dzieje, a zapewne dzieje i to (...)


Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)