Spotkajmy się w połowie drogi


I tak by było najlepiej. Tylko, komu by się chciało czekać? 

Niecierpliwość, to jeden z najczęstszych problemów, z którym muszą się zmagać bliźniacze dusze. A przynajmniej jedno z nich, gdy okazuje się, że drugie jest w zupełnie innym momencie swojej dogi rozwoju. 

Oj, potrafi to zirytować.

Nie tego przecież oczekiwaliśmy. Miało być od razu pięknie, istne, natychmiastowe oświecenie, wieczna miłość i spijanie sobie z dzióbków. A tu klops. Druga strona, nie tylko, nie wyraża takiej chęci, ale i zaczyna się nami zwyczajnie irytować i naszą postawą. Czuje, że jej nie rozumiemy i tylko swoje oczekiwania chcemy zaspakajać. Jej pragnienia mając zwyczajnie, gdzieś. Nam się zaś nie chce czekać, aż druga strona do nas dojrzeje. Aż nadrobi drogi i dojdzie do punktu, gdzie już my wcześniej doszliśmy. Skoro my tu mogliśmy dotrzeć, to i tej drugiej stronie musi na tym jednakowo zależeć. Przecież jest nami. 

A co, jeśli ta druga strona idzie innym tempem rozwoju? Jeśli takie tempo jest dla niej najlepsze? Jeśli zadania, które ma wyznaczone, są zwyczajnie dostosowane do takiego tempa. Co wtedy? Zastanowiliście się kiedykolwiek nad tym? Że tę samą drogę możemy przejść na milion różnych sposobów? I każdy sposób będzie ważny, dobry dla naszego rozwoju, czegoś nas nauczy i dzięki niemu odkryjemy ważną prawdę o sobie lub innych.

Tymczasem. Nie. Nam nie pasuje tempo, którym podążają inni. Nie pasuje nam, że nasza bliźniacza część, według nas, się ociąga. Czasami upatrujemy wręcz w jej zachowaniu i postępowaniu spisek, nie mogąc zrozumieć, dlaczego jej nie zależy na połączeniu z nami w jedność tak samo, jak i nam. Dlaczego się opiera? Walczy z nami. Stawia się. O co jej może chodzić?

Tymczasem, tu trzeba by było raczej zadać pytanie: kto kogo tak naprawdę nie rozumie?

Lub inne: dlaczego nam się tak śpieszy? 

Wiadomo, że jedność jest najprzyjemniejszym doznaniem duchowym. Zaś, sam moment połączenia dusz, to istna rozkosz dla duszy. Dlatego też, z jednej strony, nie dziwi, iż tak bardzo chcemy do tego dążyć, a z drugiej strony, droga także może być dla nas równie przyjemna. Nią równie możemy się delektować, co samą jednością. Co zatem stoi na przeszkodzie, by popracować nad własną cierpliwością i zacząć się ową drogą delektować? Ano my sami i nasza niechęć do rozwoju, a przynajmniej jakiejś jego części, która związana jest z usuwaniem przeszkód, przemianą wzorców emocjonalnych, zmianą przekonań, poglądów i postaw. Przecież to istna męczarnia, tak babrać się z nieświadomą częścią duszy, która obarczona jest owymi programami. I tego nie lubimy. Tu, najlepiej, jakby wszystko zniknęło, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. I w jakimś stopniu, to nam właśnie gwarantuje jedność. Dlaczego w jakimś stopniu? Otóż, dlatego, iż to nie jedność przemienia nasze wzorce, a my sami wznosimy się do niej, przemieniając je po drodze, by osiągnąć ten poziom, gdzie jest to możliwe. 

A że najpierw musimy dotrzeć do punktu równowagi, droga tym bardziej staje się ciekawa. Bowiem, to właśnie tam powinniśmy właśnie poczekać na naszą bliźniaczą duszę. To jest nasze miejsce spotkań. To tu, owa jedność rozpoczyna swój proces. I nie ważne, co zastosujemy, jaka magię, jeśli nie spotkacie się w tym właśnie punkcie, miniecie się. Rozminą się wasze myśli, uczucia i oczekiwania. Doświadczycie też tak ogromnego rozczarowania, iż długo będziecie się zbierać wewnętrznie, rozżaleni, że to, czego tak bardzo pragnęliście, nie nastąpiło. 

