Punkt wewnętrznego odbioru


...kontynuując.

Dzięki ciągłej zmienności chwil i zdarzeń, których doświadcza dusza podczas swej ziemskiej wędrówki, zmienia się także i jej punkt wewnętrznego odbioru tego, co się dzieje, przenosząc ją wciąż do nowej chwili, w której dusza na nowo musi się odnaleźć, choć czasami tkwi nadal w tym, co się działo przed chwilą, pozostając w niej często na dłużej, a zdarza się, że i całe wieki w niej spędza nie potrafiąc się stamtąd wydostać, choć pozostałą częścią siebie odbiera zmieniający się bieg zdarzeń, aż do chwili obecnej. Przychodzi jednak taki moment, że zatrzymuje się dusza w miejscu wyczuwając, iż w swym wędrowaniu doszła do punktu, gdzie coś ją zatrzymuje uparcie i na nowo ściąga do tamtej chwili, gdzie wciąż tkwi jakąś częścią siebie.

Nie musi dusza rozumieć, dlaczego nagle, choć nic tego nie musiało zapowiadać odczuwa dawne wspomnienia, a nawet na chwilę odnosi wrażenie, iż całą sobą przenosi się gdzieś w odległe stany, jakby na chwilę jej świadomość znalazła się w innym miejscu i inne życie stanowiło teraz główny punkt odbioru jej emocji. Reakcja na to, co się dzieje potrafi być wtedy bardzo zaskakująca u duszy, która z równą namiętnością potrafi poddać się dawnym wspomnieniom jak i im zaprzeczyć, starając się je za wszelką cenę zagłuszyć i uciąć dopływ strumienia wibracji, które dla duszy mogą kojarzyć się bardzo nieprzyjemnie. Niestety, nawet jeśli w pierwszej chwili uda jej się w sobie zagłuszyć wspomnienia, te nową drogę znajdą do teraźniejszości i na powrót rozdźwięczą się w duszy, stając się tak intensywne, iż w końcu dusza musi się im poddać i przejść przez proces, ponownej weryfikacji tego, co zrozumiała od tamtej pory w stosunku do tego, jak postępowała kiedyś.

Trudnym to bywa dla duszy momentem, bowiem czasami teraźniejszość jak lustro ukazuje jej pychę i dumę, za którą skrywa słabość i wstyd, że jej moc nie może się rozbrzmieć w materii, gdy w przeszłości tyle chwil uzbierała, w których mogła jej śmiało dowodzić na polach walki, ale jej samej wciąż było mało, jakby nie czyny, a właśnie to, jak swą moc wewnętrznie wyraża stanowiło dla niej wyzwanie.

Wściekać się wręcz może dusza, która swą moc czuje wewnętrznie, a nijak ona nie może rozbrzmieć w jej przestrzeni, zaś chwile, w których odczuwała ją zewnętrznie mijały tak szybko, iż czasami nie zdążyła się nawet nimi nacieszyć, choć chwała, otaczać potrafiła jej imię nawet i po tysiącu lat. Nie widzi też dusza, iż każde jej wyobrażenie o mocy i sposobach jej przejawiania tylko chwilową satysfakcję przynieść jej mogą, dając też tylko chwilowe spełnienie. To znów sprawia, iż szuka czasami dusza wyzwań, które potrafią ją przerosnąć, ale skoro wcześniej satysfakcja była tylko chwilowa, to myśli, iż teraz może jej się udać połączyć ze źródłem i może uda się odczuć dłużej, niż moment to, do czego tak uparcie dąży. Wybiera zatem dusza wyzwania, nie patrząc ani na czas, ani miejsce, myśląc, iż poradzi sobie ze wszystkim i wszystkimi i tu najczęściej od razu doświadcza pułapki swojego błędnego myślenia, gdyż, jeśli wolę ma słabą, to szybko doświadcza jej przeważania, co tworzy wokół niej odczucie, iż utknęła w ciemności.

Ciąży to później w kolejnych wcieleniach duszy, gdy w podobne klimaty się pcha nieświadomie, szukając w nich samych zrozumienia, a te jedynie przypominają jej, jak to się kiedyś z motyką na ciemność się porwała myśląc, iż przeważy ją samym tylko mniemaniem o swej wewnętrznej sile. Widać to także w jej postawie, choć ona sama nie jest tego zupełnie świadoma, zdradzając się na każdym kroku, jakimi tak naprawdę się intencjami w życiu kieruje i jakie rzeczy chciała by osiągnąć, by te potwierdziły jej wielką moc.

Podążając w ciemność po taką duszę, najpierw trzeba się na jej własny gniew nastawić i szturchańce jej pychy, które potrafią mocno zaboleć, gdy jest to dusza przyjaciela i bardzo zależy na tym, by jej pomóc, choć w takich chwilach najlepiej na nic się nie nastawiać i jak najbardziej neutralną postawę przyjąć. Aby zobaczyć, z czym przyjdzie się zmierzyć w jej ciemności, wystarczy wtedy spojrzeć na jej własny stosunek do siebie wyrażany w teraźniejszości, by wiedzieć, czego się należy spodziewać, czy będzie histerycznie krzyczeć, bić i kopać zajadle walcząc o to, by ją wszyscy zostawili w świętym spokoju, czy leżeć bezładnie, sił pozbawiona, gdzie każdy głos z trudem dociera do jej świadomości, bo ona sama chce zniknąć, choć i na to sił nie ma, tak wiele ich wyczerpała na gaszenie w sobie światła. Czasami dusza silnym lękiem reaguje i nawet jeśli rozpoznaje bliską osobę, potrafi wstydem się nagle zasłonić i odepchnąć energię przyjaciela, by ten nie widział jej upadku i tego, do jakiego stopnia się w ciemność pogrążyła przez pychę tu przywiedziona. Zdarza się też, że i przyjaciel pogrąża się wtedy w ciemności, bo choć miał dobre intencje i wydawało mu się, że jego miłość do tej duszy wystarczy, to i jemu często sił mogło zabraknąć, by pomóc drugiej duszy, na powrót w sobie światło obudzić.

Trudno bywa duszy porzucić w ciemności te dusze, po które sama poszła i przyznać, że najpierw sama musi wyjść, świadomość rozwinąć, by nauczyć się prawidłowo wykonywać to, co sobie zamierzyła. Jednak, gdy dusza wyrazi taką gotowość i wtuli się w końcu w ramiona energii, która po nią przybyła, ta nie tylko jej własnego światła użyczy, ale skupi na sobie całą jej uwagę, czule do niej przemawiając, kierując ją w ten sposób, w stronę wyjścia. Nie oznacza to od razu końca pracy, gdyż praca przewodnika do jedności zawsze z duszą prowadzi(nie mylić z misją), co dla niej samej w każdym punkcie jest światłem wypełnione, choć dusza, która drogę tę musi przejść z drugiej strony, niestety, ale pracę nad wykształceniem swej świadomości, jak i inne, grzeczne dusze przejść musi...co wcale dla niej nie jest łatwym, bowiem, nawet wtedy potrafi się obruszyć, marudzić, że liczyła na cud, a jak nie to chociaż na zbawienie i jak to tak, teraz, że uczyć się musi jak i inni...a musi...

Przy własnej podróży po własną cząstkę duszy droga bywa trudniejsza, ale i ciekawsza, choć, aby nie przedłużać już, opowiem o tym następnym razem.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)