Odwaga pójścia dalej


Gdy choć raz zostawisz odcisk swoich śladów w innej duszy, on nigdy nie zniknie. Może ulec zatarciu, delikatnemu zapomnieniu, ale wystarczy jeden twój gest, jedno słowo, sposób, w który je wypowiesz, a obudzi się cały ból wspomnień, które was kiedyś połączyły. Podobnie możesz odtworzyć to, co łączyło was pozytywnego. Bo i taki ślad także ktoś mógł zostawić w twojej duszy. Po co się to dzieje? Byś mógł ten stan rozwinąć do wyższego poziomu, a przynajmniej w jakimś kierunku. Lub mógł popchnąć to do przodu 

Nie zrobisz z tym jednak nic, jeśli nie powrócisz do pełnego odtworzenia tamtego stanu uczuć lub emocji. Tylko wtedy coś się rozwinie lub uzdrowi. Tylko wtedy ujrzysz prawdę o tym, jakim to jest teraz, jakbym było wtedy, czym się stało? Kim stałaś się ty i ta druga osoba, jeśli to dotyczy relacji. A przynajmniej, kim staliście się w tamtym momencie. Jakie przyjęliście maski, jaką postawę. Co kierowaliście w swoją stronę, jaki rodzaj uczuć lub emocji. Wiedz jednak, że to nie koniec, teraz musisz zadecydować, co z tym zrobić dalej. Skoro już podjęłaś się drogi z jakąś duszą, a ta droga okala się zbyt trudna, teraz musisz się zastanowić i podjąć dalsze decyzje, co do waszej wspólnej drogi lub rozstania. A droga nie zawsze układa się dalej. Czasami trzeba uznać, że razem można było dojść tylko do danego punktu i dalej trzeba pójść własną drogą. To jednak przychodzi najtrudniej, decyzja, jak postąpić. I nie mówię tu tylko o związkach, ale też o relacjach pracy, przyjaźniach, relacjach bliższych i dalszych. Tu też pojawia się najwięcej wątpliwości, bowiem, często myślimy, a może jednak, może ta dusza w końcu zrozumie, może się ocknie, może trzeba do niej więcej cierpliwości. A później sami stwierdzamy, kurczę, dlaczego w tym tkwiłam, dlaczego tak długo siedziałam w tym miejscu, w tej pracy, w tych relacjach? Dlaczego nie miałam odwago czegoś zmienić w swoim życiu. Hm… dobre pytanie. Dlaczego nie mamy odwagi przyznać, że coś nam nie wyszło, że to nie to, że nic z tego nie będzie? Dlaczego nie mamy odwagi spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać się do porażki? Czy to naprawdę koniec świata? Czy niepowodzenie w jakiejś dziedzinie życia, relacji, w pracy, to naprawdę koniec naszych możliwości? A może warto zrobić krok w nieznane, otworzyć nowe bramy i wyzwolić się spod wpływu tych, którym było zwyczajnie nam nie po drodze. Może to jest właściwa droga. Kto z nas jest jednak naprawdę gotowy, by na nią wkroczyć? No właśnie…kto?



Ostatnio dodane

Cudownie, jesteś w tym gronie osób, które nie maja konfliktu z bliźniakiem. Lubicie się, a nawet więcej, kochacie, szanujecie nawzajem, swoją drogę (...)


Jakże często słyszę od którejś z części połówkowej duszy: w nikim się więcej nie zakocham, nikogo już nie zechcę, moje życie (...)


Można to powtarzać w nieskończoność. Odpuść. Daj sobie spokój. Idź własną drogą. Zajmij się sobą. Tylko…jak mamy odpuścić? Przecież to (...)


I tak by było najlepiej. Tylko, komu by się chciało czekać?  Niecierpliwość, to jeden z najczęstszych problemów, z którym muszą (...)


Ktoś zapytał mnie ostatnio, dlaczego tylko z połówką można doznać jedności?  Byłam mocno zdziwiona tym pytaniem, choć to nie (...)


Tak, wiem, przeżywasz właśnie swoje WOW! Zaczęło się i nie do końca wiesz, co się z Tobą dzieje, a zapewne dzieje i to (...)


Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)