Powtórzona sytuacja z poprzedniego wcielenia


Czasami nie dzieje się nic i wydaje nam się, że nigdy nic złego nie zdarzy się w naszym życiu, ale czasami, choć nic sie nie dzieje, to jednak w naszym wnętrzu odgrywa się dramat i zaczynamy doświadczać czegoś bardzo irracjonalnego, dla powodu doświadczania czego nie znajdujemy w nas, ani w otoczeniu żadnego uzasadnienia.

Mój znajomy opowiadał mi kiedyś o sytuacji, gdy zatrzymał się przejazdem w jednej z miejscowości, którą mijał w drodze do miasta, gdzie miał wygłosić wykład. Padał deszcz i w pewnej chwili poczuł duże znużenie. Czuł, że musi się tam zatrzymać, aby napić się kawy i rozprostować kości.

Gdy wysiadł z samochodu, jego uwagę zwrócił napis, który widniał nad bramą jednego z domostw, które znajdowało się po drugiej stronie drogi, na przeciw restauracji, gdzie zamierzał zjeść domowy obiad. Napis wydał mu się dziwnie znajomy i był pewny, że gdzieś już go widział. Przejeżdżał tą drogą wiele razy, ale nie potrafił sobie przypomnieć żadnej sytuacji, aby kiedykolwiek zatrzymał się w tej miejscowości, ani tego napisu, a był dość charakterystyczny.

W pewnej chwili wpatrując się w napis poczuł silne pieczenie w piersi. Pieczenie było na tyle silne, że oparł się o samochód, aby zaczerpnąć tchu i nie upaść, jednak jego wzrok wciąż podążał w stronę napisu, który wręcz go hipnotyzował i wywoływał coraz silniejsze emocje. W końcu doszedł na tyle do siebie, że ruszył w kierunku restauracji i usiadł przy jednym ze stolików, ale tak, aby widzieć przez okno dom na przeciwko i napis. Nie wiedział, po co to robi, ani dlaczego ten napis wywołuje w nim tak silne emocje.

- Podać Panu coś? - Młoda kelnerka położyła przed nim kartę i przez chwilę wpatrując się w niego, dziwnie przy tym marszcząc brwi.

- Tak, poproszę kawę. - Uśmiechnął się do niej i otworzył kartę.

Gdy jego wzrok padł na napisy w karcie znów poczuł dziwne ukłucie w klatce, a pieczenie przybrało nienaturalny stan. Wzrok zaczął go nagle zawodzić i po chwili poczuł, że odpływa.

- Nic panu nie jest? - Kelnerka chyba dostrzegła, że coś złego dzieje się z mężczyzną i podeszła szybko, pochylając się nad nim, by sprawdzić, czy aby nie potrzebuje pomocy.

- Poproszę o szklankę wody. - Ledwie wymówił te słowa, wciąż spoglądając na napis. Nie wiedział, ani co się z nim dzieje, ani dlaczego ciągle patrzy na napis.

- Na przeciw mieszka lekarz, zaraz po niego pobiegnę. - Kelnerka spojrzała w kierunku domostwa, w które i on się wpatrywał i to było jak olśnienie.

- Tam mieszka lekarz? - zapytał, czując jak wracają mu siły.

- Tak, to wielopokoleniowa rodzina i tam każdy mężczyzna zostaje lekarzem. Kiedyś starszy pan, dziadek obecnego właściciela, w czasie wojny uratował z palącego się czołgu jakiegoś żołnierza, ale ten był tak poparzony, że nie przeżył kolejnych dni. Podobno, przed śmiercią podarował starszemu panu medalik, na którym widniał ten napis.

Mój znajomy uśmiechnął się i już wiedział, dlaczego poczuł pieczenie i uścisk w sercu, na widok tego napisu. Było to jego motto życiowe, choć nigdy nie zastanawiał się nad tym, dlaczego akurat wybrał tę myśl.

,,Twoja siła tkwi w sercu."

Taki też napis widniał na bramie i dopiero teraz dotarło do niego, że to nie mogła być zbieżność sytuacji.

