Wewnętrzne prawo i bezprawie


Masz prawo do połączenia z moim źródłem szczęścia, ale nie daję ci prawa do zmuszania mnie, bym cię czyniła szczęśliwym/szczęśliwą.
Masz prawo do połączenia we mnie z moim źródłem miłości, ale nie daję ci prawa do zmuszania mnie, bym cię kochała.  
Jak mało zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważnym jest świadomość własnych praw, świadome ich wyrażanie i respektowanie cudzych praw, świadczyć może ilość rozczarowania, którego doświadczamy, gdy słyszymy, nie tego się po tobie spodziewałem. Myślałem, że jesteś inna, co oznacza, że innych także rozczarowujemy swoją postawą. 
Ale my też nie musimy pozostawać dłużni.
- Czyli, jaka? - Możemy odpowiedzieć. - Bardziej naiwna? Łatwiej dająca się urabiać? Podatniejsza bardziej na manipulacje? A może bardziej uległa?
Jakim trzeba być, by inni poczuli się czasami z nas zadowoleni? To jedno. Drugie, po co w ogóle mamy zadawalać innych?
A jednak, zobaczcie, robimy to, staramy się, ulegamy, pozwalamy sobą manipulować, jesteśmy naiwni. I liczymy na wzajemność. Bo, jeśli ktoś, nas, to dlaczego my nie mamy innych tak samo traktować? Czyż, nie? A to od razu rodzi całą przestrzeń do konfliktu.
Bo, owszem, wiemy, że nam się należy, że mamy przecież prawo do bycia kochanymi, tylko, dlaczego inni mają tak często to prawo gdzieś? Dlaczego inni mają gdzieś nasze prawo do szczęścia, radości, ciepła, czułości? Przecież, w naszym mniemaniu na to zasługujemy. Czy jednak nie zasługujemy, skoro inni mają nas gdzieś?
Jak myślicie, jak to jest z naszym świadomym wyrażaniem swoich praw? Wyrażamy je, czy nie wyrażamy? To może zadam pytanie inaczej? Czy my w ogóle jesteśmy świadomi jakiś praw, których przestrzegania żądamy od innych. To w takim razie, skąd tyle nieporozumień?
Spróbujmy spojrzeć na to jeszcze inaczej.
Czy ktoś ma prawo czegoś ode mnie chcieć? Jasne, że tak, ale ja mam prawo odmówić.
Czy ta osoba ma prawo poczuć się rozczarowana moją odmową? Oczywiście, że tak, ale ja mam prawo do trwania przy moim stanowisku. Czyż, nie? Pewnie, że mam, ale muszę się liczyć z konsekwencjami.
Możemy to ciągnąć w nieskończoność, wymieniając różne sytuacje, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, by uświadomić siebie, czy rzeczywiście jasno ustaliłam swoje prawa i je przestrzegam, czy szanuję cudze prawo i też je przestrzegam. Czy ja w ogóle czegokolwiek przestrzegam, jakichkolwiek praw i czegokolwiek jestem świadoma, skoro tyle się dzieje wokół i wewnątrz duszy? Oto jest pytanie…hm…do zastanowienia na dziś.



Ostatnio dodane

Cudownie, jesteś w tym gronie osób, które nie maja konfliktu z bliźniakiem. Lubicie się, a nawet więcej, kochacie, szanujecie nawzajem, swoją drogę (...)


Jakże często słyszę od którejś z części połówkowej duszy: w nikim się więcej nie zakocham, nikogo już nie zechcę, moje życie (...)


Można to powtarzać w nieskończoność. Odpuść. Daj sobie spokój. Idź własną drogą. Zajmij się sobą. Tylko…jak mamy odpuścić? Przecież to (...)


I tak by było najlepiej. Tylko, komu by się chciało czekać?  Niecierpliwość, to jeden z najczęstszych problemów, z którym muszą (...)


Ktoś zapytał mnie ostatnio, dlaczego tylko z połówką można doznać jedności?  Byłam mocno zdziwiona tym pytaniem, choć to nie (...)


Tak, wiem, przeżywasz właśnie swoje WOW! Zaczęło się i nie do końca wiesz, co się z Tobą dzieje, a zapewne dzieje i to (...)


Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)