Umówione spotkanie


Nie ma przypadkowych spotkań, to tylko my nie pamiętamy kiedy umówiliśmy się na dane spotkanie z jakąś duszą. Podobnie jest z naszą bliźniaczą duszą. Umawiamy się na to, że się spotkamy w danym wcieleniu wiedząc, że jest to ważne dla naszego rozwoju. Co ciekawsze, oglądając wcześniej film ze spotkania (sala przedinkarnacyjna), doskonale znamy okoliczności, zapamiętując wszystko co jest dla nas ważne, by nie przeoczyć tego momentu, ale, choć życie w ciele pozbawia nas części świadomości, to jednak w chwili spotkania dusza zawsze zareaguje w ten właściwy sposób.

Nie oznacza to, iż od razu rozpoznamy się w realu, na pewno jednak zareagujemy na poziomie duszy. Czasami nasza świadomość jest tak bardzo ograniczona, iż trudno jest nam od razu zaakceptować wszystko, co dotyczy drugiej części duszy. Nie dziwcie się temu, doświadczenia życia na Ziemi dość mocno zmieniają naszą percepcję. Na pewno jednak nie zapomnicie o sobie na poziomie duchowym i to tam odbędzie się wasza pierwsza rozmowa.

Nie zapomnijcie też o tym, że nie każda dusza ma swego bliźniaka. Czasami ulegamy jakiejś modzie, jakiś temat staje się bardziej na topie i wtedy wszystkim wydaje się, że dotyczy on także ich samych, ale co jest naleciałością, nie musi być prawdą lub dotyczyć akurat naszej osoby. Nie oznacza to, że jesteśmy gorsi, bo nie inkarnowaliśmy w dwóch ciałach. Powiedziałabym wręcz, że takie dusze mają lepiej, nie przechodząc przez fazę bólu, spowodowanego rozdzieleniem. Ale, jeśli jakiś temat wydaje nam się bliski, może to oznaczać, iż właśnie przygotowujemy się do takiego zadania, stykając z nim u innych. Dzięki temu możemy nabrać dość dużego doświadczenia jeszcze przed rozdzieleniem duszy (Tu przypomnę, że dzieje się to dopiero wtedy, gdy dusza osiągnie odpowiedni poziom rozwoju).

Trzeba też spojrzeć bardziej ze zrozumieniem na same etapy rozwoju, gdyż często, jeśli nie dzieje się u nas coś, przez co przechodzą inni często wydaje nam się, że jesteśmy kimś gorszym, bo znajdujemy się na innym etapie niż cała reszta.

Każdy etap jest ważny, każdy trzeba przejść. Owszem, może denerwować, gdy odczuwamy skutek tego, iż bliźniak duchowy jest na dużo niższym etapie, ale nie oznacza to, że jest kimś gorszym, po prostu idzie innym tempem. Może też mieć bardzo trudne zadania i wtedy ważnym jest, by stać się jak największym światłem inspiracji dla drugiej części swojej duszy, aby ta poczuła wzmocnienie na swych etapach rozwoju. Czasami może się to okazać frustrujące, ale samemu też warto ćwiczyć cierpliwość a nie tylko oczekiwać przyśpieszenia od drugiej strony.

Poza tym, jeśli do tej pory potrafiliśmy się skupić na własnym rozwoju, to jaki problem, aby powrócić do tej zasady i nadal pozostawać w skupieniu, realizując swoje cele duchowe i materialne? Czy ja muszę od razu żyć życiem mojej połówki? Czy to, że jesteśmy jednym musi oznaczać, że od razu mamy wejść w związek małżeński? Nie. Jeśli druga część mojej duszy zechce, może mi sama opowiedzieć, nie musi mi zdradzać wszystkich swoich sekretów, a nawet nie jest to wskazane, bo to jej świat. Ja i tak odczuję w jakim jest nastroju, będę znać jej poziom natężenia wibracji i odczuwać jej stan świadomości. I dla mnie, to jest właśnie najważniejsza informacja, mówiąca mi więcej o tym, co się dzieje po drugiej stronie niż wtedy, gdy opowie mi, jak minął mu dzień. Oczywiście możemy się dzielić sekretami, jeśli szukamy przyjaźni, ale do momentu, gdy choć jedno się nie zneutralizuje może to być niebezpieczne i rodzić wiele konfliktów. Możemy po prostu wtedy zacząć chcieć pouczać drugą stronę, prawić jej morały, umoralniać a nawet obrażać, by popędzić do pracy nad sobą. To zaś już bywa niebezpieczne i może przerodzić się w wojnę domową. A wtedy potrafią lecieć nie tylko epitety, ale i klątwy i wszystko inne, gdy jedno ma skłonność do pewnego rodzaju praktyk. Spotkałam się nawet już z tym, że dwie strony obrażały się z równą zaciętością, by po chwili oddać się namiętnej miłości, a po kilku godzinach znów rozstawać, walczyć i tak do upadłego.

Czasami miło jest popatrzeć na inne pary bliźniaków i ucieszyć w duszy, że u nas przynajmniej spokój i to aż przez tydzień. Taki okres czasu zwykle uznaję za cud, choć zdarza się i wytrwać w pokoju nawet i dwa tygodnie. Wtedy cud jest podwójny, wymaga jednak prawie że własnego oświecenia;), ale można, można. I jakąż wtedy pracę można wykonać nad sobą…, i jaką drogę przejść przez piekło własnych przekonań, a wierzcie mi, nic tak pięknie nie odbija własnych niedoskonałości niż pogląd o doskonałości naszej bliźniaczej duszy. Nic nas lepiej nie wkurzy niż my sami w drugim ciele. I nic nie sprawi, że jedność będzie tak cudnie smakować, jak właśnie doświadczenie jej ze sobą.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)