Zniewalające pragnienia


Czasami wcale nie mamy ochoty czegoś robić, ani godzić się na to, co jest właśnie czynione nam, ale, no właśnie, ale godzimy się na to i choć mielibyśmy ochotę powiedzieć NIE!, nie robimy tego i często nie czynimy nic, aby się temu przeciwstawić, a nawet wtedy, gdy już się zbuntujemy i w końcu wyartykułujemy DOŚĆ!, okazuje się, że nadal nic z tym nie robimy i tylko daliśmy upust złości, by po chwili znów przyzwalać na określone zachowania wobec nas, delektując się samym zbuntowaniem, jednak, jak się często okazuje, ani niczego to nie zmieniło, ani nie zmieniło nas samych, choć nam się wydaje, że zrobiliśmy już naprawdę wiele i już samo to powinno wszystko zmienić.

Wchodząc w dany rodzaj relacji, wydaje nam się często, iż mamy dobre intencje, choć najczęściej widzimy jedynie te, które chcemy, by i inni zobaczyli. To, co nami naprawdę kieruje skrywamy najczęściej tak głęboko w zakamarkach swojej duszy, iż często sami nie wiemy, o co nam właściwie chodzi i do czego nam potrzebna dana osoba, iż to ją wybraliśmy do tego, by się z nią znajomić. I tu się rozpoczyna nasza historia, bo jak pokazuje życie, ile znajomości tyle różnych jej postaci, przebiegów i zakończeń. Warto tu jeszcze zwrócić uwagę na czas trwania danej znajomości, gdyż wskazuje on na upór którejś ze stron, lub dwu równocześnie, gdy dwie dusze wędrują przez wiele lat wspólnie, wiodą wspólne życie przez cały czas niosąc w sobie żywa nadzieję na spełnienie jakiś pragnień u boku drugiej duszy.

Gdy znajomość jest krótka, dusza, która ją kończy bardzo szybko dochodzi do tego, iż nie jest to energia, z którą jest jej po drodze, bez względu na to, kim dla siebie są z drugą duszą, z pochodzenia. Jednakże, jeśli uzna, iż druga strona może np. przyśpieszyć jej wzrost duchowy, wtedy nie zawaha się użyć wszelkich środków, swej woli lub wszystkiego, co tylko konieczne, by wznieść się na upragniony poziom. Nie myślcie jednak, że kombinuje zawsze tylko jednak strona, a druga, niewinna i biedna jest jedynie wykorzystywana. Druga strona potrafi mieć jeszcze ciekawsze pragnienia, nie mówiąc już o intencjach i czasami, gdy wydaje nam się, iż jesteśmy sprytni i się np. dzięki drugiej duszy szybciej oświecimy, okazuje się, iż druga dusza też ma swoje cele i tak potrafi nami zakręcić, iż to my stajemy się jej ofiarami, choć, tak nie do końca ofiarami, bowiem wszystko zależy od naszej świadomości i od tego, jak daną znajomością pokierujemy. A kierować to my potrafimy, tupać także, domagać się szacunku i uznania naszych praw jeszcze bardziej. W ogóle teraz wszyscy stali się jakby odważniejsi, łatwiej jest nam się buntować, stawiać na swoim i domagać sie uznania naszych praw, łącznie z wymaganiem, by respektowano je, bo jak nie...to się nawet i obrazimy.

Gdy domagamy się od drugiej strony szacunku, często bywa tak, iż z tym naszym szacunkiem coś jest najczęściej nie tak, bowiem, jakże to, iż musimy się go w ogóle domagać, przecież to powinno być oczywiste, iż inni powinni nam go okazywać. Wymaga przecież tego sama kultura osobista, jednak, choć się sami go domagamy, nie zauważamy często, iż nasze zachowanie wręcz prowokuje do tego, by nas odrzucano, a nawet nami gardzono. Sami też nie pozostajemy innym energiom dłużni, gardząc nimi czasami już w tak ostentacyjny sposób, iż piękne piekło sobie potrafimy z tych energii zbudować, a wszystko w nim poniżej naszych stóp musi się czołgać, bo nie przyzwolimy choćby jednemu wyobrażeniu, aby wzrosło choćby na tyle, by nam w oczy spojrzeć.

