Postawa ciała


Obserwując przyrodę, najmocniej przyciągała zawsze moją uwagę gracja, z którą poruszają się zwierzęta w swoim naturalnym środowisku. Mogłam obserwować je godzinami i zdarzało się, że zazdrościłam im cudownych zdolności dostosowywania ruchów swojego ciała do warunków, jakie panują w przyrodzie i otoczenia.

Człowiek, który jest wyrwany ze swego, naturalnego środowiska, szybko zatraca swobodę swoich ruchów.
Jako dziecko biegałam bosko po trawie, a gdy spadł deszcz, skakałam w kałuży, aż wychlapałam z niej całą wodę, piszcząc z radości. Gdy przeniosłam się do miasta, moje ciało zatraciło swobodę ruchów. Otoczył mnie strach dorosłych, by nie zdejmować butów, gdy nie wiem, po czym chodzę. Przejście bosą stopą przez trawnik, wymaga obecnie więcej odwagi, aniżeli kiedyś bieganie po łące, w której żyło o wiele więcej owadów i małych gryzoni.

Ukąszenie pszczoły? A jaki problem. Nawet skaleczenie nie wydawało się straszne. Zdarzało się, że owoc zrywałam prosto z drzewa i nie myłam go wcale, a smakował...hm...smakował latem, słońcem, deszczem i wiatrem. Dziś znaleźć zapach w pomidorze?

Ludzkość oddaliła się od przyrody. Nasze ciała zapomniały, jak to jest czerpać energię z jej źródła. A przecież, ona wszystko nam oferuje, wszystko, czegokolwiek potrzebujemy.

Gdy opowiadam dzieciom, że moimi zabawkami były kamyczki, gałązki, z których budowałam przedziwne struktury, kwiaty, z których układałam piękne bukiety, nie za bardzo wiedzą, o czym do nich mówię.
- Jak można bawić się, nie mając zabawek? - pyta moja córka.

Uśmiechałam się i jeśli miałam możliwość, a dzieci były zaciekawione, opowiadałam im o wspaniałych możliwościach, jakie kryją się w odkrywaniu, jak bliski jest to świat naszej duszy.
Aby poznać pełen stan, musiałam pozwolić sobie w dalszym biegu życia, oddalić się maksymalnie do miejsca, które tak mocno koiło moje zmysły. A gdy dotarłam do maksymalnego oddalenia, znalazłam tam ból. To ciało pokazało mi, że czas wracać.

Ktoś mógłby zapytać, po co się oddaliłam od swego źródła, gdy było mi tam tak dobrze.
Cóż, poznanie jest częścią lekcji, zwanej życiem. Każdy stan jest ważny i w każdym można odnaleźć ścieżkę do jedności. Ta była moją lekcją i w niej znalazłam zrozumienie.

Nie czujcie się winni, bo nie wybraliście najlepiej. To tylko złudzenie, bo wasza lekcja trwa nadal, tak jak i moja. Z każdego punktu, do jedności może prowadzić kręta lub prosta droga, ale nawet jeśli wcześniej uczyniliście ją najbardziej wyboistą z dróg, tak samo możecie ją uczynić prostą. Każda możliwość jest w zasięgu ręki, każda odpowiedź, jak tego dokonać jest w was samych. Odpowiedź znajduje się bliżej niż sądzicie.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)