Jaka zatem rada na koniec:

Po pierwsze, przestańcie naciskać na tego biednego bliźniaka, by przyśpieszył swój rozwój. Co ta dusza jest wam winna, że tak ją naciskacie?

Po drugie, skupcie się na sobie i swojej drodze, bo, skoro brak wam cierpliwości, to raczej nie świadczy o was najlepiej i waszym rozwoju.

I po trzecie. W końcu i tak się połączycie w jedność. W końcu i tak każde z was przejdzie swoją drogę rozwoju. A czy ważne, za ile wcieleń? 

Przestańcie gonić i to nie tylko siebie, ale i tę waszą drugą część. Dajcie jej odetchnąć przy sobie. Więcej na tym skorzystacie i wierzcie mi, ta druga strona też to w końcu doceni. 

Nie starajcie się też jej przekupywać, szantażować, manipulować, zmuszać i zastraszać. To nie działa. Lub inaczej, zadziała, ale odwrotnie. 

Nie wiem, czy to do was dotrze? Pewnie nie lub tylko w jakimś stopniu. Jednakże, im sami więcej zrobicie dla siebie, tym piękniejszym staniecie się wsparciem dla tej drugiej strony. I to o to chodzi. Ta druga strona także ma prawo do popełniania błędów. Także ma prawo do mylenia się. I nie istnieje po to, by was uszczęśliwiać. Rozdzielenie na dwa ciało miało głębszy duchowy sens i to z tego musicie zdać sobie najpierw sprawę, zanim zaczniecie kombinować. Dzięki temu możecie równolegle zbierać większą ilość doświadczeń, równolegle się uczyć, poznawać, ćwiczyć zdolności i odkrywać nowe możliwości. To nie stało się po to, byście się w końcu odnaleźli i przeżyli najpiękniejszą miłość życia. A taka teoria jest chyba najpowszechniejsza. Owszem, jeśli obie strony dotrą już do punktu równowagi, połączą się i wzrosną, wtedy tak, doświadczycie jej, jako jednego ze stanów, ale to będzie raczej wynik waszej pracy niż cel. Podczas połączenia, czy to w sobie, czy też z drugą duszą, jeden z poziomów, gdzie to następuje, jest związany ze sferą uczuć. I tyle. Tu nie ma magii. To proces, gdzie doznaje się podczas jedności konkretnych doznań. Tak po prostu przebiega to zjawisko. To tylko my je tak bardzo gloryfikujemy, że ach. Dlaczego? Pewnie z tęsknoty za światem duchowym, gdzie możemy tego doznawać przez cały czas. Ale tak się dzieje. Tak się zachowujemy na co dzień. Tak reagujemy na widok naszego bliźniaka. Tylko, co z tego? Już tyle dusz próbowało kombinowania i…i tu was pozostawię z waszymi rozmyślaniami. 

Mam nadzieje, że staliście się w końcu bardziej cierpliwi. Powodzenia.



Ostatnio dodane

Wiele osób, które doznają jedności z inną duszą, myli często to doznanie z wyobrażeniem o stanie wiecznej błogości, miłości czy też rozkoszy, (...)


Cudownie, jesteś w tym gronie osób, które nie maja konfliktu z bliźniakiem. Lubicie się, a nawet więcej, kochacie, szanujecie nawzajem, swoją drogę (...)


Jakże często słyszę od którejś z części połówkowej duszy: w nikim się więcej nie zakocham, nikogo już nie zechcę, moje życie (...)


Można to powtarzać w nieskończoność. Odpuść. Daj sobie spokój. Idź własną drogą. Zajmij się sobą. Tylko…jak mamy odpuścić? Przecież to (...)


I tak by było najlepiej. Tylko, komu by się chciało czekać?  Niecierpliwość, to jeden z najczęstszych problemów, z którym muszą (...)


Ktoś zapytał mnie ostatnio, dlaczego tylko z połówką można doznać jedności?  Byłam mocno zdziwiona tym pytaniem, choć to nie (...)


Tak, wiem, przeżywasz właśnie swoje WOW! Zaczęło się i nie do końca wiesz, co się z Tobą dzieje, a zapewne dzieje i to (...)


Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)