Zrównoważony nadmiar


Podążając przez życie drogami wiodącymi przez skrajności, trudno jest sobie wyobrazić, iż od dziś mielibyśmy nagle zmienić swoją postawę, zgasić w sobie ogień, gdy jest go nadmiar, uspokoić się, zacząć świadomie i z rozsądkiem podchodzić do wielu spraw, które wypełniają naszą codzienność. Dla duszy, która doświadcza skrajności nie tylko nie wydaje się to realne, ale też często taka osoba nie wie w ogóle od czego miałaby rozpocząć swój proces przemiany wewnętrznej, nie mówiąc już o tym, iż często to, co jest przyczyną danego problemu wydaje się być poza wszelkimi podejrzeniami, co sprawia, iż winy najczęściej szukamy na zewnątrz w negatywnej postawie naszego otoczenia, a, że na innych łatwo jest zrzucić winę dusza bardzo chętnie korzysta z tej opcji. Oczywiście nie oznacza, to iż winni jesteśmy zawsze tylko my, jednakże problem nie tworzy się wtedy, gdy kogoś obwiniamy, ale wtedy gdy nie umiemy dostrzec własnej roli w danym zdarzeniu.

Świadomość postawy, którą przyjmujemy na co dzień, zarówno wobec samych siebie, jak i naszych bliskich oraz otoczenia jest niezwykle ważna, przy przywracaniu własnego stanu równowagi. Jeśli wiem, czego chcę, nie rozpraszam swojej uwagi pragnieniami, a co za tym idzie nie tworzę iluzji i przekonań, iż inni powinni się domyślać za mnie, o co mi tak naprawdę chodzi, nie mówiąc o tym, iż pewnie, według mojego widzimisię mają jeszcze to rozumieć i robić wszystko, aby mi pomóc to zrozumieć lub spełnić.

Aby zacząć w sobie równoważyć energię ognia, najpierw trzeba stać się jej świadomym, jej roli i funkcji w świecie, w którym żyjemy. Jeśli nie pojmiemy jej roli i znaczenia, nie zrozumiemy, czym jest ona w nas samych, a co za tym idzie nie dostrzeżemy też tych elementów, które ją równoważą, choć tak naprawdę odpowiedź możemy znaleźć bliżej niż nam się wydaje. Wystarczy przyjrzeć się przyrodzie i temu, co gasi w niej ogień. Oczywiście nie wystarczy napić się wody, choć już samo zgaszenie fizycznie pragnienia może być jakąś podpowiedzią, o ile dostrzeżemy w tym oczywiście inspirację i będziemy umieli się nią pokierować, by zajrzeć głębiej i poszukać tych samych możliwości w sobie. My mamy jednak do czynienia z duszami z nadmiarem ognia, które owszem uwielbiają przebywać na łonie przyrody, ale rzadko czerpią z niej tego rodzaju inspirację.

Co zatem zrobić? Otóż, mając w ciele energię wody, może nie starajmy się jej podgrzewać, aż zacznie się w nas gotować, tylko wykorzystajmy ją, by powoli, stopniowo opanowywać energię ognia. Wymagać to będzie koncentracji i wprowadzenia małej dyscypliny w skupianiu uwagi na kontaktowaniu się w sobie z energią wody. Tu wystarczy mała wizualizacja, choć możecie się oczywiście przy niej wspierać dźwiękami natury, ale ostrzegam, organizm potrafi zareagować po swojemu na kojący dźwięk, płynącej lub kapiącej wody. Można też wykonywać ćwiczenia, kładąc się w wannie, w wodzie o temperaturze neutralnej dla ciała. Nie radzę nalewać zimnej, bo nie chodzi nam o całkowite wychłodzeni organizmu, ale o to, byśmy stali się ciepli(neutralni), a nie, zimni, z przewagą energii wody.

W trakcie trwania takiej wizualizacji lub kąpieli, mając wokół siebie energię wody, możemy zacząć skupiać uwagę na poszukiwaniu wilgoci wewnątrz siebie. Skoro powolne schładzanie temperatury ciała przez wodę potrafi wyregulować nawet stan gorączki, oznacza to, iż świadomość rozsądnego zarządzania w sobie wilgocią może pomóc nam wyregulować ciało od wewnątrz, zaś pogłębienie jej, na coraz subtelniejszych poziomach, pozwoli posługiwać się nią wszędzie tam, gdzie możemy jeszcze wyczuć stan nadmiaru energii ognia.

