Uniwersalna jedność


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do końca życia. Nic bardziej mylnego. Odnalezienie siebie nie musi oznaczać w zasadzie niczego, poza tym, iż dwie strony ukazują sobie nawzajem swój stan, to, gdzie każda z nich doszła indywidualnie, dzielą się inspiracją, łączą to, co już osiągnęło u nich poziom najwyższy duszy w jedność i tyle. Tu nic więcej nie musi się zadziać. Nie trzeba zaraz wychodzić za siebie za mąż. Nie oznacza to też przymusu bycia razem ani tego, by się ze sobą przyjaźnić. Dobrze by było, ale tu nic nie dzieje się na siłę. Każde jest wolne, każde ma swoje ciało. Każde może kochać inne osoby. Każde może się przyjaźnić z innymi ludźmi. Nie musimy się do siebie przylepiać fizycznie ani na żadnym innym poziomie, by czuć siebie nawzajem. Najważniejszym jest, by mieć świadomość swojego wzajemnego istnienia. Choć nie myślcie sobie, iż coś przepracujecie za tę drugą osobę jej programów i przyspieszycie w ten sposób jej rozwój. 

Owszem, w chwili połączenia w jedność, nabierze waszej świadomości, wzmocni się wewnętrznie, ale to będzie świadomość osiągnięta na wyższych poziomach, w części zanurzonej w cieniu, nadal będzie głupia, naiwna i będzie podlegać wielu innym wzorcom, programom i wszystkiemu, co tam fruwa. Nie sprawi to też, że was pokocha. Może odczuć miłość, gdy wyczuje połączenie w części przyczynowej duszy, ale to tyle. Może tak samo poczuć jedność na poziomie mentalnym, emocjonalnym, fizycznym, gdy energia spłynie w dół, wręcz chęć połączenia się z wami fizycznie, jednakże, nie musi to oznaczać, że będzie chciała to kontynuować w formie związku. Nie nastawiajcie się proszę na to. Bowiem łatwo jest ulec iluzji, a iluzji o tym, co to też się stanie, gdy spotkacie bliźniaka, budowanych jest w rożnych formach, co nie miara. 

Szczęśliwy związek możecie stworzyć w zasadzie z każdym. Z każdą duszą zmieszać swoją substancję duszy. Możecie trafić też na takie, które będą miały z wami naprawdę dużą zgodność wibracyjną i z nimi też możecie odczuć jedność. Wszystko przecież pochodzi z tego samego źródła. I kiedyś przekonacie się po prostu, że wszystko jest uniwersalne. Przenikamy się nawzajem i tak naprawdę wchodzimy w jedność na wielu poziomach, czując to. Czując, że z kimś ją osiągamy. Nie są to wprawdzie wielkie jedności, stuprocentowe, ale zdarza się spotkać czasami duszę, która osiągnęła podobny do nas pułap wibracyjny i wtedy możemy doznać jej w niczym nieskrępowany sposób. A, kto wie, może i zdarzy się taka, której spotkanie wywoła fajerwerki we wszechświecie. Co jest naprawdę możliwe, bo nie tylko często się spotykam z opowieściami o tego rodzaju doświadczeniach, ale i sama też tego doświadczyłam. I nie chodzi o miłość czy związek, tylko o spotkanie duszy, której zgodność dała taką właśnie możliwość, co, jak się okazuje, na wyższym poziomie duchowym, jest czymś najnaturalniejszym na świecie. 



Ostatnio dodane

Cudownie, jesteś w tym gronie osób, które nie maja konfliktu z bliźniakiem. Lubicie się, a nawet więcej, kochacie, szanujecie nawzajem, swoją drogę (...)


Jakże często słyszę od którejś z części połówkowej duszy: w nikim się więcej nie zakocham, nikogo już nie zechcę, moje życie (...)


Można to powtarzać w nieskończoność. Odpuść. Daj sobie spokój. Idź własną drogą. Zajmij się sobą. Tylko…jak mamy odpuścić? Przecież to (...)


I tak by było najlepiej. Tylko, komu by się chciało czekać?  Niecierpliwość, to jeden z najczęstszych problemów, z którym muszą (...)


Ktoś zapytał mnie ostatnio, dlaczego tylko z połówką można doznać jedności?  Byłam mocno zdziwiona tym pytaniem, choć to nie (...)


Tak, wiem, przeżywasz właśnie swoje WOW! Zaczęło się i nie do końca wiesz, co się z Tobą dzieje, a zapewne dzieje i to (...)


Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)