Podobnie też zachowujemy się wobec naszych relacji, najpierw dopuszczając daną energię do siebie, by po chwili okazać jej własną pogardę, a potrafimy to czynić najsubtelniej jak się da, choć i zdarza się, że ciężki sprzęt wyciągamy i prosto z mostu informujemy kogoś, iż nie jest nawet godzien, by z nami rozmawiać, nie mówiąc już o przebywaniu w naszym towarzystwie.

Jak wiele potrafimy znaleźć sposobów na okazanie sobie pogardy? Oj potrafimy i to nieskończenie wiele i czasami wręcz sprawia nam to przyjemność, gdy możemy komuś dopiec, sprowadzić go do parteru i pokazać mu jego miejsce w szeregu. W tym wypadku nasza wyobraźnia po prostu nie zna granic, stąd pewnie tyle sposobów na to, by kogoś zranić, a i cierpliwość bywa tu przydatną energią, gdy długo skrywamy do kogoś niechęć i tylko czekamy na moment, byle tej duszy dopiec. Ach jak cudnie jest czasami poczuć satysfakcję, gdy racja staje po naszej stronie i jak pięknie jest toczyć grę lub walkę, gdy chcemy wymusić już od drugiej duszy to, po co się przecież do niej zgłosiliśmy, bo choć cierpliwości potrafi nam wystarczyć na długo, to po jakimś czasie i ona potrafi się skończyć, a tu jak nie było spełnienia, ani oświecenia (przynajmniej w pragnieniu) to nie było. I co teraz?! Odejść, czy zostać, kombinować dalej i manipulować, by druga strona wzniosła nas na wyższy poziom, czy jej odpuścić, a może zacząć szukać gdzieś dalej, tylko...gdzie tu szukać duszy godnej naszego poziomu? A może złożyć na nią zapotrzebowanie, tylko...no właśnie, czy na Ziemi w ogóle istnie dusza godna naszej wielkości?

Ciężko jest czasami duszom, którym przyszło żyć kiedyś, w innych wcieleniach, w chwale, bowiem kto im dziś może dorównać? Ciężko jest też patrzeć, jak same się męczą ze swoją wielkością i biedactwa znaleźć się nie mogą pośród ,,zwykłych śmiertelników". Szukają biedne dusz, przy których ścieżkę od swego poziomu mogłyby zacząć i już tylko w górę poszybować, a tu nic, ciało je zawodzi, ludzie ściągają na swój własny poziom, muszą się ze wszystkim szarpać, użerać z rodziną i jeszcze tęsknotę znosić za czymś, do czego uparcie próbują powrócić. Jakże one biedne i nieszczęśliwe być potrafią, walcząc o swój honor, domagając się respektowania ich wielkości i okazywania im tego, do czego się przez wieki przyzwyczaiły.

A tu ciało ludzkie zwyczajne i ze skłonnością do chorób, podatne na wszelkie niskie wibracje tego świata, otoczenie też jakieś...takie szemrane, rodzina się dziwnie krzywo wiecznie patrzy, nie rozumiejąc wyższych potrzeb tej duszy i jeszcze trzeba z ludźmi rozmawiać, o wszystko ich prosić i sprawiać, by wzrastało wraz z nami. No istny koszmar! I jak te dusze mają żyć pośród tych, których wibracja jest tak odległa od ich wibracji, iż ledwie ich dostrzegają. Jak mają te dusze wzrastać, gdy przecież już wielkimi były. I jak biedne mają przyjąć, iż całą zabawę muszą rozpocząć od nowa i nie ma zmiłuj się. Oj biedne dusze, chociaż...czy one rzeczywiście takie biedne? A może tylko udają, bo nie przyzwyczajone przez wieki do pracy były, rozpieszczone, bo sprytem się umiały posługiwać i teraz pracy się muszą zwyczajnie nauczyć, więc... czy naprawdę tak dziwna jest dla nas cudza postawa, gdy ktoś domaga się od nas szacunku lub podziwu, czy raczej sami się go domagamy, bo, nie świadomość a pamięć dawnych czasów nami jedynie kieruje i co zatem zrobić z naszym pragnieniem szybkiego wzrostu? Cóż..., a może nie cóż, trochę mi się rozrósł post i coś muszę zostawić na kolejny odcinek.

Zatem, miłego dnia i c.d.n.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)