Gdy wracał z wykładu postanowił zatrzymać się w tej miejscowości jeszcze raz i wstąpić do domu, który łączył się z jego duszą energią zarówno choroby, jak i wdzięczności. Starsi państwo, którzy tam mieszkali opowiedzieli mu jeszcze raz historię, o którą sam zapytał i pokazali medalik, a także zaprowadzili na miejsce, gdzie wszystko się wydarzyło. Mieli nawet zdjęcia, które udało się uratować z czołgu i dopiero wtedy mój znajomy odczuł całą siłę wspomnień karmicznych. Na zdjęciach do złudzenia przypominał tamtą postać, miał nawet podobnie na imię, choć było to imię niemieckiego żołnierza.

Czasami nawet nie wiemy, a trafiamy w miejsce, które w niezwykły sposób łączy nas z jego historią. Oczywiście nie w każdym historia i pamięć zdarzeń z poprzedniego wcielenia są tak żywe, jak w pamięci mojego znajomego.

Sama także zmagałam się z takim rodzajem pamięci i gdy znalazłam się w miejscu, gdzie wydarzył się wypadek, w którym zginęli moi rodzice z ostatniego wcielenia i ja wraz z nimi, choć nie byłam nawet na świecie, a jedynie w łonie matki, poczułam każdy stan, którego doznawałam wtedy nie mogąc się wydostać na zewnątrz z jej ciała, gdy się paliło żywcem.

Pamięć poprzednich wcieleń może wydawać się niektórym czymś w rodzaju bardzo przyjemnych doznań, możliwością podróży do niezwykłych miejsc i stanów, gdy graliśmy jakąś ważną rolę społeczną. Ale to złudzenie. Owszem, nie twierdzę, że ktoś mógł nie mieć fajnych wcieleń, zapamiętujemy jednak te, których zdarzenia odcisnęły się naprawdę ciężkim piętnem na naszych emocjach. Często też wybieramy miejsca, do których przyciąga nas coś, czego nawet nie umiemy określić, ale czujemy, że jest to coś dla nas ważnego.

Rodząc się w małej miejscowości, nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak stare jest to historycznie miejsce i jak mocno spleciona jest z nim moja dusza.

Pomimo tego, że jezioro, nad którym mieszkałam było duże, ja, jak zaczarowana zawsze szłam w jedno miejsce, które opisałam też w powieści. Nawet nie wiedziałam, że kiedyś był tam gród i to tak stary, że zdziwili się nawet archeologowie, gdy wykopali tam siekierkę sprzed dziesięciu tysięcy lat.

Ciągnęło mnie zawsze tam i tam się czułam jak w domu. Nie raz też mówiłam mamie, że to tam powinien stać nasz dom.

Gdy kupiłam książkę o historii tego miejsca i zaczęłam czytać, wszystko połączyło się we mnie w jedną całość. Tam był rzeczywiście mój dom, ale nie spodziewałam się, że działo się to aż tak dawno temu, a mimo to w mojej duszy pozostał jakiś sentyment do tego miejsca, przynajmniej na tyle duży, że znów tam wróciłam i tam postanowiłam się ponownie narodzić.

Czasami wybieramy miejsce narodzin ze względu na ludzi, a czasami przyciąga nas samo miejsce, gdy wiąże się w jakiś sposób z naszymi, nieprzepracowanymi wspomnieniami. A czasami zdarza się możliwość, gdy gromadzą się w tym miejscu ważni dla naszej karmy ludzie i możemy połączyć pracę nad uzdrowieniem karmy miejsca z karmą relacji.

Cokolwiek jednak wybierzemy, jak bardzo z nami związane karmicznie miejsce na swe narodziny, czy też grupę ludzi, z którymi wiąże nas karma ważnym jest, co z tym zrobimy, bo, co z tego, że dostajemy szansę na zmianę stosunku do wielu zdarzeń z przeszłości karmicznej, jeśli tego zwyczajnie nie wykorzystujemy, a to o to właśnie chodzi.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)