Powolne wzrastanie


Nie śpiesz się w niczym, ziarno zasiane najpierw pęcznieje, nabiera pokarmu z wody, by wykiełkować, ale potrafi przeleżeć całą zimę w ziemi, wzrastając w swej gotowości i w gotowości świata na jego wykiełkowanie i wzrost.

Medytacja nie jest wyścigiem, do nabycia określonych umiejętności, przybierania właściwej postawy, czy też wypowiadania w określonej kolejności mantr lub, wykształcania określonych nawyków.

Najpierw jej zapragnij. Być coś pobudziło cię do tego, byś do niej dojrzał musisz jej zapragnąć i pozostawić, pozwalając sobie odczuć stan wzrastającego pragnienia, które pomoże ci przełamać każdy opór, pokonać każdą wymówkę, by w wejść w jej stan.

Jeśli podejmiesz działanie, możesz na początku ponieść niejedną porażkę, bo będzie działać umysł, który na początku zacznie cię pouczać, poddawać w wątpliwość pozę, którą przyjąłeś, stan myśli, wyobrażeń. Wszystko może cię na początku denerwować i możesz wiele razy chcieć zmienić pozycję.

Zanim uspokoisz umysł, musisz stać się jego obserwatorem, wtedy opuścisz jego przestrzeń.

Umysł przyzwyczaił się do nawyków, z nimi czuje się bezpieczniejszy. Wszak nabył określoną, zapewne wiedzę na temat technik medytacyjnych, a to oznacza, że wszystko trzeba wykonać zgodnie z daną techniką, by medytacja się udała.

Umysł chce, by tak było, wtedy będzie czuł, że cię kontroluje.

Medytacji nie można się nauczyć, nie można włożyć ją w jakiś rodzaj techniki i powiedzieć, medytuję, bo robię dokładnie to, co nakazał mi mistrz, co było w instrukcji.

Jeśli słuchałeś kiedykolwiek medytacji nagranej na płycie, zapewne starałeś się słuchać poleceń osoby, która, poprzez słowa chciała ci coś przekazać. O ile udało ci się wysiedzieć, czy też wyleżeć całe nagranie, to na pewno podczas słuchania nie raz odpłynąłeś w sen, przerwałeś w połowie słuchanie lub jak mantrę powtarzałeś słowa, nawet nie wsłuchując się w to, o czym jest nagranie, co i tak byłoby już sukcesem.

Zdziwisz się pewnie teraz, ale nie o słowa chodzi, nie o to, co mówi osoba nagrywająca tekst do tak zwanej medytacji. Chodzi o brzmienie jej głosu.

Prowadziłam wiele, bardzo wiele sesji medytacyjnych, jednak bardziej służyły mi jako test sprawdzający to, kto, jak słucha i co słyszy.

Ci, których umysł nudził ton mojego głosu zasypiali, uznając, że sen jest ciekawszy, inni wiercili się podczas sesji, dziesiątki razy poprawiając ubranie, śpiwór, koc, poduszkę lub to, na czym siedzieli.

Znudzony umysł szukał dla siebie zajęcia i zazwyczaj znajdował je w ruchu, choćby minimalnym, ale coś się przynajmniej działo. A, to ktoś zachrapał, a, to komuś telefon się obudził, a, to za oknem słychać było jakiś dźwięk. Cokolwiek, byle znaleźć dla siebie zajęcie.

Czasami musiały minąć lata, bym mogła zobaczyć przemianę w najbardziej opornych. Ale było mi dane ją zobaczyć i to wiele razy, co wywoływało zawsze u mnie szeroki uśmiech.

Cudownie jest słyszeć pomiędzy słowami tych, którzy weszli w stan świadomości, że w końcu usłyszeli, że pomiędzy tym, co mówię panuje cisza, a jednocześnie umysł wydaje się być daleki, choć jest się go świadomym, jako miejsca w przestrzeni, przynależnej do rzeczywistości.

Zanim wejdziesz w stan medytacji, twój umysł musi się całkowicie zmienić, musisz przestać chcieć wszystko werbalizować, dyskutować, kłócić się i wymyślać koncepcję dla każdego stanu. To dlatego, na początku najpierw usłyszysz jazgot wielu głosów w swojej głowie, gdy tylko zechcesz się zrelaksować. Tyle, ile głosów będziesz słyszeć, tyloma częstotliwościami chciałeś odwrócić uwagę od tego, co mógłbyś zobaczyć, gdybyś tylko poczuł ciszę.

Musisz wyciszyć i wyłączyć każdą ze stacji, której fale odbierasz. Wszystko, co zakłóca Twoje myśli. Musisz przestać wsłuchiwać się w cudze słowa, jakby były najważniejsze na świecie. Inni nie wiedzą wcale lepiej od ciebie, jak masz żyć i co masz czuć. Sam rozpoznasz prawdę, bo ona zawsze jest taka sama i znasz ją doskonale.

Wsłuchaj się w siebie. Sam do siebie przemów. Usłysz swój własny głos. Wiesz w ogóle jak on brzmi? Niby słyszysz go każdego dnia, ale czy go kiedyś naprawdę słyszałeś?

Nie jest teraz problemem, by siebie nagrać. Jeśli chcesz usłyszeć siebie, nagraj swój głos i posłuchaj jak brzmi.

Wielu ludzi mówi, nie znoszę mojego głosu, nie mogę siebie słuchać, to brzmi dziwnie, gdy siebie słyszę. Więc, jak chcesz usłyszeć to, co płynie z Twego wnętrza? Twój głos odbija to, co płynie z ciebie, zabarwia tonacyjnie twój głos. Jeśli ci się nie podoba Twój głos, zabrzmij inaczej. Próbuj go ściszyć, modeluj go. Przemieniaj słowa i sposób ich wypowiadania, aż znajdziesz taki ton, przy którym się uśmiechniesz. To nic trudnego.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)