Przemiana rzeczywistości


Gdybyś mógł to zrobić jeszcze raz, ale tym razem świadomie, z poziomu na którym znajdujesz się obecnie, z których elementów złożyłbyś dziś siebie i swoją rzeczywistość? Co by się w niej znalazło: ci sami ludzie, to samo miejsce zamieszkania, ci sami rodzice, przyjaciele, ten sam kierunek studiów, praca? A może teraz wszystko byś ułożył inaczej? Jeśli już, to jak?

Wciąż zmieniamy swoją rzeczywistość, w mniej lub bardziej świadomy sposób, a jeśli nawet jej nie chcemy zmieniać, to zmienia się sama wokół nas i chciał nie chciał, musimy się do tych zmian dostosować, bez względu na to czy je akceptujemy, czy też nie. Nie zawsze, oczywiście nam się to podoba, bowiem czasami nie nadążamy za tymi zmianami próbując choć jedną rzecz uczynić w naszym życiu stałą, jednakże jeszcze trudniej przychodzi nam zaakceptować zmiany, które dokonują się niezależnie od naszej woli, w nas samych.

Kochamy stałość, uwielbiamy, gdy to, co przynosi nam w życiu najwięcej przyjemności jest blisko nas. Uwielbiamy wypełniać naszą przestrzeń rzeczami, osobami, które dopełniają nas wewnętrznie, co czasami może przerodzić się w obsesję i chęć zatrzymania danej osoby lub rzeczy na zawsze, ale zarówno rzecz, jak i dana osoba także podlegają wewnętrznej i zewnętrznej przemianie i po jakimś czasie naturalnym się staje, iż dana energia nie emanuje tym, co kojarzyliśmy w niej z przyjemnością lub z innym, wyższym stan wibracyjnym, ale też i przedmioty się zużywają, choć w tym wypadku jest różnie i niektóre potrafią nam nie tylko służyć przez całe nasze życie, ale też i my sami uczymy się je napełniać przyjemnością, by czerpać z jej zasobów przez kolejne dni.

U wielu dusz często spotykanym objawem nienadążania za rzeczywistością jest dość widoczne poczucie zagubienia, poplątania w życiu. Dochodzą do jakiegoś momentu i nagle przystają, jakby nie wiedziały dokąd mają dalej iść. Inne, choć dochodzą do ściany i doskonale zdają sobie sprawę z tego, że zabrnęły w ślepy zaułek, nie zawracają tylko uparcie i niemalże przekornie walą głową w mur, próbując się przez niego przebić, zadając sobie przy tym i otoczeniu spory ból.

Nie jest to odosobnione i tylko przypisane duszom zagubionym, każdy z nas miał w życiu moment, gdy poczuł, że zmierza w niewłaściwym kierunku, gdy musiał się zatrzymać, pomyśleć i choć walczył sam ze sobą zawrócić, co nie jest niestety tak proste, bowiem mało która dusza chce przyznać, że popełniła błąd w swoim myśleniu i przekonaniu, iż podąża złą drogą. Dodając jeszcze do tego fakt, że często wstępujemy na daną drogę, obwieszczając to całemu światu, wszystkim bliskim, znajomym a nawet nieznajomym, im większy rozgłos nadaliśmy naszym zamierzeniom, tym trudniej jest się później wytłumaczyć, gdy ktoś zapyta, i jak ci poszło to, o czym tyle wszystkim opowiadałeś? Oj potrafi się wtedy dusza zawstydzić, kręcić, zwodzić, udawać, że jest wszystko w porządku, choć nie jest i już po jej minie widać, że ani nie jest zadowolona z życia, a już tym bardziej z owego pomysłu o którym najchętniej chciałaby zapomnieć, choć otoczenie nie zapomina i przy byle okazji potrafi ją o to zapytać, przypomnieć i co najgorsze wypomnieć. Pomyślcie jednak o duszach, które bardzo chciały by, by było wszystko cudownie w ich życiu i taką wizję przedstawiają światu, co potrafi budzić zazdrość z otoczeniu, więc, gdy coś się złego dzieje tym duszom, otoczenie najczęściej patrzy ze zdziwieniem i pyta: Tobie naprawdę potrzebna jest pomóc...przecież jesteś taka idealna...Ty naprawdę potrzebujesz pomocy...naprawdę, Ty?!

