Wewnętrzny wojownik


Jak dużo czasu poświęcasz, by zawalczyć o swoje szczęście? Jak dużo kosztuje cię to wysiłku, by zadbać o siebie, swoje zdrowie? Jak wiele jesteś w stanie zrobić dla miłości? Wiele? Tak myślałam. 

Lubimy walczyć, lubimy, gdy coś stanowi dla nas wyzwanie, bo wtedy po prostu czujemy, że żyjemy, dlatego też, będąc zupełnie nieświadomymi tego, co robimy, wyzwaniem robimy w zasadzie większość tego, co robimy w życiu. I choć mogłoby to przyjść do nas ot tak, po prostu, my lubimy się zwyczajnie siłować: z sobą, życiem, partnerem, rodziną, innymi ludźmi, by nie tylko wyszło na nasze, ale i dostać przy okazji to, czego pragniemy. A gdy nasz wojowniczy charakter potęgowany jest jeszcze przez nasze pragnienia, wszystko potrafimy zamienić na pole bitwy. Bo jak tu docenić np. miłość, gdy jest za prosta, gdy pojawia się partner, który chce nas ot tak, zwyczajnie, kochać, a nam się wydaje, że musi dla nas wspiąć się najpierw na tę naszą wieżę, pokonać smoka, a przynajmniej siedem wzgórz, dolin i jezior.  Bo, jak tu docenić tę miłość, gdy jest za prosta? Jak docenić życie, gdy nie stanowi dla nas żadnego wyzwania? Jak tu docenić siebie, jeśli nie pokonamy w sobie przynajmniej tuzina demonów?

Lubimy walczyć, lubimy czuć tę moc w sobie, gdy to, co osiągnęliśmy, osiągnęliśmy niemalże heroiczna pracą, tylko, czy rzeczywiście warto walczyć? A co, jeśli nie zatrzymamy się po osiągnięciu celu i będziemy walczyć dalej? Już nie o miłość, a z partnerem, np. o dominację w związku? Z szefem o pozycję w firmie, z sobą o wszystko, do czego uważamy, że mamy prawo. A co, jeśli, ta walka nigdy się w nas nie skończy? Inie ważne, że już nie chcemy walczyć, że chcemy już odpocząć. Co wtedy? Zaczniemy walczyć z własną duszą o prawo do spokoju?

Zadanie zatem na dziś: jak uspokoić duszę, swoje pragnienie walki, osiągania, zdobywania, a przejść do poziomu zwyczajnego przyjmowania? Co zrobić, by już nie walczyć i nie stawiać wyzwań miłości, a zwyczajnie stać się nią. Myślicie, że wystarczy powiedzieć wojowniczej duszy, zrób to, po prostu to zrób, stan się. Myślicie, że to takie łatwe? No to dalej, zróbcie to. Właśnie tam, gdzie walczycie najbardziej. Zróbcie to. 

I co? Nie jest tak łatwo, prawda?

Cóż…nie jest łatwo…



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)