Tu muszę dodać małe ostrzeżenie. Dusze ogniste uwielbiają przesadzać, więc dla nich cierpliwość, wydaje się równie nierealna, co systematyczność, nie mówiąc o skupieniu. I jeśli by miały ćwiczyć dzień po dniu z energią wody, wyszukiwać w sobie obszary, gdzie mają nadmiar ognia, szybciej dostały by wścieklizny i się prędzej zagotowały, aniżeli zrobiły coś jak trzeba. Dlatego na początku, czasami potrzebują szybko zgasić swoją energię, albo przynajmniej wypalić się do takiego stopnia, by nie mieć już sił dalej płonąć. A, że sprytu nigdy im nie brakuje i zawsze wiedzą najlepiej, dlatego nawet to zrobią po swojemu, kilka razy się oczywiście sparzą, popędzą w myślach kilka razy na koniec świata, albo chociaż na zakupy, przeszukają Internet w poszukiwaniu dróg na skróty, a gdy już im zabraknie w końcu sił, wrócą na linię startu i z uśmiechem, jakby nigdy nic się nie stało oświadczą...no...co... próbowałem!

Ciężko żyć z duszami, z nadmiarem ognia, choć im samych jest chyba najciężej, bo nawet w łóżku spokojnie nie potrafią wyleżeć, no chyba, że padły wyczerpane, wtedy śpią snem sprawiedliwego. Jeszcze ciekawiej jest je obserwować podczas relaksacji, będą się kręcić, wiercić, kilka razy poprawiać poduszkę, odpinać i zapinać po wielokroć śpiwór, jakby miały duchowe ADHD, a gdy nie wychodzi im jakieś ćwiczenie, od razu jest...beee, nic mi się nie chce, to bez sensu, po co się z tym wszystkim męczyć, nie mam już sił..., by na koniec, z rozbrajającym uśmiechem zapytać, czy nie można szybciej tego zrozumieć?

Są jednak ta urocze i tak namiętne w swoim sposobie bycia, iż rzadko kiedy bywają samotne, bowiem z kim, jak z kim, ale z nimi zawsze jest dobra zabawa, one pierwsze chętne do brojenia, wyruszenia na jakąś wyprawę, tańca, śpiewu, seksu (resztę sobie dopiszcie). Normalnie dusze towarzystwa, tylko biedne towarzystwo, bo nadążyć za takimi duszami...tu trzeba dużej odporności psychicznej, bowiem już po kilku dniach można się zagotować przy takiej duszy, albo przynajmniej dostać umysłowej gorączki. Dla nich nigdy nic nie jest trudne, każdą rzecz, przynajmniej w myślach naprawiają JUŻ, oświecają się też JUŻ, choć nadal tylko w myślach, a nawet bywają szybsze niż własne myśli, jakim cudem, tego już nie wiem, ale nawet cud by uczyniły szybciej, bo za wolny by im się wydał, a w ich myślach działby się JUŻ. Świat też by poukładały lepiej, a przede wszystkim szybciej niż sam Bóg, no bo jakoś tak wolno mu to wszystko idzie, nie mówiąc o ich frustracji wobec tego, jak wolno się tu to wszystko na Ziemi toczy....toż przecież białej gorączki można dostać!

A tu nie ma, na Ziemi wszystko ma swoje tempo i aby to zrozumieć, trzeba do tego tempa zwolnić, wtedy każdej rzeczy będziemy mieli czas się przyjrzeć, nie mówiąc o tym, iż znajdzie się i czas na myślenie i działanie, choć wszystko będzie się działo takim tempem, jak działo się wcześniej. Dlatego też zamiast wszystko gotować wokół siebie, może czasem warto zacząć studzić swój rozgorączkowany umysł, powoli nauczyć się opanowywać ogień, uczyć się go rozumieć, bowiem pędząc nie zawsze dobiegniemy szybciej do mety, a to, co spaliliśmy po drodze, może okazać się, że było nam potrzebne i trzeba będzie to odbudowywać, co oznacza, że trzeba będzie się cofnąć, a to już bywa trudne dla takich dusz.

Powodzenia kochani.



Ostatnio dodane

Jednym z częstszych przypadków, występujących wśród bliźniaków, jest różnica w poziomie, osiągniętego poziomu rozwoju duchowego. Szczególnie, gdy jedno z bliźniąt duchowych rozwija (...)


Na początku jest wow, czasami takie naprawdę wielkie wow i stan, który wynosi nas na najwyższą orbitę, a potem przychodzi otrzeźwienie. (...)


W momencie, gdy twój bliźniak postanawia zniknąć z twojego życia, nie załamuj się proszę. To nie jest naprawdę koniec świata. (...)


Gdy ktoś naprawdę wchodzi z Tobą w jedność, nie ucieka po chwili, nie manipuluje, nie chce cię zawłaszczać ani traktować jak (...)


Czasami zdarza się, iż tak bardzo pragniemy znaleźć swój bliźniaczy płomień, iż zaczynamy postępować kompletnie nierozsądnie, podłączając się pod każdą (...)


Bardzo często spotykam się z przekonaniem, iż, skoro dwie części duszy się odnalazły, to powinny już ze sobą być do (...)


A jeśli to nie on? Jeśli się pomyliłam/pomyliłem? Chwile zwątpienia zdarzają się każdemu. W tym jednak przypadku, gdy coś (...)


Tak, szkoda, że Ty za mną nie, można by było dodać. Jak często zdarza się, że nasze wyobrażenia przerastają (...)