Patrząc na idealność życia wielu dusz, można by rzec, że wręcz nie znosimy ujawniać swoich słabości, chcąc by inni postrzegali nas w wybrany sposób, choć i bywają takie dusze, które właśnie na słabościach chcą zrobić karierę duchową i robią ze swego życia teatr, w którym cierpienie, zagubienie i popłatanie grają pierwszoplanowe role, a każda z postaci chce być gwiazdą i objawić światu cały swój talent. Inni znów wolą, by świat postrzegał ich jak bohaterów, wspaniałych wojowników, mądrych filozofów, cudownych przyjaciół lub istoty prawie że anielskie i najlepiej, by tylko rozpływał się nad nami w zachwycie, widział tylko ich zalety i zazdrościł, podziwiając ich wielkość. Tylko, niestety mało która dusza zdaje sobie sprawę z to, że za tymi pragnieniami kryje się najczęściej piekło, a one same są jedną z najłatwiej przekraczalnych bram do ciemności(niższych poziomów wibracyjnych). I wystarczy czasami jedna sytuacja, gdy coś idzie w naszym życiu nie tak, gdy coś nie dzieje się po naszej myśli, a już wpadamy we frustrację, miotamy się i obrażamy na wszystkich z sobą włącznie, nie chcąc przyznać, że błąd tkwił w samym założeniu i już na starcie, wyrażając daną intencję wyznaczyliśmy sobie ścieżkę w dół. Tylko, która dusza to przyzna? A już publicznie, przed innymi....oj nie, to już wielu duszom przez gardło nie przejdzie, nie mówiąc o poziomie mentalnym, gdzie taka myśli rodzi w głowie natychmiast dziesiątki wizji o tym, jak to otoczenie wykorzysta przeciwko nam to, do czego się przyznamy, a otoczenie jak bezlitosne lustro potrafi wykorzystać, dostrzec i ujawnić każdy mankament, zapamiętać każdy błąd, oj potrafi. Gdzież jednak nie znajdziemy lepszej weryfikacji naszego poczucia własnej wartości niż właśnie tam, gdzie inni pokażą nam, jaki tak naprawdę mamy stosunek do tego, co robimy i co przekazujemy światu w postaci głoszonych idei lub poglądów. Problem polega jednie na tym, że niektórzy z nas się tym przejma i załamią zaś inni pójdą na wojnę i będą walczyć z tymi, którzy ukazują im jedynie prawdę.

Sposób podejścia do siebie i własnego życia wiele ujawnia o duszy i jej świadomości. Wiele dusz jednak nie zdaje sobie z tego nawet sprawy, jak bardzo jest widoczna iluzja, jak trudno jest ukryć własne intencje i jak sami potrafimy robić wiele, by wręcz się z tym obnosić. Tylko, co z tego, że inne dusze tworzą sobie iluzję wyobrażenia o sobie i swoim życiu, dla duszy świadomej ważnym staje się jej własny obraz i to, jak teraz, z poziomu na który dotarła mogłoby wyglądać jej życie, co sprawia, iż zaczyna myśleć o elementach, z których chciała by je teraz złożyć. I jeśli naprawdę się nad tym zastanowi z łatwością dostrzeże to, o co jej naprawdę chodzi i do czego w zasadzie dążyła przez całe życie, tylko drogą przez piekło, no ale, jeśli taka właśnie była jej wola, to przecież nie będziemy dyskutować z duszą o jej wyborze drogi do celu.

Zatem, by dzień dziś rozpoczął się miło, mam dla ciebie zadanie, pomyśl, z których elementów chciałbyś zbudować siebie, swoje relacje i swoją rzeczywistość?

Miłej zabawy;)



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)