Test iluzji


Życie w świadomości może czasami wydawać się przerażające, gdy sami przed sobą próbujemy ukryć prawdę o naszych negatywnych intencjach mając nadzieję, że owa prawda, nie tylko nigdy nie ujrzy światła dziennego, ale też nie stanie się możliwością dla innych, by się nimi posługiwali przeciwko nam. Kierując się taką logiką łatwo jest wyolbrzymić swoje lęki, a jeszcze łatwiej jest im później ulegać tworząc dokoła siebie świat przekonań na temat tego, jak straszna jest prawda i jak boleśnie potrafi obnażyć podświadome intencje. To powoduje, iż robimy wszystko, aby jej unikać, wmawiając sobie często, że jeszcze trochę wytrzymam, jeszcze dam radę i pociągnę życie w postaci, w jakiej udało mi się go przeżyć do tej pory.

Iluzja potrafi być naprawdę wierną towarzyszką życia, a my ulegamy jej sugestiom zanurzając się często w nierzeczywiste marzeniach, tylko..., no właśnie dlaczego nie mielibyśmy marzyć, skoro czasami tylko marzenia stanowią jedyną przyjemność, której doświadczamy w życiu. Przynajmniej w nich znajdujemy spełnienie i doświadczamy tego, czego nie możemy doświadczyć na co dzień, więc dlaczego niby mielibyśmy sobie odmawiać tej przyjemności.

Czasami zdarza się, że nasze marzenia dotyczą świata, blisko którego przebywamy na co dzień lub stykamy się energią, której poziom chcielibyśmy osiągnąć, czy to materialnie, w bogactwie, czy poprzez sławę, albo w wymiarze duchowym, poprzez bycie mistrzem lub nauczycielem rozwoju duchowego. I choć widzimy zarówno złe jak i dobre strony tego świata, coś sprawia, iż pchamy się tam i chcemy doświadczyć tego, czego doświadczają inni, mając nawet świadomość pewnej ceny, którą będziemy musieli za to zapłacić, jednakże, skoro tego pragniemy, czyż nie warto spełniać swoich marzeń, a cena, cóż, może chwilę poboli, jednak chyba nie jest to aż tak złe, skoro inni w tym siedzą i robią to, czego my tak bardzo pragniemy.

Pragnienie sławy bywa bardzo złudne, ale tak samo jest z wielkością i każdym rodzajem mocy, który chcemy osiągnąć idąc ścieżką zewnętrzną. Jedno z drugim jest tak silnie powiązane, iż czasami wydaje się, że stanowią nierozdzielną całość, zaś obserwując, jakiej mocy doświadczają ci, którzy mają władzę nad innymi, można rzeczywiście ulec złudzeniu, iż jest to realne, wmawiając sobie przy okazji, iż na pewno daje to szczęście, no bo po co inni chcieli by w tym tkwić.

To, co postaje niewidoczne dla naszego oka, bywa naprawdę bardzo łudzące, gdy wydaje nam się, że osoby sławne są szczęśliwe, gdy myślimy, że Ci, którzy zarabiają duże pieniądze nie mają zmartwień i tylko wylegują się na luksusowych jachtach. Zresztą, nie musimy wcale tego widzieć, a nawet nie chcemy wiedzieć, z jakimi problemami borykają się osoby znane lub bogate. My widzimy tylko sukces danej osoby i sami chcemy go powielić, doznać kilku chwil chwały lub podziwu od innych, ale, gdy światła zgasną, nikt już nie chce widzieć, jak naprawdę wygląda ten, który przed nami tak pięknie udawał. My tylko chcemy napawać się chwilą, my chcemy być częścią tej małej chwili, gdy wydaje nam się, iż jesteśmy samym stwórcą i możemy wszystko...tylko, jak myślicie, co wtedy tak naprawdę może dusza? Ona chciała przecież tylko przez chwilę poczuć moc, przez chwilę doznać stanu, który miał zapewne uczynić ją wielką, wyzwolić z bezsilności i dać możliwość wzrostu, otwierając bramy wyższych poziomów. A dusza...cóż, ją najczęściej mało obchodzi jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić, ona chce tylko być wielka, chce poczuć moc której od zawsze przecież pragnęła i dla której zrobiła by wszystko.

Czasami, gdy dusza zaślepia się iluzją, nawet ścieżka, którą kroczy może wydawać się czysta, a przynajmniej, prawie czysta. Dusza bywa na swej duchowej drodze tak zaślepiona, iż potrafi niemalże gloryfikować własną ścieżkę, czystość i własne, czyste intencje nie dostrzegając, że już samo to ją zdradza i ukazuje, jaki tak naprawdę ma zamiar, ale ona sama nie widzi tego, a nawet, gdy widzi, specjalnie zasłania to iluzją, by wierzyć, iż kroczy dobrą drogą. Dlatego też, gdy dochodzi się do kresu pewnej wędrówki, prawda musi wyzwolić z każdego jednego przekonania o sobie samym i o swej drodze. I wtedy, choć wydaje się, że u kresu jest najłatwiej i praktycznie tylko ptaszki ćwierkają w niebie, właśnie wtedy przychodzi najtrudniejszy test, by zmierzyć się ze swoim ego i każdym swoim wyobrażeniem o sobie, o swojej wielkości, jak i każdym wyobrażeniem o własnej wyjątkowości. I wtedy trzeba pozwolić umrzeć każdemu wyobrażeniu o sobie, każdemu pragnieniu, każdemu światu, który się wcześniej stworzyło w swoich marzeniach. I gdy już nie zostaje nic, gdy dusza odziera się całkowicie z iluzji, wtedy dopiero można ujrzeć, czym tak naprawdę jest moc i po co istnieje we wszechświecie...tylko, no właśnie tylko, skoro do tego jeszcze daleko, czyż nie fajniej jest pójść drogą chwały i pobawić się w materii, póki można?



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)