Spotkanie dusz


Umówienie się na spotkanie w danym wcieleniu przez duszę, która zdecydowała się inkarnować w dwóch ciałach nie jest niczym dziwnym, ani rzadko spotykanym. Do takich spotkań dochodzi w zasadzie non stop i to nie tylko pomiędzy tą samą duszą, ale i całą rodziną dusz, która w ten sposób pomaga sobie nawzajem, z większa niż w normalnych przypadkach ochotą obdarzając się informacjami na temat rozwoju.

Jej przynależność duchowa jest taka sama jak na Ziemi, też ma swoją rodzinę, braci, kuzynów. I gdy tylko dochodzi do takiego spotkania, od razu czuje, że z daną osoba łączy ją duchowe pokrewieństwo. Nie oznacza to od razu, iż wejdziemy w podobny stopień pokrewieństwa tu na Ziemi, ale zdarza się i to często, że bliskie nam duchowo dusze towarzyszą nam podczas naszej ziemskiej wędrówki, grając podobną rolę dla nas, jak w świecie duchowym. Zdarza się także i to dość często, iż zamieniamy się rolami i nasza bratnia dusza staje się w danym wcieleniu naszym dzieckiem, mężem, siostrą, kochankiem itd.

Taki układ nie jest też przypadkowy, oznacza on bowiem, iż potrzebujemy obecności tej osoby w naszym życiu. Potrzebujemy jej wsparcia duchowego i opieki i dusze często godzą się grać takie role, gdy nasze zadania dotyczą bardziej układu my-świat zewnętrzny.

Bardzo miło jest spotkać kogoś ze swojej duchowej rodziny. Do takich dusz mamy zazwyczaj więcej cierpliwości, łatwiej przychodzi nam obdarzać je miłością, akceptować ich wybryki itd. A i one łatwiej obdarzają nas uczuciami, okazują wsparcie i zrozumienie sprawiając, iż przy nich rośnie nam zawsze poczucie bezpieczeństwa i akceptacji.

Trochę inaczej jest z naszym duchowym bliźniakiem, tu już jest trudniej o akceptację i zrozumienie, choć to przecież my sami, tyle że w innym ciele. I nie wynika to bynajmniej ze złej woli drugiej strony, a raczej z jej braku świadomości, jak i złych intencji, ale skierowanych ku własnemu wnętrzu.

Jeśli jest coś we mnie czego nie akceptuję, nie będę też tego akceptować w moim bliźniaku. Bo niby, jak bym miała tego dokonać? Ja mam go zrozumieć, skoro nie rozumiem siebie? Jak mam mu okazać wsparcie, skoro siebie samej nie wspieram. I tu rodzi się problem, z którego później wynika konflikt.

Zdarzyć się bowiem może, iż ta druga strona takiego właśnie wsparcia i akceptacji od nas potrzebuje, tym bardziej, jeśli nie wystarcza jej to, co otrzymuje od swego otoczenia. I jeśli wysuwa wobec nas roszczenia, zderzyć się może z murem, gdyż, jakim cudem mamy jej okazać akceptację i zrozumienie, skoro sami siebie nie akceptujemy? Nie będziemy potrafili jej zaakceptować, ani zmusić się do pokochania jej takiej, jaką jest, bo sami siebie nie kochamy i nie rozumiemy tego, co się z nami dzieje, więc jakim cudem mamy dokonać tego wobec niej.

Oczywiście, jeśli pracujemy nad sobą, wtedy łatwo jest nam potraktować to, co się dzieje, jak wyzwanie dla naszego rozwoju, lustro zaś jako coś, co ukazuje nam dokładnie to czym mamy się zająć. Tu już dużo będzie zależeć od naszego nastawienia i chęci skorzystania z takiej podpowiedzi, jaka jest lustro cudzych oczekiwań. Nie oznacza to od razu, że mamy to zrobić dla tej osoby, by to ją właśnie obdarzać akceptacją. To ma przede wszystkim służyć nam i to my mamy w pierwszej kolejności odczuć pozytywnej skutki tej pracy. Okazanie akceptacji drugiej stronie będzie już tylko konsekwencją tego, co się dokonało w nas samych. Chyba, że naszym celem jest ujrzenie tego w odniesieniu do tej drugiej strony, wtedy mało istotnym wyda nam się to, co okazujemy sobie a bardziej to, co okazujemy innym. Zaś dla duszy istotniejszym staje się osiągnięcie celu, którym jest najczęściej spełnienie duchowo-materialne, aniżeli zastanawianie się, od czego ma zacząć.

Zdarza się jednak i tak, iż to, czego oczekuje od nas druga strona budzi w nas więcej demonów, aniżeli skłania do jakiejkolwiek pracy nad sobą. W takich sytuacjach potrafimy się nie tylko wycofać w głąb samych siebie otaczając barykadą z emocji, ale i zatrząsnąć wszystkie bramy, zamykając tym samy dostęp drugiej stronie do naszej energii. W potocznym języku nazywa się to zerwaniem relacji, a zdarza się to między połówkami i to bardzo często. I nie jest to nic nadzwyczajnego, jak sami wiecie lustro potrafi pokazać niezbyt miłą prawdę, a gdy stajemy przed bliźniaczą duszą ukazuje nam ona prawdę nie tylko dokładną, ale i w dodatku, w wersji na żywo.

Nie wiem, jakiej trzeba czasami odporności psychicznej, by wytrzymać widok samej siebie w wersji na żywo, choć nie na cechy fizyczne trzeba wtedy patrzeć, a na każdy gest, ruch, sposób wypowiadania słów, przyjmowana wtedy postawę i wszystko inne, co ukazać nam może podobieństwo duszy. To naprawdę może irytować, nie mówiąc już o tym, jak mocno takie spotkanie wybija człowieka z równowagi wewnętrznej, doprowadzając często do kłótni, ale nie liczcie w tym przypadku na normalne zachowanie, ta kłótnia z pewnością będzie inna, zmierzycie się z całą siłą swej woli i bezsilnością własnych argumentów. Nie liczcie też na to, że odejdziecie sobie ot tak, sobie, co owszem może się zdarzyć, ale wobec osób trzecich, ale nie wobec własnej duszy, która zna siebie lepiej niż kogokolwiek innego, wie co ją drażni i co uspokaja i jak myślicie, jakiej broni użyjemy przeciwko sobie, znając własne słabości? No dokładnie. Trafi lepiej w czuły punkt niż ktokolwiek inny i zrobi to z w sposób, który pokaże nam, jak małą posiadamy odporność na siebie samych. A co gorsza, nawet obrazić się nie potrafi porządnie taka dusza, jeśli i my nie umiemy się gniewać. I bądź tu mądrym wobec siebie. Nie da się. Do póki energia nie uspokoi swoich wzburzonych wód, nie ucichną wszystkie zjawiska, nie pozwolimy sobie nawzajem na przyjęcie inspiracji od tej drugiej strony, szamocąc się ze sobą nawzajem aż do chwili, gdy odpuszczą dwie strony, znajdą porozumienie i zobaczą, że podążają w tym samym kierunku. A do tego czasu…cóż;), na pewno nie będziemy się nudzić. 



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)